Wojna handlowa prezydenta Donalda Trumpa jeszcze się nie skończyła, mimo że Sąd Najwyższy obniżył jego globalne cła, ale niepowodzenie prawne pogłębia rosnący mur oporu.
Ostatnie dwa miesiące stanowią uderzające odwrócenie sytuacji w porównaniu z pierwszym rokiem jego drugiej kadencji, kiedy prawodawcy, dyrektorzy generalni, zagraniczne rządy i sam Sąd Najwyższy zlecali prezydentowi działania, nawet gdy ten starał się obalić istniejący porządek światowy.
Orzeczenie 6 do 3 przeciwko podatkom Trumpa na mocy międzynarodowej ustawy o nadzwyczajnych uprawnieniach gospodarczych przyniosło sześciu sędziom większości surową naganę. Na piątkowej konferencji prasowej powiedział, że „przynoszą wstyd naszemu narodowi”, dodając, że są „głupcami i pieskami towarzyskimi RINO i radykalnych lewicowych Demokratów”.
Połączył swoje obelgi z przechwałkami na temat możliwości wprowadzenia nowego zestawu ceł na mocy odrębnych przepisów i szybko posunął się naprzód, nakładając 10% globalną stawkę celną, która zaledwie dzień później wzrosła do 15%.
„Mimo to znaczenie tego procesu stanowi kolejny krok w przełamywaniu pozornej niezwyciężoności prezydenta Trumpa” – napisał Kurt Campbell, doświadczony dyplomata i urzędnik ds. bezpieczeństwa narodowego, który jest także przewodniczącym Grupy Azjatyckiej.
„Byliśmy świadkami szeregu działań krajowych, w tym wycofania organów imigracyjnych i celnych z Minneapolis, kilku Republikanów oderwanych od Białego Domu w sprawie ustawodawstwa krajowego, a obecnie Sąd Najwyższy w zasadzie patroszy najważniejszy element wizji gospodarczej prezydenta Trumpa”.
W piątkowej notatce zauważył również, że Kongres odrzucił już jego program taryfowy. W rzeczywistości kilku Republikanów dołączyło do Demokratów w Izbie Reprezentantów, aby uchylenie podatków importowych Trumpa z Kanady, chociaż głosowanie na początku tego miesiąca było w dużej mierze symboliczne.
Campbell przewidywał, że prawodawcy obu partii na Kapitolu podtrzymają decyzję Sądu Najwyższego, co utrudni Trumpowi przyjęcie jakichkolwiek przepisów mających na celu wzmocnienie jego uprawnień celnych.
„Jest to istotne w czasie, gdy prezydent chce przystąpić do wyborów śródokresowych z głową pełną pary” – powiedział.
Największa porażka od czasu uchylenia Nowego Ładu
Pośpiech Trumpa w ustanawianiu alternatywnych ceł koliduje z jego próbami zaradzenia kryzysowi przystępności cenowej, który pomógł Demokratom wygrać wybory poza rokiem 2025 i ma przekazać kontrolę nad co najmniej jedną izbą Kongresu w 2026 roku.
Jeśli Demokraci przejmą Kongres, poważnie ograniczą pole manewru Trumpa, starając się ograniczyć wydatki i politykę jego administracji, zwłaszcza w obszarach takich jak imigracja.
Decyzja celna Sądu Najwyższego mogłaby wskazywać, że władza sądownicza może dołączyć do władzy ustawodawczej w wytyczeniu linii przeciwko władzy wykonawczej.
Profesor prawa z Harvardu i felietonista Bloomberga Noah Feldman nazwał to orzeczenie punktem zwrotnym i porównał je do wyroku Sądu Najwyższego, który w 1935 r. unieważnił pierwszy Nowy Ład prezydenta Franklina Roosevelta.
„Zajęło to prawie dekadę, ale prezes Sądu Najwyższego John Roberts i Sąd Najwyższy w końcu znaleźli sposób, aby zaradzić nadmiernemu wykorzystaniu władzy wykonawczej przez prezydenta Donalda Trumpa, eliminując cła, które są charakterystyczną inicjatywą jego prezydentury” – napisał w piątek.
Archiwa Epsteina, Jerome Powell, Grenlandia
Od miesięcy narastają pęknięcia w poparciu dla Trumpa. Po tym, jak Demokraci odnieśli ważne zwycięstwa w listopadowych wyborach, Kongres nakazał udostępnienie akt Epsteina po niemal jednomyślnych głosach i przy szerokiej aprobacie GOP. W grudniu intensywne redakcje i nieopublikowanie przez Departament Sprawiedliwości wszystkich dokumentów w terminie zwiększyły napięcie.
Na początku nowego roku wydawało się, że Trump jest w dobrej formie po tym, jak wojsko amerykańskie przeprowadziło niespodziewany nalot, w wyniku którego schwytano wenezuelskiego dyktatora Nicolása Maduro, pomimo skarg, że kolejna zagraniczna interwencja odbiegała od jego motta „America First”.
Następnie seria wydarzeń następujących po sobie szybko rozwinęła jego aurę niezwyciężoności. Tydzień po nalocie Maduro prezes Rezerwy Federalnej Jerome Powell wydał wyzywające oświadczenie wideo, w którym ujawnił, że Departament Sprawiedliwości prowadzi dochodzenie karne w związku z projektem renowacji siedziby banku centralnego.
To wygenerowało poparcie dla Powella na Kapitolu, w tym ze strony kluczowych Republikanów, którzy chcą zachować niezależność banku centralnego.
Tydzień później Trump ogłosił cła na kilka krajów NATO, chyba że poprą one jego próbę przejęcia kontroli nad Grenlandią. Kanada i Europa stanowczo opowiadały się za ochroną półautonomicznego terytorium Danii, ale Trump się wycofał.
W następnym tygodniu agenci federalni zastrzelili drugiego obywatela USA w Minnesocie podczas kampanii deportacyjnej Trumpa w tym stanie.
Pracownicy Doliny Krzemowej wyrazili złość, a dyrektorzy generalni z Minnesoty wezwali do deeskalacji. Demokraci w Kongresie zaostrzyli swój sprzeciw wobec ustawy o środkach dla Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, co doprowadziło do częściowego zawieszenia działalności rządu. Tymczasem więcej Republikanów wyraziło pewne zaniepokojenie taktyką agentów federalnych.
Wreszcie Trump wysłał swojego cara granicznego, który usunął Grega Bovino ze Straży Granicznej i ogłosił koniec napływu wojsk w Minnesocie.
W tamtym czasie wicher wydarzeń stał się dla Trumpa punktem zwrotnym.
„Zaczynamy czuć, że znajdujemy się w decydującym momencie historycznym” – napisał w zeszłym miesiącu w X, politolog Lee Drutman, starszy pracownik think tanku New America.

