Brian Galle nie chce zakazywać miliarderów. W rzeczywistości ekspert w dziedzinie prawa podatkowego i główny architekt stojący za kontrowersyjną propozycją kalifornijskiego podatku majątkowego w niedawnym wywiadzie dla „Fortune” określił siebie jako „entuzjastycznego kapitalistę”. „Myślę, że kapitalizm to wspaniały system, który prawdopodobnie, jak wiecie, wzbogacił życie miliardów ludzi” – powiedział Fortune za pośrednictwem Zoom ze swojego biura w Berkeley, gdzie prowadzi kursy z zakresu prawa podatkowego i prawa organizacji non-profit. „Ale nie jestem pewien, czy nasz system jest obecnie działającym systemem kapitalistycznym.
„Interesuje mnie, jak wszystko działa” – dodał Galle. „A obecnie (kapitalizm) nie wydaje się działać dobrze”. W rozmowie z „Fortune” na temat swojej nowej książki „Jak opodatkować ultrabogatych” Galle powiedział, że jednym z jego głównych argumentów jest to, że dominacja niewielkiej liczby rodzin prowadzi do „złej gospodarki”, która rośnie wolniej i często charakteryzuje się wyniszczającą inflacją i stagnacją. (Wydawca Galle’a, Instytut Roosevelta, przedstawił streszczenie argumentów zawartych w książce.)
Galle, który niedawno przeniósł się do Kalifornii po dziesięciu latach pracy w Georgetown Law, pomógł w przygotowaniu tekstu legislacyjnego projektu ustawy o podatku majątkowym wprowadzonej przez członka Zgromadzenia Alexa Lee w celu rozwiązania problemu znacznych niedoborów budżetowych stanu: tak zwanego podatku dla miliarderów. Chociaż poprzednie wersje ustawy nie cieszyły się dużym zainteresowaniem, Galle stwierdził, że według niego ta wzbudziła wnikliwą analizę, zwłaszcza ze strony ultrabogatych Kalifornijczyków, ponieważ w rzeczywistości ma „całkiem duże szanse na przyjęcie”.
Galle ma rozległe doświadczenie w zakresie przepisów dotyczących podatku od nieruchomości, gdyż wcześniej brała udział w pracach nad ustawą o podatku od nieruchomości senator Elizabeth Warren, gdy była poważną kandydatką na prezydenta, a w 2024 r. złożyła opinię amicus w Sądzie Najwyższym na wezwanie sędziego Ketanjiego Browna Jacksona. Powiedział, że powinno to dać pewne wyobrażenie o tym, gdzie w spektrum politycznym znajdują się jej przekonania: „Fakt, że je cytowała, prawdopodobnie mówi ci, co tych sześciu Republikanów pomyślałoby o mojej argumentacji”. Tak było w sprawie Moore przeciwko Stanom Zjednoczonym, w której podtrzymano międzynarodowy przepis podatkowy, celowo unikając szerokiej decyzji dotyczącej tego, czy „niezrealizowane” zyski mogą być opodatkowane jako dochód, co okazuje się stanowić sedno podatków od majątku i tego, co zrobić z miliarderami. „Prawdopodobnie więc” – dodał Galle – „Sąd Najwyższy stwierdziłby, że można opodatkować ludzi tylko wtedy, gdy sprzedają rzeczy”.
Kwestia „kiedy opodatkować” i liczne luki prawne dotyczące miliarderów
Galle powiedział jednak, że oto sedno problemu: amerykański system podatkowy pozwala bogatym wybierać, kiedy płacić podatki, z czym często odkładają decyzję w nieskończoność. Powołując się na badania ekonomisty Emmanuela Saeza, Galle zauważył, że miliarderzy płacą łączną stawkę podatku o 20% niższą niż stawka przeciętnego amerykańskiego gospodarstwa domowego. Choć amerykański kodeks podatkowy może na papierze wydawać się progresywny, argumentował, w praktyce tak nie jest, ponieważ ultrabogaci mogą wybrać, kiedy sprzedać aktywa i zrealizować zyski kapitałowe, co pociąga za sobą podatki. Do tego czasu mogą, w ramach praktyki zwanej „kup-pożyczka-umrzyj”, bez przerwy zaciągać pożyczki pod zastaw swoich aktywów, aby sfinansować swój styl życia. „Nie wiem jak ty” – powiedział Galle – „ale jeśli zaloguję się na moje konto Fidelity, pojawi się mały przycisk, który mogę kliknąć i który mówi: „Czy chcesz zaciągnąć pożyczkę za swoje oszczędności?”. „Jestem pewien, że miliarderom jest to jeszcze łatwiejsze”.
Krytycy propozycji Kalifornii, w tym miliarder z branży technologicznej Palmer Luckey, argumentują, że podatek majątkowy zmusi ich do likwidacji firm i zwalniania pracowników, aby pokryć rachunki. Galle odrzucił to, mówiąc: „Pomysł, że musieliby sprzedać znaczną część swoich aktywów, aby zapłacić 1% roczny podatek, jest po prostu bzdurą”. Galle odrzucił również argument, że podatki majątkowe są skazane na porażkę, ponieważ zostały uchylone w wielu krajach, takich jak Francja, wskazując zamiast tego na skuteczne i trwałe modele stosowane w Szwajcarii i Hiszpanii, które zamknęły luki prawne dla prywatnych przedsiębiorstw.
Dlaczego więc na całym świecie obniżono tak wiele podatków od majątku? Zdaniem Galle’a jest to splot czynników, ale jeden z nich polega na tym, że z biegiem czasu „miliarderzy uczą się coraz lepiej, a ich prawnicy nauczyli się znajdować wszystkie luki, aby naprawdę wykorzystać tego rodzaju opcjonalność: możliwość wyboru, kiedy płacić podatki”. Galle przyznał, że różni miliarderzy mają różne aktywa i niektórych z nich trudno wycenić (w świecie prywatnych kolekcji dzieł sztuki, jak donosi Fortune, niektórzy inwestorzy mają ezoteryczne upodobania, takie jak kolekcjonowanie kości dinozaurów), ale Galle stwierdził, że te przeszkody „można rozwiązać” w formie formuł i wycen.
Kent Smetters, profesor w Wharton i dyrektor wydziału Penn Wharton Budget Model, powiedział „Fortune”, że zgadza się, że problemy te powinny być rozwiązane i że model „kup – zapytaj – zapytaj – „jest prawdopodobnie uzasadnioną kwestią”, dodając, że „w rzeczywistości nie opiera się on na zasadach fiskalnych ani spójnych zasadach fiskalnych”.
Smetters, który wcześniej powiedział Fortune, że z jego własnych badań wynika, że opodatkowanie miliarderów nie wygeneruje tak dużych dochodów, jak się powszechnie uważa, przyznał, że dla wielu jest to kwestia moralna i jest to uzasadnione. „Mam wrażenie, że (zwolennicy podatku majątkowego) nadal w to wierzą właśnie w oparciu o tę zasadę. I prawdą jest, że czasami naprawdę bogaci miliarderzy mogą zarządzać stawką podatku”, pożyczając pod zastaw swojej fortuny i nie zdając sobie sprawy z akumulowanych zysków kapitałowych. Kluczem jest zajęcie się tak zwanym „podwyższeniem kosztów”, czyli podniesieniem przez spadkobiercę godziwej wartości rynkowej majątku rodziców w chwili jego śmierci. „Tutaj ogon macha psem” – stwierdził Smetters, a wyeliminowanie tego mogłoby naprawdę podważyć niektóre strategie planowania podatkowego wspólne dla ultrabogatych: „Prawdopodobnie rozwiałoby to część obaw ludzi dotyczących tej zasady uczciwości”.
Jak to naprawić za pomocą „FAST”
Główną ideą książki Galle’a jest oczywiście „jak” sprawić, by tak się rzeczywiście stało. Wyjaśnił, że kalifornijski podatek od miliarderów jest w rzeczywistości jednorazowy i dotyczy stanu z luką w finansowaniu wynoszącą 100 miliardów dolarów. On (i jego współautorzy) widzą rozwiązanie na poziomie federalnym, szczegółowo wyjaśnione w ich nadchodzącej książce zatytułowanej „FAST”.
Zgodnie z planem FAST rząd czekałby, aż zamożne osoby sprzedają swoje aktywa, aby je opodatkować, spełniając prawdopodobne wymogi Sądu Najwyższego. Rząd naliczyłby jednak stopę procentową, która z mocą wsteczną eliminuje korzyści finansowe wynikające z opóźnienia sprzedaży. Galle argumentował, że plan naliczając „ekonomicznie dokładną stopę procentową” usuwa zachętę do gromadzenia aktywów w celu minimalizacji podatków, zachęcając bogatych do wcześniejszej sprzedaży (to również wyjaśnia tytuł „SZYBKO”). Środek ten miałby zastosowanie wyłącznie do posiadaczy majątku najwyższego szczebla, prawdopodobnie posiadających aktywa o wartości przekraczającej 30 milionów dolarów.
FAST zajmuje się również rosnącą bazą kosztów, zastępując system podatku od spadków i darowizn dodatkowym progiem podatkowym dla odziedziczonego majątku, „w efekcie przechodząc do podatku od nieruchomości i przeniesienia na wypadek śmierci, ale ponownie z dodatkowymi odsetkami dla podatników, którzy opóźniają sprzedaż”. To rozwiązałoby oba problemy za jednym razem – wyjaśnił.
Galle przyznał, że Sąd Najwyższy zasygnalizował orzeczeniem Moore’a z 2024 r., że nie może zezwolić na opodatkowanie niezrealizowanych zysków, i wyjaśnił, że jego propozycja jest dostosowana do tego, co jest prawdopodobnie zgodne z prawem. Upierał się jednak, że propozycji tych nie należy postrzegać jako sposobu na ukaranie sukcesu, ale raczej jako niezbędne utrzymanie systemu kapitalistycznego, który jest obecnie obciążony „nieproporcjonalną władzą miliarderów”. Twierdził, że kapitalizm funkcjonalny wymaga „sprawiedliwego i funkcjonalnego systemu podatkowego”, a nie obecnego układu, który pozwala najbogatszym zrezygnować z płacenia swojego udziału. Przyznając, że nie ma „magicznych różdżek”, Galle upierał się, że obecny kodeks podatkowy pogłębia nierówności ekonomiczne i że stopniowy postęp jest niezbędny do przywrócenia zdrowej gospodarki.

