Monday, March 30, 2026

Były główny doradca ekonomiczny Obamy mówi, że „trochę szkoda” Trumpa, ponieważ ceny gazu są niskie, ale zaufanie konsumentów w dalszym ciągu spada | Fortuna

Koniecznie przeczytaj

Ponieważ prezydent Donald Trump stara się rozwiać rosnące obawy Amerykanów dotyczące przystępności cenowej, spotkał się z pewnym współczuciem ze strony jednego z czołowych ekonomistów byłego prezydenta Baracka Obamy.

Jason Furman, profesor w Kennedy School of Government na Harvardzie i były przewodniczący Rady Doradców Ekonomicznych pod rządami Obamy, powiedział w środę „Squawk Box” CNBC, że pesymistyczni konsumenci przeoczyli ceny gazu, które pozostają przystępne, co utrudnia Trumpowi zadanie zaradzenia kryzysowi przystępności cenowej.

Według danych klubu motoryzacyjnego AAA, ceny benzyny w grudniu były najniższe w całym roku, a benzyna bezołowiowa była w tym roku tańsza w całym kraju o 0,18 dolara w porównaniu z ubiegłym. Średnie krajowe ceny osiągnęły najniższy poziom w poniedziałek, osiągając 2,85 dolara za galon. Nie powstrzymało to jednak spadku zaufania konsumentów do najniższego poziomu od kwietnia, a wskaźniki poparcia wskazują, że coraz więcej Amerykanów nie zgadza się ze sposobem, w jaki Trump radzi sobie z gospodarką.

„Jestem zdumiony” – powiedział Furman. „Kiedy jesteś w rządzie, mówią ci politycznie, że jedyna cena, która się liczy, to cena benzyny. To cena, która jest w tym roku świetna. I trochę mi szkoda prezydenta Trumpa, bo nie należy mu się za to żadne uznanie”.

Trump w dalszym ciągu generował mieszane sygnały na temat kryzysu przystępności cenowej, nawet w zeszłym tygodniu w przemówieniu wygłoszonym w godzinach największej oglądalności stwierdził, że odziedziczył „katastrofę” gospodarczą po administracji Bidena, oferując obcięcie czeków dla milionów personelu wojskowego na dodatki mieszkaniowe, nazywając jednocześnie gospodarkę najsilniejszą w historii.

Według Furmana Trump również ma dość trudne grono: konsumenci niepokoją się inflacją i cenami żywności, które w ciągu ostatnich pięciu lat wzrosły o prawie 30%, co utrudnia uspokojenie niepokojów gospodarczych, nawet jeśli pojawiają się inne optymistyczne oznaki.

„Konsumenci są w takiej sytuacji: jakakolwiek będzie najwyższa cena, na niej będą się skupiać i na nią się złoszczą” – stwierdził. „I to jest naprawdę trudny problem do rozwiązania ekonomicznie i politycznie”.

Mieszane sygnały ekonomiczne przesłaniają gospodarkę w kształcie litery K

Mieszane wskaźniki gospodarcze wykraczają poza ceny, stwierdził Furman. W zeszłym kwartale Stany Zjednoczone odnotowały najsilniejszy wzrost gospodarczy od dwóch lat, osiągając wzrost PKB na poziomie 4,3%, przekraczając wcześniejsze szacunki analityków. Tymczasem, według Biura Statystyk Pracy, stopa bezrobocia wzrosła w listopadzie do 4,6%, czyli znacznie więcej niż 4,2% w listopadzie ubiegłego roku i powyżej 4% uznawanych za rozsądne.

„Gdybyśmy mieli tylko dane dotyczące zatrudnienia, wszyscy już teraz obliczalibyśmy szanse na recesję: czy to 30%? Czy to 50%? Czy to 70%?” -Furman zapytał-. „Ale mamy dane dotyczące wzrostu PKB, które dają nam prawdopodobieństwo boomu”.

W przeciwieństwie do wielu ekonomistów, którzy widzą niezrównoważoną gospodarkę w kształcie litery K, w której bogaci się bogacą, a biedni biednieją, Furman nie jest tego taki pewien. Zauważył, że poza niektórymi stale niskimi cenami, takimi jak benzyna, wzrost płac pozostaje silny, co jest wskaźnikiem powiązanym z wyższymi wydatkami i produktywnością. Dla pewności dane Banku Rezerw Federalnych w Atlancie wskazują, że wzrost płac w kwartylu najniżej opłacanych Amerykanów wzrósł z wysokiego poziomu 7,5% w 2022 r. do około 3,5% obecnie, co stanowi najniższy poziom od 10 lat.

„Jestem mniej przekonany niż inni ludzie co do ożywienia w kształcie litery K” – powiedział Furman. „Każdy chce, żeby ceny były o 25% niższe. Nikt nie chce, żeby jego płace były o 25% niższe”.

Inni ekonomiści, jak Diane Swonk, główna ekonomistka w KPMG, dostrzegają związek między wzrostem gospodarczym, rosnącym bezrobociem i gospodarką w kształcie litery K. Swonk powiedział Fortune, że silny wzrost PKB w rzeczywistości odzwierciedla gospodarkę w kształcie litery K, w której oprócz odpornych wydatków konsumenckich i rosnących zysków przedsiębiorstw, firmy nauczyły się rozwijać bez zatrudniania i zwiększania marż bez powiększania zespołu, co może się pogorszyć w wyniku przenoszenia miejsc pracy przez sztuczną inteligencję.

„Widzimy, że większość obserwowanego obecnie wzrostu produktywności wynika po prostu z niechęci firm do zatrudniania i robienia więcej za mniej” – stwierdził.

Ta historia pierwotnie pojawiła się na Fortune.com

Website |  + posts
- Advertisement -spot_img
- Advertisement -spot_img

Najnowszy artykuł