Jeśli posiadasz złoto, prawdopodobnie czułeś dzisiejszą wyprzedaż w żołądku, zanim zobaczyłeś wykres. To właśnie tam Peter Schiff skierował swój najnowszy post na X (dawniej Twitter).
„Zobaczmy, czy inwestorzy kupią dzisiejszą wyprzedaż złota. Podczas gdy przedłużająca się wojna i wyższe ceny ropy niekorzystnie wpływają na amerykańskie akcje i obligacje, wyniki wojny (rosnące zadłużenie, rosnąca inflacja, recesja, wyższe bezrobocie oraz kryzys mieszkaniowy i finansowy) są optymistyczne dla złota” – napisał, przedstawiając reakcję łańcuchową od pola bitwy, przez bilans, aż do złota.
Schiff nie odnosi się tylko do dnia dzisiejszego. Twierdzi, że te same rzeczy, które sprawiają, że rynki wydają się obecnie kruche, po cichu odbudowują ten sam kontekst, który napędzał największe wzrosty cen złota w przeszłości.
Jako osoba, która widziała, jak czytelnicy przechodzą od stwierdzenia „złoto umarło” do „powinieneś sprzedać wszystko i kupić monety”, wiem, że żyjesz w takim napięciu emocjonalnym.

Schiff wskazuje na niepokojący trend, który może gwałtownie wzrosnąć na rynku złota.
Spektakl Petera Schiffa
Niepokojący trend, który według Schiffa nabiera kształtu
Schiff krzyczał o tym trendzie od tygodni.
Powiązane: Morgan Stanley ma mocny komunikat dla inwestorów zajmujących się złotem
W niedawnym poście stwierdził: „Zmierzamy w kierunku pełnego kryzysu finansowego”, wskazując na nowe dane dotyczące cen importu i eksportu, które w ujęciu rocznym implikowały inflację na poziomie 10%, a następnie ostrzegł, że dane te pojawiły się zanim ropa wzrosła o kolejne 50% w następstwie wojny w Iranie i zakłóceń w Cieśninie Ormuz, zgodnie z profilem jego ostrzeżenia w TheStreet.
W swoich końcowych złotych komentarzach łączy kropki w ten sposób moimi słowami:
Wydatki wojenne powiększają deficyty rządowe. Deficyty te nakładają się na i tak już wysokie zadłużenie. Politycy zamiast na bolesnych cięciach stawiają na inflację i łatwiejszy pieniądz. Wyższa inflacja, ryzyko recesji i napięcia finansowe spychają inwestorów z powrotem do aktywów twardych.
Więcej złota:
Złoto właśnie doświadczyło największego spadku od 1983 r.: co dalej Fani złota i srebra stają w obliczu trudnej rzeczywistości Cena złota gwałtownie spada: oto, co dalej
To jest „niepokojący trend”, na który wskazuje: nie tylko wojna, ale wzorzec, w ramach którego napięcia fiskalne i inflacja wciąż pojawiają się w nowych postaciach.
Jak Wall Street niechętnie spotyka go w połowie drogi
Schiff od lat wcześnie i głośno opowiadał się za złotem i poniósł koszt alternatywny, w miarę jak amerykańskie giełdy nadal rosły. Ale kiedy patrzę na to, co mówią teraz duże firmy, ich długi scenariusz nie wydaje się tak marginalny.
Bank of America twierdzi, że ceny złota „rosną” w związku ze wzrostem obaw o inflację i bezrobocie, odnotowując, że metal ten wzrósł o 58% w 2025 r., osiągając lepsze wyniki zarówno od S&P 500, jak i Nasdaq, zgodnie z podsumowaniem roku 2025 TheStreet. Analiza wykazała, że napływ funduszy ETF wzrósł o 880% w ciągu jednego miesiąca i bezpośrednio wskazywała na „wysoki deficyt budżetowy”, „rosnące zadłużenie” oraz gotowość Białego Domu do obniżek stóp procentowych przy wciąż utrzymującej się inflacji około 3% jako powody, które „powinny nadal wspierać złoto”.
Z osobnego podsumowania prognoz na 2026 r. wynika, że główne rynki zasadniczo spodziewają się, że deficyty, globalne napięcia i słabszy dolar utrzymają stabilną dolną granicę dla złota, przy czym niektóre wartości odstające, takie jak Jürg Kiener ze Swiss Asia Capital, mówią o możliwości „osiągnięcia 8 000 dolarów za uncję” złota w nadchodzących latach. Jest to znacznie ostrożniejsze niż bardziej ekstremalne scenariusze Schiffa, ale logika się pokrywa: wojna, zadłużenie i utrzymująca się inflacja przechylają szanse w stronę twardych aktywów.
Nawet stratedzy surowcowi, którzy uważają, że w 2025 r. złoto posunęło się za daleko, nadal wiążą to posunięcie z tymi samymi siłami, o których mówił.
Czy wojna zawsze powoduje wzrost cen złota?
Tutaj zakładam swój własny reporterski kapelusz. Od lat słyszę stwierdzenie „wojna oznacza kupowanie złota” i jest ono tylko w połowie prawdziwe.
Badanie współczesnych konfliktów pokazuje, że złoto ma tendencję do eksplozji na początku wojny, a następnie często oddaje zdobyte zyski, gdy banki centralne zaczynają podnosić stopy procentowe.
Konflikt Rosja-Ukraina jest tego najlepszym przykładem: złoto wzrosło o około 15%, gdy pojawiły się nagłówki gazet o inwazji, a następnie spadło o 15% do 18% w ciągu następnych ośmiu miesięcy, gdy Rezerwa Federalna nasiliła swoją własną „wojnę z inflacją”, co doprowadziło do wzrostu rentowności i wzmocnienia dolara – wynika z analizy opracowanej przez Discovery Alert.
FXStreet doszedł do podobnego wniosku, pisząc, że „wojna ma tendencję do szybkiego utraty wpływu na rynki”, ponieważ po minięciu początkowego impulsu „podwyżki stóp procentowych Rezerwy Federalnej” i polityka makro stają się dominującymi siłami wpływającymi na cenę złota.
Nawet w tym roku reakcja złota zaskoczyła ludzi.
Wojna w Iranie „pchnęła złoto na obszar korekty, zamiast osiągać nowe maksima”, a jeden z analityków argumentował, że chociaż szok inflacyjny wywołany ropą przypomina lata 70. XX wieku, natychmiastowym skutkiem było opóźnienie obniżek stóp procentowych i utrzymanie wysokich realnych rentowności, a oba czynniki ciążą na metalu, jak widać w artykule Trustnet.
Jeśli więc czytasz Schiffa i myślisz, że „wojna oznacza prosty boom na złoto”, historia każe ci zwolnić. Częścią jego tezy, która najlepiej oddaje charakter, nie jest tytułowy szok, ale dłuższa sielanka związana z wyższym zadłużeniem, większymi deficytami i osaczeniem banków centralnych przez sprzeczne cele.
Co jako mały inwestor zrobiłbym z ostrzeżeniem Schiffa?
Kiedy patrzę na jego tweet i jego znaczenie dla ciebie, wszystko sprowadza się do jednego trudnego pytania. Jeśli masz choć w połowie rację co do długu, inflacji i napięć finansowych, czy chcesz mieć zerową ekspozycję na aktywa czerpiące korzyści z tego świata?
Złoto pokazało już, co potrafi w tym środowisku.
W 2025 r. wzrósł o ponad 60%, a w 2026 r. odnotował kolejny średniocyfrowy wzrost, do czego przyczyniły się duże deficyty, słabnący dolar i dywersyfikacja banków centralnych w oparciu o amerykańskie obligacje skarbowe.
Jednocześnie co bardziej ostrożne głosy wskazują, że po gwałtownych wzrostach nastąpiły drastyczne korekty, obejmujące spadek o 45% z najwyższych poziomów z 2011 r. do 2015 r., kiedy warunki się unormowały.
Właśnie dlatego nie odbieram postu Schiffa jako „sprzedaj wszystko i kup złoto”. Słyszę to w następujący sposób: „nie ignorujcie jednej klasy aktywów, która ma tendencję do wahań, gdy zadłużenie, deficyty i wojna wprawiają wszystko inne w ruch”.
Gdybym siedział z Tobą przy stole w kuchni, zadałbym Ci trzy pytania:
Czy masz w swoim portfelu jakiś realny dywersyfikator, jeśli zarówno akcje, jak i obligacje cierpią z powodu wyższej inflacji i stresu związanego z zadłużeniem? Czy jesteś emocjonalnie przygotowany na zmienność złota, jeśli dodasz to, wiedząc, że w drodze do jakiegokolwiek dużego długoterminowego ruchu może ono spaść o 20% lub więcej?
Niewygodna prawda jest taka, że możesz znowu spóźnić się lub nawet mylić w skali tego, co cię czeka. Jednak siły, o których mówi (wydatki wojenne, rosnące zadłużenie, inflacja, która nigdy do końca nie wygasa) są realne i już zmieniają sposób, w jaki banki centralne, duże przedsiębiorstwa i zwykli oszczędzający myślą o złocie.
Jeśli wyprzedaż w tym tygodniu wywołała u Was mdłości, a nie listę zakupów, jego tweet jest w rzeczywistości zaproszeniem do podjęcia decyzji, czy chcesz w dalszym ciągu reagować na złoto, czy też zacząć przyznawać mu niewielką, jasno określoną rolę w swoim długoterminowym planie.
Powiązane: Największy spadek ceny złota od dziesięcioleci kryje w sobie potężny wiatr w plecy


