Ponad dwa tygodnie po rozpoczęciu wojny, którą prezydent Donald Trump rozpoczął, nie prosząc swoich sojuszników o wsparcie, teraz prosi o wsparcie i ogólnie pozostaje w gotowości.
Trump spędził weekend, żądając, aby jego sojusznicy, Chiny i inne kraje Azji i Pacyfiku wysłały okręty wojenne, aby pomogły w ponownym otwarciu Cieśniny Ormuz – wąskiego gardła, przez które zwykle przepływa jedna piąta światowej ropy. Ostrzegł nawet w niedzielę, że NATO stoi przed „bardzo złą przyszłością”, jeśli sojusznicy nie wystąpią naprzód, stwarzając kolejne zagrożenie zaledwie dwa miesiące po tym, jak wywołał kryzys egzystencjalny sojuszu w sprawie Grenlandii.
Odkąd Stany Zjednoczone i Iran rozpoczęły ataki 28 lutego, Iran skutecznie zamknął drogę wodną i być może nawet zaczął stawiać miny. W weekend komunikaty w Cieśninie Ormuz pozostawały mylące: Teheran stwierdził, że Cieśnina jest „otwarta dla wszystkich” z wyjątkiem Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników, podczas gdy sekretarz skarbu Scott Bessent stwierdził w poniedziałek rano w CNBC, że to Stany Zjednoczone „zezwoliły” irańskim tankowcom na przeprawę przez cieśninę. Po wypowiedziach Bessenta cena amerykańskiej ropy znacząco spadła i obecnie wynosi poniżej 95 dolarów za baryłkę.
Pomimo tej postawy w ostatnich dniach przez Ormuz przepłynęła zaledwie kilka statków. A reakcja społeczności międzynarodowej na wezwania Trumpa wahała się od grzecznego milczenia po jawną odmowę.
Niemcy byli bardzo bezpośredni.
„Ta wojna nie ma nic wspólnego z NATO. To nie jest wojna NATO” – powiedział w poniedziałek rzecznik kanclerza Friedricha Merza, dodając, że Berlin „nie rozważał” udziału przed rozpoczęciem wojny i nie będzie tego rozważał teraz.
Wicepremier Luksemburga, Xavier Bettel, również był twardy, mówiąc, że członek NATO chętnie pomaga w zakresie satelitów i łączności, ale „nie chcę też szantażu”.
Szefowa dyplomacji UE Kaja Kallas stwierdziła, że wniosek „poza obszar działania NATO” – jest to odniesienie do art. 6 Traktatu Północnoatlantyckiego, który ogranicza zobowiązania sojuszu w zakresie wzajemnej obrony do regionu na północ od Zwrotnika Raka.
Mimo to europejscy urzędnicy mają własną motywację, aby utrzymać Ormuz otwarty i obawiają się, co może zrobić Trump. Europa jest nie tylko uzależniona od dostaw ropy z Zatoki Perskiej, ale istnieją także obawy, że Trump w nadchodzących tygodniach ogłosi zwycięstwo w Iranie, wycofa się z wojny i pozostawi trałowca (Francja i Holandia historycznie dysponują jednymi z najlepszych technologii usuwania i wyszukiwania min na świecie).
Brytyjski premier Keir Starmer w poniedziałek użył najcieplejszego języka ze wszystkich przywódców, mówiąc, że Wielka Brytania „współpracuje z sojusznikami, w tym z naszymi partnerami europejskimi, nad opracowaniem wykonalnego wspólnego planu” w celu przywrócenia żeglugi, ale nie podjęła jeszcze zobowiązań w zakresie statków ani harmonogramu. Starmer bronił także swojej odmowy przyłączenia się do ofensywy, mówiąc, że nie wyśle sił brytyjskich na wojnę „bez planu, jak nas stamtąd wydostać”.
W Azji reakcja była równie wymijająca. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Chin unikało pytań dotyczących wysłania statków, natomiast premier Japonii Sanae Takaichi, która w czwartek odwiedza Biały Dom, nie złożyła żadnych obietnic. Trump powiedział „Financial Times”, że chciałby poznać stanowisko Pekinu przed szczytem zaplanowanym na koniec marca. Bessent przyznał, że podróż może zostać opóźniona, chociaż upierał się, że jakakolwiek zmiana harmonogramu będzie wynikać z logistyki, a nie zerwania.
Australia również wykluczyła wysłanie okrętów wojennych, ale w zeszłym tygodniu oznajmiła, że wyśle samolot obserwacyjny na Bliski Wschód. Korea Południowa oświadczyła, że uwzględni prośby Trumpa, ale zbada „różne środki z wielu perspektyw”.
Jedynym jasnym punktem dla Waszyngtonu jest to, że Zjednoczone Emiraty Arabskie podwoiły swoje więzi ze Stanami Zjednoczonymi, pokazując siłę po wchłonięciu prawie 2000 irańskich pocisków. „Nie lubimy, gdy nas zastraszają” – powiedział ABC Reem Al-Hashimy, minister współpracy międzynarodowej Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
Tymczasem koszty bierności wciąż rosną. W zeszłym tygodniu ropa naftowa osiągnęła najwyższy poziom od lipca 2022 r., a ceny gazu w Stanach Zjednoczonych wzrosły już o 20% od początku wojny. Międzynarodowa Agencja Energetyczna nazwała to zakłócenie „największym zakłóceniem dostaw w historii światowego rynku ropy”.

