Stany Zjednoczone mają problem z młodymi ludźmi i sztuczną inteligencją. Pokolenie Z wyraźnie zaobserwowało, co rewolucja AI robi z ich życiem i wydało werdykt: zawiodły instytucje, które miały je przygotować na ten moment, zniknęli pracodawcy, którzy mieli ich zatrudnić, a rząd, który miał zarządzać transformacją, upadł.
Werdykt ten zapada w liczbach, które trudno odrzucić: im częściej młodzi ludzie obcują z technologią, tym gorzej się z nią czują.
Według opublikowanego w tym tygodniu sondażu Gallupa entuzjazm pokolenia Z wobec sztucznej inteligencji spadł o 14 punktów w ciągu ostatniego roku do zaledwie 22%. Hope spadła o dziewięć punktów do 18%. Poziom złości wzrósł o 9 punktów do 31%. A oto dane, które zasługują na największą uwagę: nawet codzienni użytkownicy sztucznej inteligencji odnotowali większy spadek nastrojów niż osoby niebędące użytkownikami: entuzjazm w tej grupie spadł o 18 punktów, a nadzieja o 11. Oddzielne badania potwierdzają to: Pokolenie Z ocenia satysfakcję ze sztucznej inteligencji na zaledwie 69 w amerykańskim indeksie satysfakcji klientów, poniżej linii lotniczych, mediów społecznościowych i pożyczkodawców hipotecznych.
Paradoks ujawnia się: 62% pokolenia Z i milenialsów wierzy, że sztuczna inteligencja odblokuje możliwości finansowe, których obecnie nie mają. Coś tu jest nie tak, u progu rzekomej piątej rewolucji przemysłowej, i podobnie jak w przypadku wielu innych kwestii w szerszym dyskursie dotyczącym sztucznej inteligencji, wydaje się, że jest to rodzaj testu Rorschacha, odzwierciedlającego słabości samej ludzkości. Wierzą w potencjał technologii. Nie ufają, że otaczający ich system pozwoli im na skorzystanie z tego.
Szkoły wybrały złą stronę
Pierwszą instytucją, która znajduje się w centrum uwagi, jest szkolnictwo wyższe. Dokładnie w momencie, gdy umiejętność korzystania z AI stała się kluczową umiejętnością w miejscu pracy, większość uniwersytetów poszła w przeciwnym kierunku. Według Gallupa ponad połowa studentów twierdzi, że ich szkoła odradza (42%) lub wręcz zabrania (11%) korzystania ze sztucznej inteligencji. Według Association of American Colleges and Universities profesorowie są świadomi szkód: 63% uważa, że absolwenci ich szkół w 2025 r. byli bardzo lub wcale nieprzygotowani do stosowania sztucznej inteligencji w miejscu pracy. Ale o co w pierwszej kolejności pytają pracodawcy każdego wykwalifikowanego kandydata? Znajomość sztucznej inteligencji.
Redaktor ten osobiście odwiedził KPMG Lakehouse, gdzie nowi stażyści-konsultanci szkolą się w zakresie wydawania wskazówek, i rozmawiał z czołowymi liderami w dziedzinie zasobów ludzkich i ekonomii, którzy obawiają się rozbieżności między tym, czego chcą pracodawcy, a tym, co mają do zaoferowania pracownicy. Umiejętności sztucznej inteligencji są brakującym ogniwem na rynku pracy, który znajduje się w stagnacji, a pokolenie Z o tym wie i wie, że nie zostało przygotowane na rewolucyjny moment.
Dochodzenie przeprowadzone przez Fortune jesienią ubiegłego roku wykazało tę samą wadę z innej perspektywy: dziewięciu na dziesięciu nauczycieli powiedziało badaczom, że ich absolwenci są przygotowani do podjęcia pracy, podczas gdy prawie połowa tych absolwentów stwierdziła, że nie czuje się przygotowana nawet do ubiegania się o pracę na podstawowym poziomie w swojej dziedzinie. Zamiast się przystosować, niektórzy studenci wymyślają własne rozwiązania: w listopadzie magazyn „Fortune” podał, że podwójne kształcenie okazało się zabezpieczeniem przed zakłóceniami sztucznej inteligencji, a absolwenci, którzy kierowali się w kierunku tak zwanych dziedzin „odpornych na sztuczną inteligencję” (psychologia, edukacja, praca socjalna) przekonują się obecnie, że te kariery przynoszą ujemne zwroty finansowe, ponieważ sztuczna inteligencja wkracza do pracy umysłowej szybciej, niż oczekiwano.
Prowadzi to do szerszego upadku legitymizacji, który elitarne uniwersytety przez lata projektowały dla siebie. Komisja wydziału Yale opublikowała w tym tygodniu obszerny, autoironiczny raport dokumentujący ruinę: niekontrolowaną liczbę przyjęć na studia, nieprzejrzysty proces rekrutacji, który systematycznie faworyzuje bogatych, oraz kampusy uniwersyteckie coraz bardziej wrogo nastawione do bezpłatnego dochodzenia. Dziesięć lat temu 57% Amerykanów stwierdziło, że ma duże lub całkiem duże zaufanie do szkolnictwa wyższego; do 2024 r. liczba ta spadła do rekordowo niskiego poziomu 36%. Instytucje najbardziej odpowiedzialne za przygotowanie kolejnego pokolenia do radzenia sobie w burzliwej gospodarce przez lata traciły zaufanie opinii publicznej, a następnie odwracały się od sztucznej inteligencji, czyli jedynej rzeczy, którą pokolenie Z musiało opanować najbardziej, aby uzyskać dobrą, a może jakąkolwiek pracę, na tym rynku.
Miejsca pracy po cichu zniknęły
Niezależnie od tego, jakie niedociągnięcia młodzi ludzie wyniosą ze szkoły, mają nadzieję, że rynek pracy w końcu wszystko naprawi. Tak nie jest. Stopa bezrobocia wśród niedawnych absolwentów szkół wyższych osiągnęła w czwartym kwartale 2025 r. 5,7%, czyli powyżej stopy krajowej, a odwrócenie tej sytuacji prawie nigdy nie następuje. Niepełne zatrudnienie niedawnych absolwentów wynosi 42,5% i jest najwyższe od 2020 r.
Mechanizm ma tutaj znaczenie. Nie jest to przede wszystkim historia masowych zwolnień spowodowanych sztuczną inteligencją, ponieważ zwolnienia utrzymują się na stosunkowo niskim poziomie w całej gospodarce, z dużymi wyjątkami w branży technologicznej. Historia jest raczej opowieścią o cichym wymazaniu. Jak wynika z dokumentu roboczego Harvardu, który śledzi sytuację 62 milionów pracowników, w firmach, które wdrożyły sztuczną inteligencję, w firmach, które wdrożyły sztuczną inteligencję, w ciągu sześciu kwartałów zatrudnienie młodych ludzi spadło o prawie 8% i nie było to spowodowane zwolnieniami, ale zamrożeniem nowych stanowisk.
Członkowie pokolenia Z płacą złożoną cenę: bez gromadzenia doświadczenia na początku kariery ich wynagrodzenia spadają bardziej w porównaniu z wynagrodzeniami starszych pracowników niż w jakiejkolwiek porównywalnej kohorcie od dziesięcioleci. Zadania na poziomie podstawowym to te, które sztuczna inteligencja automatyzuje w pierwszej kolejności. Są to także zawody, które uczą młodych pracowników myślenia, rozwijania umiejętności oceny sytuacji i, w ostatecznym rozrachunku, rozwoju. Wyeliminowanie najniższego szczebla zaszkodzi nie tylko jednemu pokoleniu: spowoduje opróżnienie rurociągu zarządzania na następną dekadę.
Lęk wywołuje mierzalne reakcje behawioralne. Jak podaje „Fortune” na początku tego miesiąca, czterdzieści cztery procent pracowników pokolenia Z przyznaje się do aktywnego sabotowania wdrażania sztucznej inteligencji w swojej firmie, w porównaniu do 29 procent ogółu pracowników. Jest to w mniejszym stopniu oznaką technofobii, a raczej oznaką pracowników, którzy czują się bezbronni i odpowiednio postępują. Niektórzy ekonomiści twierdzą, że słabość na rynku podstawowym jest częściowo nadmierną korektą związaną z falą zatrudnienia w 2021 r. po pandemii Covid. Według doniesień prawie 60% menedżerów ds. rekrutacji wykorzystuje sztuczną inteligencję jako wymówkę do zwolnień i zamrożeń, ponieważ działa ona lepiej w przypadku interesariuszy niż rzeczywiste powody. Marc Andreessen nazwał to „magiczną wymówką”. Sam Altman nazwał to „myciem AI”. Szczera odpowiedź jest bardziej zagmatwana: sztuczna inteligencja i oportunizm pogłębiają się, a młodzi pracownicy znajdują się pośrodku.
Waszyngton był gdzie indziej
Brakującym aktorem w tym wszystkim jest rząd. Nie ma poważnych federalnych ram dotyczących zmiany siły roboczej, nie ma zakrojonego na szeroką skalę programu przekwalifikowania umiejętności w zakresie sztucznej inteligencji ani mandatu dla szkół, aby traktowały umiejętność korzystania z sztucznej inteligencji w taki sam sposób, w jaki traktują czytanie i arytmetykę. Co jest zamiast tego: administracja, która wydała swój kapitał polityczny, wykorzystując fundusze na edukację jako pałkę (zamrażając 2,2 miliarda dolarów federalnych dotacji dla Harvardu w związku ze sporami dotyczącymi aktywizmu na kampusach), w miarę jak pogłębiają się luki w kwalifikacjach, a pokolenie improwizuje własną przyszłość w czasie rzeczywistym.
Szesnaście procent obecnie zapisanych studentów zmieniło już kierunki ze względu na sztuczną inteligencję, co jest oznaką pokolenia próbującego przystosować się w czasie rzeczywistym, bez mapy. To, czy szkoły nadrobią zaległości, czy pracodawcy cofną zamrożenie zatrudniania młodych ludzi i czy Waszyngton stworzy coś na kształt polityki pracy, zadecyduje, czy obecny niepokój przerodzi się w coś trwałego. Na razie liczby sugerują, że już tak.
W kwietniu 2026 r. OpenAI opublikowało 13-stronicowy dokument programowy pt. Polityka przemysłowa dla epoki inteligencji, w którym ostrzega, że szybki postęp sztucznej inteligencji w kierunku superinteligencji grozi wydrążeniem dochodów z wynagrodzeń i podatków od wynagrodzeń oraz dezintegracją siatki bezpieczeństwa socjalnego, a także wzywa do radykalnych reform porównywalnych z erą postępu lub Nowym Ładem.
Plan firmy – przesunięcie podstawy opodatkowania z dochodów z pracy na zyski przedsiębiorstw i zyski kapitałowe, ustanowienie „podatku od robotów” od pracy zautomatyzowanej i utworzenie krajowego publicznego funduszu majątkowego, który wypłacałby zyski obywatelom amerykańskim – ściśle odzwierciedla propozycje miliardera venture capital i jednego z pierwszych zwolenników OpenAI, Vinoda Khosli, który opowiadał się za zniesieniem federalnego podatku dochodowego dla Amerykanów zarabiających poniżej 100 000 dolarów i opodatkowaniem zysków kapitałowych według zwykłych stawek dochodowych.
Zarówno Khosla, jak i OpenAI wyraziły pilność w jasny sposób. Badania przeprowadzone przez Goldman Sachs wskazują, że sztuczna inteligencja likwiduje już około 16 000 stanowisk pracy w USA miesięcznie, co najbardziej dotyka młodszych pracowników, a Khosla przewiduje, że sztuczna inteligencja może zautomatyzować 80% obecnych stanowisk pracy do 2030 r. Krytycy, w tym Anton Leicht, badacz z Carnegie Endowment, odrzucają dokument dotyczący OpenAI, twierdząc, że „komunikacja ma na celu ukrycie nihilizmu regulacyjnego”, podkreślając, jak daleko Waszyngton jest od jakiejkolwiek reakcji legislacyjnej. Beton.

