Gospodarka amerykańska ma relację miłości i nienawiści do starzejącego się społeczeństwa. W dłuższej perspektywie starsza populacja powoduje ból głowy: oznacza redukcję siły roboczej, co prowadzi do wolniejszego wzrostu i wyższych kosztów opieki społecznej.
Z drugiej strony, starsze pokolenia Ameryki to te, które bezpośrednio lub pośrednio chronią obecnie gospodarkę przed recesją.
Weźmy jako przykład rynek pracy. Według Banku Rezerw Federalnych w Richmond 97% nowych miejsc pracy netto w sektorze prywatnym w 2025 r. miało miejsce w opiece zdrowotnej i pomocy społecznej. Styczniowy raport o zatrudnieniu był prawie taki sam: spośród 130 000 stanowisk pracy, które według Urzędu Statystyki Pracy dodała gospodarka w pierwszym miesiącu 2026 r., 82 000 znajdowało się w sektorze opieki zdrowotnej.
Jest jeszcze kwestia wydatków. Osoby z wyżu demograficznego są nie tylko kluczowymi konsumentami, ale także najbogatszym pokoleniem w historii. Według danych Rezerwy Federalnej osoby w wieku 55 lat i starsze posiadają 73% całego bogactwa kraju, a 31% amerykańskiego majątku należy do osób w wieku 70 lat i starszych. A gdzie jest przechowywane całe to bogactwo? Ogromne sumy przeznaczane na wydatki kapitałowe na sztuczną inteligencję musiały pochodzić od kogoś.
Ekonomiści powiedzieli Fortune, że przedstawiciele wyżu demograficznego, zwłaszcza zamożni seniorzy, „kierują obecnie modą”, jeśli chodzi o gospodarkę. Jeśli boomersi kichną, reszta gospodarki przeziębi się. Nie jest to wygodna równowaga do siedzenia.
Konsumenci godni zaufania
Wall Street nieustannie wyrażała swoje miłe zaskoczenie nadzwyczaj dobrymi wynikami konsumentów od czasu pandemii. Jednak nowsze dane wywołały debatę na temat gospodarki w kształcie litery K: poglądu, że losy zamożnych konsumentów i tych, którzy znajdują się na niższym krańcu skali dochodów, coraz bardziej się od siebie różnią.
Główny ekonomista Moody’s, Mark Zandi, uważa, że bez zamożnych konsumentów (w istocie bez zamożnych i starszych konsumentów) popyt by się załamał, a Stany Zjednoczone zmierzałyby w stronę recesji: „To oni prowadzą pociąg”.
W styczniu Zandi przeanalizował dane Rezerwy Federalnej i podkreślił, że 59% wszystkich wydatków konsumenckich pochodzi obecnie od 20% najlepiej zarabiających. W ekskluzywnym wywiadzie dla „Fortune” dodał, że „większość wydatków” robią osoby powyżej 50. roku życia, a tendencja ta stale rośnie na przestrzeni lat. W związku z tym wzrasta zależność gospodarki od małej grupy wydawców.
„Przyglądaliśmy się wydatkom w oparciu o dochody, ale można przeprowadzić podobne analizy w oparciu o wiek i zobaczymy to samo” – Zandi powiedziała Fortune. „To dość trudne. Jeśli spojrzysz na rozkład majątku lub dochodów wśród osób w wieku 50, 60 i 70 lat, również jest on bardzo wypaczony. Są powody do zdenerwowania, ponieważ są przedstawiciele wyżu demograficznego o niższych dochodach, żyjący na krawędzi, ludzie o średnich dochodach (boomersi), którym udaje się przetrwać, a mówiąc dochody, mam na myśli dochody i bogactwo, więc mamy te same obawy, co my w sprawie szerszej dystrybucji dochodów i bogactwa dotyczyć tej grupy starszych Amerykanów”.
Boomers są również niezawodnym źródłem gotówki na rynkach. Według danych Rezerwy Federalnej są oni właścicielami zdecydowanej większości akcji przedsiębiorstw i funduszy inwestycyjnych o wartości około 30 bilionów dolarów w trzecim kwartale 2025 roku. „To oni są właścicielami akcji sztucznej inteligencji, to oni są właścicielami obligacji emitowanych przez firmy zajmujące się sztuczną inteligencją, to oni stanowią dużą część źródła finansowania boomu inwestycyjnego w zakresie sztucznej inteligencji” – dodał Zandi. „Nie ma co do tego wątpliwości”.
Ma to jednak wadę, na którą zwrócił uwagę David Doyle, dyrektor ds. ekonomii w Ameryce Północnej w Macquarie. Spadająca stopa oszczędności osobistych (osiągająca szczyt w czasie pandemii wynosząca 31,8% i spadająca do 3,6% w grudniu 2025 r., poniżej trendu historycznego) jest prawdopodobnie objawem wydawania pieniędzy przez osoby z wyżu demograficznego na emeryturze. Aby zatem kontynuować wydatki, ceny aktywów i poziom zaufania muszą pozostać wysokie.
„To prawdopodobnie sprawia, że gospodarka jest bardziej podatna na korektę cen aktywów niż 15 czy 20 lat temu” – powiedział Fortune w ekskluzywnym wywiadzie. „Martwiłbym się pewnym scenariuszem, ponieważ większość pokolenia wyżu demograficznego miałaby portfel zabezpieczony… (to) gdyby skończyło się na czymś takim, jak mieliśmy w latach 2020–2022, kiedy akcje korygowały się, a jednocześnie rentowność obligacji rosła, a co za tym idzie, ceny obligacji spadały. Uważam, że taki scenariusz miałby szczególnie negatywny wpływ na konsumpcję w okresie wyżu demograficznego”.
Doyle powiedział, że kolejnym czynnikiem, który może podciąć skrzydła boomersom, jest utrzymująca się inflacja. Dzieje się tak dlatego, że w przeciwieństwie do płatnych odpowiedników zyski z aktywów przedstawicieli wyżu demograficznego nie są powiązane z inflacją i dlatego są bardziej podatni na spadek realnej wartości ich dochodu do dyspozycji. „Jeśli jesteś boomerem i nie pracujesz, nie będziesz mieć takiej rekompensaty w przypadku jakiegokolwiek szoku inflacyjnego” – ostrzegł. „To może zacząć działać w drugą stronę”.
Sieć bezpieczeństwa rynku pracy
Starsze pokolenie jest obecnie także kluczowym czynnikiem motywującym większość ofert pracy w USA. W zeszłym roku zdecydowana większość nowych otwarć przypadała na sektor opieki zdrowotnej, co ekonomiści powszechnie przypisują rosnącemu starzeniu się społeczeństwa i wchodzeniu w nową fazę potrzeb w zakresie opieki. Specjaliści medyczni powiedzieli już wcześniej Fortune, że branża ściga się, jeśli chodzi o kształcenie talentów w zakresie specjalizacji niezbędnych do opieki nad starszą populacją.
Sytuację pogarsza fakt, że imigracja netto do Stanów Zjednoczonych zaczęła spadać i według danych Census Bureau będzie spadać, podczas gdy branża w dużym stopniu opiera się na pracy imigrantów.
Badanie Baker Institute wykazało, że odsetek pracowników służby zdrowia urodzonych za granicą wzrósł z 14,22% do 16,52% w latach 2007–2021, mimo że udział populacji USA urodzonych za granicą wzrósł w tym okresie zaledwie o 1 punkt procentowy do 13,65%.
Z drugiej strony, do 2030 roku ponad 30 milionów Amerykanów ukończy 65 lat, a jest to wiek często kojarzony z emeryturą. Tak więc, chociaż starsza populacja zapewnia obecnie bardzo potrzebny popyt na powolnym rynku pracy, znacznie mniejsza siła robocza będzie mogła obsadzić stanowiska, gdy w przyszłości nabierze dynamiki w innych sektorach.
To spowalnia wzrost: Instytut Polityki Gospodarczej Stanforda oszacował (nawet ponad dziesięć lat temu), że 10% wzrost odsetka ludności powyżej 60. roku życia powoduje zmniejszenie PKB na mieszkańca o 5,7%.
„Moim zdaniem przedstawiam to następująco: podaż i popyt” – powiedział Zandi. „Starzejące się społeczeństwo wspiera popyt i wyraźnie to widać w branży opieki zdrowotnej w perspektywie krótkoterminowej. Jednak po stronie podaży starzenie się staje się coraz większą przeszkodą dla wzrostu, co widać w kontekście podaży pracy, a także wzrostu produktywności. Krótkoterminowe skutki uboczne popytu są bardzo pozytywne i konieczne, aby uchronić nas przed recesją w perspektywie krótkoterminowej, ale (jest to) bardzo istotne obciążenie dla podażowej strony gospodarki w przyszłości”.
Dodał, że ludzie nie będą się starzeć z dnia na dzień, więc zmniejszająca się siła robocza będzie raczej „korozją” wzrostu niż krawędzią klifu. Zakładając jednak, że wszystko inne pozostanie takie samo, dynamika imigracji i sztucznej inteligencji może sprawić, że zmiana będzie „znacznie bardziej elegancka” – powiedział.
„Jest bardzo prawdopodobne, że polityka imigracyjna ulegnie zmianie w pewnym momencie w przyszłości, gdy stanie się jasne, że potrzebujemy pracowników” – przewidywał Zandi.
Podobnie wzrost produktywności związany ze sztuczną inteligencją oznacza, że „może ona dobrze działać”, z czym Doyle się zgodził. „Niektórzy ludzie obawiają się poważnego uderzenia w bezrobocie, ale niekoniecznie jestem przekonany. Myślę, że prawdopodobnie nastąpiłoby przesunięcie wzrostu liczby miejsc pracy do innych obszarów… O wiele łatwiej jest skupić się na tym, co ulega zniszczeniu, ponieważ jest to oczywiste, ale znacznie trudniej jest zobaczyć, co się tworzy. Trzeba podrapać się po głowie i pomyśleć, jak to by się stało i jak na tej podstawie gospodarka osiągnęłaby równowagę”.

