Źródło obrazu: Getty Images
Ostatnio wielu inwestorów (w tym ja) obserwuje coraz bardziej niepewne wyceny akcji i zastanawia się, czy nie mogą one sugerować, że zmierzamy w stronę kryzysu.
Oczywiście prędzej czy później nastąpi kryzys. Zawsze tak jest. Ale nikt nie wie, kiedy nadejdzie.
Może zacząć się jutro… lub nie za dziesięciolecia. (Byłbym zaskoczony, gdybyśmy musieli czekać dziesięciolecia, ale jest to możliwe.)
Chociaż obecnie wiele mówi się o tym, co stanie się w przypadku krachu na giełdzie, myślę, że warto zadać inne pytanie: co się stanie, jeśli giełda będzie nadal się umacniać?
Powody do optymizmu
Przekonanie o nadchodzącym kryzysie opiera się na kilku podstawach.
Po pierwsze, wiele wycen wydaje się obecnie zawyżonych w porównaniu ze standardami historycznymi.
Innym jest to, że masowe wyceny sztucznej inteligencji wyglądają jak bańka. Na przykład Nvidia (NASDAQ:NVDA) osiągnęła w tym tygodniu rekordową kapitalizację rynkową na poziomie 5 bilionów dolarów.
Wydaje się, że minęło niewiele czasu, odkąd w 2022 r. zadziwiliśmy się pierwszą w historii kapitalizacją rynkową na poziomie 3 bilionów dolarów. Od tego czasu zaobserwowaliśmy kapitalizację na poziomie 4 bilionów dolarów, a obecnie wynosi ona 5 bilionów dolarów.
Czy jednak Nvidia ze swoją ogromną wyceną wskazuje na bańkę giełdową? Niekoniecznie tak sądzę.
Przychody firmy w samym ostatnim kwartale wyniosły 47 miliardów dolarów. Jej dochód netto wyniósł 27 miliardów dolarów.
Inaczej mówiąc, jest to ogromne i niezwykle dochodowe przedsięwzięcie. Rosnące wykorzystanie sztucznej inteligencji i związany z tym popyt na chipy mogą pomóc firmie w dalszym szybkim rozwoju.
Jednym ze sposobów spojrzenia na ostatnie wyniki na giełdzie jest to, że ceny próbują dostosować się do szybko zmieniającego się krajobrazu biznesowego napędzanego rozwojem sztucznej inteligencji.
Czas pokaże, czy firmom takim jak Nvidia uda się utrzymać wysokie tempo wzrostu zysków. Jeśli im się to uda, od tej chwili giełda może nadal rosnąć.
ignorując hałas
I to jest problem.
Prawdopodobnie to samo dzieje się na wszystkich rynkach byka. Usiądź wygodnie, poczekaj na spadek i potencjalnie strać po drodze lata zysków. Lub wyrzuć za burtę normalne wskaźniki wyceny i inwestuj. Obydwa mają swego rodzaju logikę, ale mogą też być złymi decyzjami.
Dobrym punktem wyjścia do rozwiązania tej zagadki jest pytanie: czy naprawdę mogę z całą pewnością zmierzyć czas rynku? Odpowiedź zawsze brzmi: nie.
Zatem czekanie na spadek niekoniecznie wydaje się oczywistą opcją, biorąc pod uwagę, że nie potrafię określić czasu rynku.
Zamiast tego wolę robić to, co robię, niezależnie od tego, czy giełda wygląda na tanią, czy kosztowną: szukać poszczególnych akcji, które są atrakcyjnie wycenione, biorąc pod uwagę ich perspektywy handlowe.
Biznes Nvidii mnie pociąga. Posiada opatentowane projekty i dużą, bogatą bazę klientów.
Ale wiąże się to również z zagrożeniami, takimi jak ograniczenia eksportu. Podsumowując, obecny wskaźnik P/E wynoszący 57 jest wyższy, niż jestem w stanie płacić. Myślę, że wycena zawsze ma znaczenie, nawet (a może szczególnie), gdy inni inwestorzy są wciągnięci w ekscytację rosnącym rynkiem.
Niezależnie od tego, czy nadchodzi kryzys, czy giełda wciąż osiąga nowe maksima, uważam, że moja długoterminowa strategia polegająca na znajdowaniu świetnych ofert po atrakcyjnych cenach to dobry sposób na budowanie bogactwa.

