Thursday, April 2, 2026

Czy uczelnia zapewnia zwrot z inwestycji? „Dziś uniwersytety są tego bardziej świadome niż 15 czy 20 lat temu” | Fortuna

Koniecznie przeczytaj

Dla pokolenia młodych Amerykanów wybór, gdzie pójść na studia (lub czy w ogóle iść na studia) stał się złożoną kalkulacją kosztów i korzyści, która często opiera się na jednym pytaniu: czy stopień jest wart swojej ceny?

Zaufanie społeczne do szkolnictwa wyższego gwałtownie spadło w ostatnich latach z powodu wysokich cen czesnego, gwałtownie rosnących kredytów studenckich i ponurej sytuacji na rynku pracy, a także ideologicznych obaw konserwatystów. Obecnie uniwersytety usilnie starają się pokazać studentom swoją wartość.

Zapożyczony ze świata biznesu termin „zwrot z inwestycji” pojawiał się w reklamach uczelni w całych Stanach Zjednoczonych. Seria nowych rankingów ocenia kampusy na podstawie zapewnianych przez nie korzyści finansowych. Stany takie jak Kolorado zaczęły publikować roczne raporty na temat korzyści pieniężnych płynących z college’u, a Teksas uwzględnia je obecnie w obliczeniach dotyczących tego, ile pieniędzy podatników trafia do uczelni lokalnych.

„Studenci są coraz bardziej świadomi czasów, kiedy studia się nie opłacają” – powiedział Preston Cooper, który badał zwrot z inwestycji w uczelnie w konserwatywnym zespole doradców American Enterprise Institute. „To priorytet dla dzisiejszych uniwersytetów, w tym sensie, że niekoniecznie był to priorytet 15 czy 20 lat temu”.

Większość tytułów licencjackich jest nadal tego warta

Wiele badań wskazuje, że tytuł licencjata nadal jest tego wart, przynajmniej średnio i w dłuższej perspektywie. Rośnie jednak świadomość, że nie wszystkie kariery prowadzą do dobrego wynagrodzenia, a nawet te, które wydają się dobrym wyborem, stają się coraz bardziej ryzykowne, ponieważ absolwenci stają w obliczu jednego z najtrudniejszych rynków pracy od lat.

Z nowej analizy opublikowanej w czwartek przez Strada Education Foundation wynika, że ​​70% niedawnych absolwentów uczelni publicznych może spodziewać się dodatniego zwrotu w ciągu 10 lat, co oznacza, że ​​ich dochody w ciągu dekady przekroczą dochody typowego absolwenta szkoły średniej o kwotę większą niż koszt ich dyplomu. Różni się jednak w zależności od stanu i wynosi od 53% w Północnej Dakocie do 82% w Waszyngtonie. Z raportu wynika, że ​​stany, w których studia są tańsze, radzą sobie lepiej.

To kluczowa kwestia dla rodzin zastanawiających się, jak może się opłacić czesne za studia, powiedziała Emilia Mattucci, doradca w szkołach średnich w szkołach East Allegheny niedaleko Pittsburgha. Ponad dwie trzecie uczniów jego szkoły pochodzi z rodzin o niskich dochodach, a wielu z nich nie chce zaciągać długów, jakie akceptowały poprzednie pokolenia.

Zamiast tego coraz więcej osób wybiera studia techniczne lub zawodowe i kończy czteroletnie uczelnie – dodał.

„Wiele rodzin po prostu twierdzi, że ich na to nie stać lub nie chcą zadłużać się na lata” – powiedział.

Sekretarz edukacji Linda McMahon była jedną z osób kwestionujących potrzebę czteroletniego dyplomu. Przemawiając we wrześniu w ośrodku doradczym Instytutu Reagana, McMahon pochwalił programy przygotowujące uczniów do kariery zawodowej już po ukończeniu szkoły średniej.

„Nie mówię, że dzieci nie powinny chodzić do college’u” – powiedział. „Mówię tylko, że nie każde dziecko musi odejść, aby odnieść sukces”.

Obniż czesne za studia i popraw zarobki absolwentów

Amerykańskie szkolnictwo wyższe zmaga się z obiema stronami równania zwrotu z inwestycji: kosztami czesnego i zarobkami absolwentów. Staje się to jeszcze ważniejsze, ponieważ uniwersytety konkurują o zmniejszającą się liczbę studentów w wieku szkolnym w wyniku spadającego wskaźnika urodzeń.

W ostatnich latach stawki czesnego na wielu kampusach pozostały stabilne, aby rozwiać obawy dotyczące przystępności cenowej, a wiele prywatnych uczelni obniżyło ceny, starając się lepiej odzwierciedlać koszty, jakie faktycznie płaci większość studentów po uwzględnieniu pomocy finansowej.

Druga część równania – zapewnienie absolwentom dobrej pracy – jest bardziej skomplikowana.

Grupa rektorów uczelni spotkała się niedawno w siedzibie firmy Gallup w Waszyngtonie, aby zapoznać się z sondażami publicznymi dotyczącymi szkolnictwa wyższego. Jedną z głównych przyczyn braku zaufania jest przekonanie, że uczelnie nie zapewniają absolwentom umiejętności, których potrzebują pracodawcy – powiedział Kevin Guskiewicz, rektor Michigan State University, jeden z liderów spotkania.

„Staramy się wyprzedzić tę sytuację” – powiedział.

Sprawa ta jest dla Guśkiewicza priorytetem od chwili przybycia na kampus w zeszłym roku. Zwołał radę liderów biznesu ze stanu Michigan, aby określić, jakich umiejętności będą potrzebować absolwenci na stanowiskach od rolnictwa po bankowość. Celem jest dostosowanie programów studiów do potrzeb rynku pracy oraz umożliwienie studentom odbycia praktyk i praktyk zawodowych, które mogą skutkować zatrudnieniem.

Odłączenie od rynku pracy

Zamknięcie luki na rynku pracy to nieustanna walka amerykańskich uniwersytetów, powiedział Matt Sigelman, prezes Burning Glass Institute, think tanku badającego siłę roboczą. W zeszłym roku instytut we współpracy z badaczami ze Strady odkrył, że 52% niedawnych absolwentów szkół wyższych pracowało na stanowiskach niewymagających dyplomu. Nawet najbardziej poszukiwane kierunki, takie jak edukacja i pielęgniarstwo, miały dużą liczbę absolwentów w takiej sytuacji.

„Żaden program nie jest odporny i żadna szkoła nie jest odporna” – powiedział Sigelman.

Rząd federalny próbuje rozwiązać ten problem od dziesięcioleci, począwszy od administracji prezydenta Baracka Obamy. Przepisy federalne wprowadzone po raz pierwszy w 2011 r. miały na celu obcięcie funduszy federalnych na programy studiów, które pozostawiają absolwentów o niskich dochodach, chociaż były skierowane głównie do uczelni nastawionych na zysk.

Przyjęta w tym roku republikańska ustawa pojednawcza ma szersze spojrzenie i wymaga, aby większość uczelni spełniała standardy dochodów, aby kwalifikować się do funduszy federalnych. Celem jest zapewnienie, aby absolwenci szkół wyższych zarabiali więcej niż osoby bez dyplomu.

Inni postrzegają przejrzystość jako kluczowe rozwiązanie.

Przez dziesięciolecia studenci nie mieli możliwości sprawdzenia, czy absolwenci określonych programów studiów dostaną dobrą pracę po ukończeniu studiów. Zaczęło się to zmieniać w 2015 r. dzięki College Scorecard, federalnej witrynie internetowej udostępniającej ogólne wyniki zarobków w programach uniwersyteckich. Niedawno ponadpartyjne ustawodawstwo Kongresu starało się zapewnić społeczeństwu jeszcze bardziej szczegółowe dane.

Ustawodawcy z Karoliny Północnej zlecili badanie w 2023 r. dotyczące wyników finansowych stopni naukowych na stanowych uniwersytetach publicznych. Okazało się, że 93% z nich przyniosło dodatni zwrot, co oznacza, że ​​od absolwentów oczekiwano, że będą zarabiać więcej przez całe życie niż osoby bez podobnego stopnia naukowego.

Dane są publicznie dostępne i pokazują na przykład, że stopnie licencjackie z matematyki stosowanej i biznesu na Uniwersytecie Północnej Karoliny w Chapel Hill zwykle przynoszą wysokie zyski, podczas gdy studia magisterskie z psychologii i języków obcych często nie.

Uniwersytety z opóźnieniem zdają sobie sprawę, jak ważne są tego rodzaju dane dla studentów i ich rodzin, powiedział w wywiadzie Lee Roberts, rektor UNC-Chapel Hill.

„W czasach niepewności studenci jeszcze bardziej skupiają się – powiedziałbym słusznie – na tym, jakie będą ich perspektywy zawodowe” – dodał. „Myślę więc, że uczelnie naprawdę zawdzięczają te dane studentom i ich rodzinom”.

___

Działalność edukacyjna Associated Press otrzymuje wsparcie finansowe od wielu prywatnych fundacji. AP ponosi wyłączną odpowiedzialność za całą zawartość. Znajdź standardy AP dotyczące współpracy z organizacjami filantropijnymi, listę osób wspierających i obszary objęte finansowaniem na AP.org.

Website |  + posts
- Advertisement -spot_img
- Advertisement -spot_img

Najnowszy artykuł