W sekcjach komentarzy „wycieczek domowych klasy średniej” na TikToku tysiące Amerykanów kłócą się na temat tego, co będzie zaliczane do klasy średniej w 2025 r. Wirusowe filmy przedstawiające przeciętne gospodarstwa domowe powodują powstawanie wątków komentarzy pełnych żarliwych argumentów, podczas gdy użytkownicy zastanawiają się nad wszystkim, od definicji dochodów i wielkości domu po zmagania rodzinne i wybory dotyczące stylu życia. Użytkownicy odważnie określają siebie jako „niższą klasę średnią”, „średnią klasę średnią” lub „wyższą klasę średnią”, ale sekcje komentarzy ujawniają zaciekłe debaty na temat tego, kto tak naprawdę znajduje się na drabinie ekonomicznej.
Niektórzy widzowie mają wrażenie, że prezentowane domy wydają się zamożniejsze niż ich własna rzeczywistość, co wywołuje debatę na temat tego, czy plakat rzeczywiście przedstawia klasę średnią, czy też, jak to ujął jeden z komentatorów, „klasę wyższą ukrytą za skromnym wystrojem”. Posty przedstawiające widoczne przebłyski odprysków listew przypodłogowych, niedopasowanych mebli i papierowych żaluzji są popierane przez tych, którzy uważają, że media społecznościowe są zalewane nieosiągalnym luksusem. Inni zwracają uwagę, że klasy średniej nie można definiować wyłącznie na podstawie pozorów, biorąc pod uwagę regionalne różnice w kosztach i inflację.
To nowe, żywe okno na to, jak zdezorientowani są ludzie w kwestii zajęć w roku 2025. Wielu Amerykanów wydaje się naprawdę niepewnych tego, co wyróżnia różne stopnie klasowe lub gdzie znajduje się ich własny dom. Zamieszanie pogłębiają różnice w kosztach życia w całym kraju oraz zmiany wskaźników ekonomicznych spowodowane utrzymującą się inflacją i stagnacją płac.
Nie ma zgody co do dochodów
Wielu Amerykanów twierdzi obecnie, że progi dochodów powiązane ze statusem klasy średniej nie odpowiadają już rzeczywistości. Chociaż Pew Research Center definiuje klasę średnią jako stanowiącą od dwóch trzecich do dwukrotności średniego dochodu gospodarstwa domowego (który w amerykańskich obszarach metropolitalnych może wynosić od około 53 000 do 161 000 dolarów rocznie), w wirusowym TikToku pojawił się niedawno twórca twierdzący: „50 dolarów za godzinę to nowa klasa średnia”, co odzwierciedla, jak rosnące koszty życia zmieniły postrzeganie społeczne. Przy średnim dochodzie gospodarstwa domowego wynoszącym około 83 000 dolarów we wrześniu 2025 r. i stale rosnącym w miarę wzrostu kosztów gospodarstwa domowego przez inflację, każdy mieszkaniec Kalifornii lub Massachusetts powie, że próg statusu klasy średniej jest jeszcze wyższy, a dom, który w jednym stanie wygląda na klasę wyższą, w innym stanie może być liczony tylko jako klasa średnia.
W miarę jak coraz więcej Amerykanów korzysta z TikToka, aby dzielić się (i komentować) swoją wersją życia klasy średniej, opinie pozostają podzielone. Niektórzy użytkownicy twierdzą, że „klasa średnia” ma aspiracje i jest coraz bardziej poza zasięgiem, a opinię tę wzmacniają wycieczki po domach, które dla wielu rodzin wydają się dalekie od osiągnięcia. Inni uważają, że etykietę należy dostosować tak, aby odzwierciedlała komfort i stabilność, nawet w przypadku stagnacji dochodów, a posiadanie domu wydaje się nieuchwytne.
Trend „średniej liczby wizyt w domu”.
Fala twórców treści reaguje na presję, by pokazywać nieskazitelne domy, filmując wycieczki po „przeciętnych” lub „normalnych” domach bez dodatków. Filmy te uwydatniają przyziemne szczegóły i drobne niedoskonałości przestrzeni mieszkalnej: niedokończone drzwi do spiżarni, kreatywne rozwiązania zepsutych żaluzji i dowody codziennego chaosu w postaci śmieciowych szuflad i zagraconych blatów. Przesłanie twórców jest jasne: w byciu klasą średnią nie chodzi o perfekcję, a bardziej o przetrwanie, dzielenie się chwilami miłości i wspomnień oraz cięcie kosztów, które nie pozostawiają miejsca na luksus.
Pomimo pewnego złagodzenia ogólnych wskaźników inflacji, koszty życia codziennego w dalszym ciągu rosną, a skumulowany wzrost cen stał się trwałym obciążeniem dla wielu gospodarstw domowych. Płace nie nadążają za tempem, a Instytut JPMorgan odkrył niedawno, że wzrost dochodów realnych zatrzymał się w najwolniejszym tempie od czasu Wielkiej Recesji. Tymczasem majątek najbogatszych Amerykanów wzrósł w wyniku wzrostu wartości ich aktywów. Podczas gdy górne 10% może pokryć wyższe koszty mieszkania i kontynuować wydatki uznaniowe, wielu członków tzw. klasy średniej wycofuje się, czując presję rosnących kosztów żywności, usług komunalnych i mieszkań.
Autor profilu historii Fortune i dyrektor operacyjny Ritholtz Wealth Nick Maggiulli podkreśla, że mieszanka aktywów (biznes i akcje a samochody i domy), załamany rynek mieszkaniowy z rekordową liczbą milionerów wynajmujących nieruchomości oraz transfer majątku wynikający ze starzenia się społeczeństwa zmieniają znaczenie bogactwa w praktyce i psychologii. Maggiulli podkreśla swoje ramy „Drabiny bogactwa” i „nowe klasy ekonomiczne” Stanów Zjednoczonych. Dzieli Amerykanów na sześć poziomów zamożności i podkreśla szybki wzrost – i rosnące cierpienie – tego, co nazywa „poziomem 4”: osoby z wyższej klasy średniej, która jest bogata na papierze, ale nie w uczuciach. UBS nazywa go „milionerem z dnia na dzień”.
Maggiulli argumentował, że „dzieje się coś dziwnego”, ponieważ ludzie, którzy obiektywnie odnoszą sukcesy, wydają się mieć trudności z cieszeniem się owocami swojej pracy. „Dobrze sobie poradzili w życiu… ale biorąc pod uwagę sytuację w Stanach Zjednoczonych, konkurencja w zakresie tych produktów z najwyższej półki jest bardzo duża, więc teraz wygląda na to, że wszyscy znosimy się nawzajem tym dodatkowym bogactwem”. Gospodarka, która nie została zbudowana dla tak wielu zamożnych gospodarstw domowych, znajduje się pod presją wzmożonej konkurencji o rzadkie towary z najwyższej półki, mieszkania i świadczenia związane ze stylem życia, przez co wiele statystycznie zamożnych rodzin czuje się raczej uciskanych niż bezpiecznych. Dodał, że we współczesnej Ameryce „biedni posiadają samochody, klasa średnia ma domy, a bogaci własne firmy”. Przeciętne wycieczki po domach TikTok pokazują, że domy klasy średniej wydają się wyglądać i zachowywać się inaczej, niż wielu ludzi się spodziewa.
Uogólnienie Maggiulliego zakłada, że klasę średnią stać nawet na zakup domu, a niektórzy czołowi dyrektorzy generalni branży nieruchomości twierdzą, że obecnie nie jest to pewne. Sean Dobson, dyrektor generalny Amherst Group, jednego z największych właścicieli instytucjonalnych w Stanach Zjednoczonych, powiedział niedawno na konferencji ResiDay w Nowym Jorku, że „w wyniku naszej ostatniej polityki gospodarczej prawdopodobnie sprawiliśmy, że mieszkania stały się niedostępne dla całego pokolenia Amerykanów”. Matematyka sugeruje Amherstowi, że skoro przeciętny nabywca domu ma obecnie 40 lat, a średnia cena domu wynosi około 400 000 dolarów, przystępność cenowa wymagałaby spadku cen domów o ponad jedną trzecią, spadku stóp procentowych o około 4,6% lub wzrostu dochodów o około 55%.
„Jakie są nasze cele?” – zapytał Dobson hipotetycznie Fortune na marginesie konferencji. „Czy naszym celem jest zapewnienie wszystkim trwałych nieruchomości? Czy też naszym celem jest zapewnienie wszystkim mieszkania tam, gdzie ich dzieci mogą chodzić (do dobrej szkoły) i odnosić sukcesy?” Powiedział, że istnieje duży, rażący problem dla tradycyjnego motoru bogactwa klasy średniej: „W rzeczywistości problem polega na tym, że zbyt trudno jest zostać właścicielem domu do wynajęcia i nie ma wystarczającej liczby domów – wszelkiego rodzaju i cen – aby zaspokoić potrzeby konsumentów”.

