Źródło obrazu: Getty Images
Tanie akcje groszowe i szybki rozwój małych firm oznaczają ogromne zyski, prawda? Tak ogólnie sugeruje ten szum.
Entuzjaści patrzą na wielkich zwycięzców i myślą, jak bogaci mogliby być, gdyby mogli wziąć udział w jednym z nich przed wszystkimi innymi. I bądźmy szczerzy, założę się, że większość z nas w pewnym momencie o tym pomyślała.
Inwestowanie w akcje spółek wzrostowych może być opłacalną strategią. Spójrz na inwestorów, którzy dokładnie zbadali Nvidię lub Rolls-Royce Holdings i osiągnęli ogromne zyski. Pochwalam Cię za narażenie swoich pieniędzy na znaczne ryzyko.
to nie jest cena
Ale czekaj, to nie są akcje za grosze. I to jest kluczowa kwestia. Inwestowanie dotyczy spółki, a nie ceny akcji.
Jeśli cena akcji spółki A wynosi 10 funtów, a akcji spółki B 10 pensów, która wartość jest lepsza? Akcje zaczynające się już od 10 pensów muszą mieć znacznie większy potencjał wzrostu niż akcje, które już kosztują 10 funtów, prawda? To duży błąd, który często popełniają inwestorzy z nadzieją.
Prawda jest taka, że nie da się określić wartości na podstawie samej ceny akcji. Firma A mogłaby dokonać podziału w stosunku 10 za jedną akcję, a firma B mogłaby dokonać konsolidacji w stosunku 1 za 10… i wówczas cena akcji każdej z nich wynosiłaby 1 funt. Nie ma jednak zmiany w potencjale wzrostu żadnej ze spółek.
A większość akcji groszowych jest tam dlatego, że coś poszło nie tak, a nie dlatego, że mają przed sobą wspaniałą przyszłość. Na przykład Aston Martin spadł o około 41 pensów. Powód nie jest zbyt dobry.
Czy możemy wygrać?
Akcje groszowe również mogą paść ofiarą oszustwa. Przy zazwyczaj niskim wolumenie obrotu, są oni otwarci na szum medialny, programy typu „pompuj i zrzuć” i wszystko pomiędzy. Każda spółka z bardzo tanimi akcjami i kapitalizacją rynkową mniejszą niż 100 milionów funtów jest szczególnie podatna na tego typu sytuacje.
Czy to oznacza, że zawsze powinniśmy unikać akcji groszowych? Zupełnie nie. Pod warunkiem, że skupimy się na fundamentach spółki, a nie na samej cenie akcji.
Na przykład Oxford Metrics (LSE: OMG) został niedawno podkreślony przez mojego kolegę z Motley Fool, Edwarda Sheldona. Oxford Metrics zajmuje się analizą pomiarów ruchu i inteligentną produkcją.
Osiągaj zyski
Nie przeprowadziłem wystarczających badań, aby samodzielnie podjąć decyzję. Zawsze jestem ostrożny w stosunku do spółek wycenianych na nieco ponad 50 milionów funtów, zwłaszcza po spadku cen akcji o prawie 50% w ciągu pięciu lat.
Ale od razu podobają mi się zarobki Oxford Metrics. Spółka za 2025 rok zaobserwowała dodatni, choć skorygowany, zysk EBIT. Prognozy wskazują na dodatni zysk na akcję, co sugeruje, że wskaźnik ceny do zysku (P/E) w 2026 r. wyniesie 22, a w 2027 r. spadnie do 18.
Płynność wydaje się silna, a dywidenda wynosi nawet około 6%. Pieniądze są zwracane w drodze wykupu akcji. Nie jest to nadzieja na nierentowny wzrost na jutro.
Wciąż ryzykowne
Najbardziej martwię się tym, że w ostatnich latach zyski były wszędzie. Nie ma jeszcze wyraźnego stabilnego trendu, więc obawiam się, że czeka nas zmienność.
Ale jeśli chodzi o akcje groszowe, moim zdaniem warto bliżej przyjrzeć się tego typu firmom, a nie firmom, które opierają się wyłącznie na marzeniach o przyszłych bogactwach.

