W szczerym wywiadzie czołowa agentka nieruchomości i założycielka SYKES Properties, Erin Sykes, szczerze mówiła o stanie rynku nieruchomości na Florydzie. „Życie i praca na Florydzie przypomina bycie w toksycznym związku” – powiedział na konferencji ResiDay w wywiadzie dla redaktorki ResiClub Meghan Malas.
Teraz Sykes, którego firma zawiera wielomilionowe transakcje zarówno na Florydzie, jak i na północnym wschodzie, powiedział, że obserwuje w czasie rzeczywistym rozbieżność obu Ameryk. Zauważa, że na północnym wschodzie wojny licytacyjne powróciły na przedmieściach, takich jak hrabstwo Monmouth w stanie New Jersey i centralna część Long Island, gdzie kupujący nadal walczą o akr i elitarny okręg szkolny. Z kolei na Florydzie opisał rynek w odwrocie, skacowany po wzroście aktywności. „Jeszcze kilka lat temu z radością nas bombardowali i mówili, jacy jesteśmy wspaniali” – powiedział, powołując się na rosnący status Florydy jako „Wall Street South”, nowego centrum finansowego. Teraz sytuacja jest „płaska”, a nawet spada.
Ceny domów na Florydzie spadły o 5,4% rok do roku, co jest spowodowane nadmiarem starzejących się mieszkań podlegających sześciocyfrowym specjalnym ocenom i nakazom bezpieczeństwa po wydaniu Surfside. Zauważył, że domy jednorodzinne pozostają stosunkowo odporne. Scharakteryzowała krajobraz nieruchomości w Sunshine State jako cykl wzrostów i spadków. Zawsze kieruje nią wiara, że następna runda w jakiś sposób będzie inna.
„Teraz mówią nam: «Och, jesteś za drogi» i w pewnym sensie nas skreślają” – powiedział Sykes. „Wiesz, rozmowa zmienia się każdego dnia, naprawdę.”
Zauważając, że Floryda zawsze była stanem charakteryzującym się okresem wzrostów i spadków, stwierdził, że dostrzega raczej oznaki umiarkowania niż załamania. „Zamiast hossy u góry i załamania u dołu, jak widzieliśmy w latach 2008 i 2009, fale stają się coraz bardziej płaskie” – powiedział. Chociaż może nastąpić spadek cen, „w rzeczywistości spadek o 5% to nic, jeśli Twój dom wzrósł o 25%”.
Dla Florydy, argumentował Sykes, nawet płaska sytuacja na rynku oznacza stabilność po latach gwałtownej aprecjacji, szczególnie w Palm Beach, gdzie wartość domów wzrosła w ostatnich latach aż o 200%.
Wyzwanie osobowości podwójnego rynku
Sykes opisał niezgodne różnice regionalne. Na Florydzie, jako agent, „po prostu próbujesz przeforsować i doprowadzić do zawarcia transakcji, otrzymujesz 5%, 10%, 20% rabatu od ceny katalogowej”, ale na północnym wschodzie wdajesz się w wojnę licytacyjną. „To jak mieć wielorakie zaburzenie osobowości”.
Zauważył, że zmienność ta odzwierciedla szerszy podział między regionami, które uległy przegrzaniu podczas pandemii, a tymi, które powróciły do normalności. Fala migracji, która wysłała na południe osoby o wysokich dochodach, mogła podsycić boom na Florydzie, ale obnażyła także jej kruchość. Obecnie, jak stwierdził Sykes, zarówno agenci, jak i właściciele domów borykają się z dwiema rywalizującymi rzeczywistościami: ostrożnym ożywieniem na północnym wschodzie i ochłodzeniem się na południowym wschodzie po latach manii.
Opisał także podział na rynku nieruchomości na Florydzie: podczas gdy domy jednorodzinne pozostają silne dzięki popytowi na powierzchnię wśród przyjeżdżających rodzin, mieszkania własnościowe stoją przed rosnącymi wyzwaniami. Jest to trudne, ponieważ to oni „tak naprawdę spychają rynek na Florydę” i stoją przed nowymi wyzwaniami wynikającymi ze specjalnych ocen, zaostrzonych przepisów strukturalnych i skutków incydentów takich jak upadek Surfside. Przedsprzedaż nowych mieszkań w budowie trwa nadal, powiedział, a w samym West Palm Beach prowadzonych jest wiele znaczących inwestycji.
Sykes opisał rozdwojenie domów jednorodzinnych i apartamentowców na Florydzie, ponieważ rosnąca populacja jest wypełniona ludźmi, którzy opuścili Manhattan lub Chicago i „chcieli mieć własną przestrzeń”. Powiedział, że domy jednorodzinne mają się dobrze, a następnie „widzimy mieszkania rozdzielone, a następnie w obrębie tego rozwidlenia drugie rozwidlenie”.
„Na Florydę” – podsumował – „należy zawsze podchodzić ostrożnie”.

