Trump wygłosił te uwagi wkrótce po wizycie wśród żołnierzy w Ft. Bragg w Karolinie Północnej i po tym, jak wcześniej tego samego dnia potwierdził, że rozmieszcza drugą grupę lotniskowców na Bliskim Wschodzie.
„Wydaje się, że byłaby to najlepsza rzecz, jaka mogła się wydarzyć” – powiedział Trump w rozmowie z reporterami zapytany o naciski na obalenie islamskiego rządu duchownego w Iranie. „Przez 47 lat rozmawiali, rozmawiali i rozmawiali”.
W ostatnich tygodniach prezydent sugerował, że dla niego najwyższym priorytetem jest dalsze ograniczanie programu nuklearnego przez Iran, ale w piątek zasugerował, że to tylko jeden aspekt ustępstw, których Stany Zjednoczone wymagają od Iranu.
Premier Izraela Benjamin Netanjahu, który w tym tygodniu udał się do Waszyngtonu na rozmowy z Trumpem, nalega, aby jakiekolwiek porozumienie obejmowało środki neutralizujące irański program rakiet balistycznych i kończące jego finansowanie dla grup zastępczych, takich jak Hamas i Hezbollah.
„Jeśli to zrobimy, będzie to najmniejszy element naszej misji” – powiedział Trump o ataku na program nuklearny Teheranu, który w zeszłym roku poniósł poważne niepowodzenia w wyniku amerykańskich ataków wojskowych.
Iran upierał się, że jego program nuklearny służy celom pokojowym. Przed wojną czerwcową Iran wzbogacał uran do czystości 60%, co stanowiło niewielki techniczny krok w stosunku do poziomów stosowanych w broni.
Komentarze Trumpa opowiadające się za możliwym zakończeniem rządów ajatollaha Alego Chamenei pojawiają się zaledwie kilka tygodni po tym, jak sekretarz stanu Marco Rubio powiedział, że potencjalna zmiana władzy w Iranie będzie „znacznie bardziej złożona” niż niedawne wysiłki administracji mające na celu odsunięcie od władzy prezydenta Wenezueli Nicolása Maduro.
Rubio podczas przesłuchania w Senacie w zeszłym miesiącu zauważył, że w przypadku Iranu „mówi się o reżimie, który obowiązuje od dawna”.
„Będzie to więc wymagało dokładnego przemyślenia, jeśli kiedykolwiek zaistnieje taka ewentualność” – powiedział Rubio.
Trump powiedział, że USS Gerald R. Ford, największy lotniskowiec na świecie, zostanie wysłany z Morza Karaibskiego na Bliski Wschód, aby dołączyć do innych okrętów wojennych i zasobów wojskowych zgromadzonych w regionie.
Trump zasugerował, że na ten tydzień zaplanowano kolejną rundę rozmów z Irańczykami, jednak negocjacje te nie doszły do skutku, gdy jeden z najwyższych urzędników bezpieczeństwa Teheranu odwiedził Oman i Katar i wymienił wiadomości z amerykańskimi pośrednikami.
„Jeśli nie uda nam się osiągnąć porozumienia, będziemy go potrzebować” – powiedział Trump reporterom o drugiej linii lotniczej. Dodał: „Już wkrótce odejdzie”.
Kraje arabskie z Zatoki Perskiej przestrzegły już, że jakikolwiek atak może doprowadzić do kolejnego regionalnego konfliktu na Bliskim Wschodzie, który wciąż boryka się z wojną między Izraelem a Hamasem w Strefie Gazy. Tymczasem Irańczycy zaczynają organizować 40-dniowe ceremonie żałobne w związku z tysiącami zabitych w zeszłym miesiącu w krwawym stłumieniu przez Teheran ogólnokrajowych protestów, co zwiększa presję wewnętrzną, przed którą stoi dotknięta sankcjami Republika Islamska.
Ford, o którym po raz pierwszy poinformował „The New York Times”, dołączy do USS Abraham Lincoln i towarzyszących mu niszczycieli rakietowych, które przebywają w regionie od ponad dwóch tygodni. Siły amerykańskie zestrzeliły już irańskiego drona, który zbliżył się do Lincolna tego samego dnia w zeszłym tygodniu, gdy Iran próbował zatrzymać statek pływający pod banderą USA w Cieśninie Ormuz.
W piątek Trump w rozmowach z reporterami nadal żywił umiarkowaną nadzieję, że uda się osiągnąć porozumienie z Iranem.
„Zapewnij nam takie traktowanie, jakie powinieneś był zastosować za pierwszym razem” – powiedział Trump, w jaki sposób można uniknąć działań wojskowych USA. Jeśli zaoferują nam odpowiednią ofertę, nie zrobimy tego”.
Ford był częścią wenezuelskiej siły uderzeniowej.
Byłaby to szybka zmiana sytuacji w przypadku Forda, który Trump wysłał z Morza Śródziemnego na Karaiby w październiku zeszłego roku, gdy administracja zgromadziła ogromną obecność wojskową w okresie poprzedzającym niespodziewany nalot, który miał miejsce w zeszłym miesiącu i schwytał Maduro.
Wydaje się także sprzeczne ze strategiami administracji Trumpa dotyczącymi bezpieczeństwa narodowego i obrony, które kładą nacisk na półkulę zachodnią, a nie na inne części świata.
W odpowiedzi na pytania dotyczące posunięcia Forda Dowództwo Południowe Stanów Zjednoczonych oświadczyło, że siły amerykańskie w Ameryce Łacińskiej będą w dalszym ciągu „przeciwdziałać nielegalnym działaniom i złośliwym podmiotom na półkuli zachodniej”.
„Chociaż stan sił ewoluuje, nasza zdolność operacyjna nie jest” – powiedział w oświadczeniu pułkownik Emanuel Ortiz, rzecznik Dowództwa Południowego. „Siły amerykańskie pozostają w pełni przygotowane do rzutowania siły, obrony i ochrony interesów USA w regionie”.
Grupa Ford Strike sprowadzi na Bliski Wschód ponad 5000 dodatkowych żołnierzy, ale będzie niewiele zdolności i broni, które nie istnieją jeszcze w Grupie Lincoln. Posiadanie dwóch lotniskowców podwoi liczbę samolotów i amunicji dostępnych dla planistów wojskowych i Trumpa.
Biorąc pod uwagę obecną pozycję Forda na Karaibach, miną prawdopodobnie tygodnie, zanim znajdzie się on u wybrzeży Iranu.
Trump wielokrotnie groził użyciem siły, aby zmusić Iran do wyrażenia zgody na ograniczenie jego programu nuklearnego, a wcześniej w związku z krwawym stłumieniem przez Teheran ogólnokrajowych protestów.
Iran i Stany Zjednoczone przeprowadziły tydzień temu pośrednie rozmowy w Omanie, a Trump ostrzegł później Teheran, że brak porozumienia z jego administracją będzie „bardzo traumatyczny”. Podobne rozmowy w zeszłym roku ostatecznie zakończyły się w czerwcu, kiedy Izrael rozpoczął 12-dniową wojnę z Iranem, która obejmowała bombardowanie przez USA irańskich obiektów nuklearnych.
Długotrwałe rozmieszczenie lotniskowców odbija się na załogach i statkach
Tymczasem USS Ford wypłynął po raz pierwszy pod koniec czerwca 2025 r., co oznacza, że załoga wkrótce rozpocznie służbę na osiem miesięcy. Chociaż nie jest jasne, jak długo statek pozostanie na Bliskim Wschodzie, posunięcie to przygotowuje załogę na niezwykle długie działanie.
Starszy oficer marynarki wojennej admirał Daryl Caudle powiedział w zeszłym miesiącu reporterom, że dłuższe trzymanie Forda na morzu byłoby „bardzo uciążliwe” i że „nie jest wielkim zwolennikiem przedłużania”.
Przewoźnicy są zazwyczaj wdrażani na sześć lub siedem miesięcy. „Kiedy się o tym zapomni, zakłóca to życie, zakłóca wszystko… zaplanowane pogrzeby, zaplanowane małżeństwa, zaplanowane dzieci” – powiedziała Caudle.
Powiedział, że przedłużenie Forda skomplikuje jego konserwację i utrzymanie, zmieniając harmonogram napraw, zwiększając zużycie i zwiększając liczbę wyposażenia, które będzie wymagało uwagi.
Dla porównania lotniskowiec USS Dwight D. Eisenhower był rozmieszczony na Bliskim Wschodzie przez dziewięć miesięcy w latach 2023 i 2024, kiedy to większość czasu spędził w walce ze wspieranymi przez Iran rebeliantami Houthi w Jemenie. Statek zgodnie z planem wszedł do remontu na początku 2025 roku, ale przekroczył planowany termin ukończenia w lipcu i do dziś pozostaje w stoczni.
Caudle powiedział w niedawnym wywiadzie dla Associated Press, że jego wizją jest rozmieszczanie w miarę możliwości mniejszych, nowszych statków, zamiast ciągłego uciekania się do ogromnych lotniskowców.

