Kiedy nowy dyrektor generalny Stellantis, Antonio Filosa, przejął międzynarodowego producenta samochodów, wiedział, że wkracza w gigantyczny kryzys. W piątek 6 lutego wyniki Stellantis za czwarty kwartał i drugą połowę 2025 r. pokazały inwestorom, jak daleko firma musi się jeszcze przebyć, aby wrócić na właściwe tory.
Pod przewodnictwem byłego dyrektora generalnego Carlosa Tavaresa Stellantis zwolnił amerykańskich pracowników fabryki, zreorganizował swój zarząd i zmusił swoje amerykańskie marki do promowania produktów, które nie podobały się amerykańskim klientom.
Z kolei 52-letni Filosa poinformował, że przeniesie biuro dyrektora generalnego do Detroit w stanie Michigan. W maju ubiegłego roku firma ogłosiła plany budowy „megacentrum” o wartości 388 milionów dolarów w Van Buren Township pod Detroit.
Ale Filosa nie skupiła się wyłącznie na obecności Stellantis w Stanach Zjednoczonych.
8 października skupił się na rynku europejskim i reszcie świata, mianując kilku nowych poruczników do kierowania operacjami.
Nowe ruchy kierownicze StellantisRalph Gilles: dołącza do Stellantis jako globalny szef designuEmanuele Cappellano: mianowany szefem rozszerzonych marek na Europę i Europę, oprócz swojej obecnej roli na czele Stellantis Pro OneJean-Phillipe Imparato: szef MaseratiHerlander Zola: nowy szef regionu Ameryki Południowej, obecnie szef operacji handlowych na Brazylię i Amerykę Południową Lekkie pojazdy Grégoire Olivier: nowy szef na Chiny i Amerykę Południową Region Azji i Pacyfiku, były dyrektor ds. strategii Chin
6 lutego nowy globalny zespół utworzony przez Filosę po raz pierwszy stanął przed inwestorami, ale rynkom nie spodobało się to, co usłyszeli.

Pickup Ram EV, którego bronił były dyrektor generalny firmy Stellantis, nie zyskał uznania wśród konsumentów.
Zdjęcie: Bloomberg z Getty Images
Akcje Stellantis stoją w miejscu po tym, jak 26 miliardów dolarów trafiło na pojazdy elektryczne
6 lutego akcje Stellantis spadły o ponad 24% podczas ostatniej kontroli po tym, jak spółka matka Jeepa, Dodge’a i Chryslera ujawniła, że będzie musiała ponieść opłatę w wysokości 26 miliardów dolarów (22 miliardów euro) w związku z ponownym rozważeniem swojej strategii dotyczącej pojazdów elektrycznych.
Inwestorzy samochodowi powinni już przyzwyczaić się do tych oszałamiających cen, ponieważ General Motors i Ford niedawno podały odpowiednio 10- i 11-cyfrowe ceny swoich planów dotyczących pojazdów elektrycznych na najbliższą przyszłość. Mimo to koszty Stellantis są zdecydowanie najwyższe spośród wielkiej trójki Detroit.
Powiązane: Najnowsze wycofanie produktów Stellantis pogłębia niepokojący trend w branży
„Ogłoszone dzisiaj opłaty w dużej mierze odzwierciedlają koszt przeszacowania tempa transformacji energetycznej, które oddaliło nas od rzeczywistych potrzeb, środków i pragnień wielu nabywców samochodów” – powiedział Antonio Filosa, dyrektor generalny Stellantis.
Ford i GM powiedziały podobne rzeczy, ale Ford stwierdził, że zmiana strategii dotyczącej pojazdów elektrycznych będzie kosztować 19,5 miliarda dolarów, a General Motors podał, że nowa strategia będzie kosztować 7 miliardów dolarów. Liczba Stellantisa jest prawie czterokrotnie większa.
W rezultacie Stellantis zanotował w 2025 roku stratę netto i ogłosił, że w tym roku nie wypłaci dywidendy, co wywołało panikę na giełdzie 6 lutego.
Na to Stellantis wydaje 26 miliardów dolarów
Według Filosa za obecną sytuację firmy w zakresie pojazdów elektrycznych odpowiada słaba realizacja operacyjna jego poprzedników i wydaje się, że skupia się on na naprawieniu tych błędów.
„Wgłębiliśmy się w każdy zakątek naszej działalności i wprowadzamy niezbędne zmiany, mobilizując całą pasję i pomysłowość, jaką mamy w Stellantis” – powiedział. „W 2026 r. będziemy niezachwianie skupiać się na zamykaniu wcześniejszych luk w wykonaniu, aby nadać dalszy impuls tym wczesnym oznakom ponownego wzrostu”.
Powiązane: Europejscy liderzy pojazdów elektrycznych ostro krytykują kampanię ciśnieniową Forda i Stellantis
Stellantis podzielił nawet 26 miliardów dolarów opłat według kategorii.
Na anulowanie produktów wydano około 3,43 miliarda dolarów. Kolejne 8,3 miliarda dolarów przeznaczono na naprawę „wad na niektórych platformach”. Natomiast 6,85 miliarda dolarów przeznaczono na płatności gotówkowe zaplanowane na kolejne cztery lata.
Firma wydała 2,1 miliarda dolarów na „racjonalizację mocy produkcyjnych akumulatorów w Ameryce Północnej”, 4,84 miliarda dolarów na gwarancje kontraktowe i kolejne 1,54 miliarda dolarów na redukcję zatrudnienia.
Producenci samochodów mają przerwę w emisji gazów cieplarnianych w USA
Pod rządami Bidena General Motors i Stellantis zostały ukarane karami finansowymi w łącznej wysokości setek milionów dolarów za naruszenie przepisów dotyczących emisji.
W lipcu ubiegłego roku agencja Reuters podała, że General Motors zgodził się zapłacić karę w wysokości 145,8 mln dolarów i utracić uprawnienia do emisji o wartości dodatkowych 300 mln dolarów. Nastąpiło to po wieloletnim dochodzeniu, które wykazało, że 5,9 miliona pojazdów z lat modelowych 2012–2018 emitowało średnio o ponad 10% więcej dwutlenku węgla, niż wynikało ze wstępnych raportów zgodności GM.
GM przyznał również, że do 2023 r. całkowite koszty związane z przestrzeganiem przepisów dotyczących emisji wyniosą około 450 milionów dolarów.
Według Reuters w 2024 r. Stellantis zapłacił 191 mln dolarów kar cywilnych za niespełnienie wymogów dotyczących oszczędności paliwa na lata 2019 i 2020, po prawie 400 mln dolarów kar zapłaconych w latach 2016–2019.
Administracja Trumpa nie tylko zmieniła zasady dotyczące średniego zużycia paliwa w przedsiębiorstwie (CAFE), dzięki czemu Stellantis nie musi się martwić tymi karami, ale nowe regulacje rządowe pozwalają także firmie Stellantis na mniejsze inwestowanie w przynoszące straty pieniądze pojazdy elektryczne.
Pomimo rekordowego tempa sprzedaży w pierwszych trzech kwartałach roku, w trzecim kwartale Ford stracił kolejne 1,4 miliarda dolarów w dziale Model e EV. W 2024 roku straciła 5,1 miliarda dolarów, po stracie 4,7 miliarda dolarów rok wcześniej.
Według Cox Automotive „zdecydowana większość pojazdów elektrycznych sprzedaje się w tempie znacznie poniżej 2000 sztuk miesięcznie, czyli 6000 sztuk na kwartał. W masowej produkcji samochodów niski wolumen jest wrogiem; rentowność pojazdów elektrycznych pozostaje odległym marzeniem prawie wszystkich producentów samochodów”.
Według danych Cox Automotive, w październiku dealerzy sprzedali w USA 74 835 pojazdów elektrycznych, co oznacza spadek o 48,9% rok do roku.
Powiązane: Były dyrektor generalny Stellantis ma trudną wiadomość na temat przyszłości Tesli


