
Źródło obrazu: Rolls-Royce Holdings plc
W środę (1 kwietnia) Rolls-Royce (LSE:RR.) wypadł z bloków, a jego cena akcji wzrosła o 5,5%. Powód? Ma nadzieję, że wojna w Iranie zakończy się w nadchodzących tygodniach.
Engineer radzi sobie lepiej niż szerszy indeks FTSE 100, który w połowie tygodnia wzrósł o 1,9%. Być może nie będzie to niespodzianką: Rolls-Royce może być jednym z największych beneficjentów zawieszenia broni, podobnie jak zaopatrywane przez niego linie lotnicze.
Dobra wiadomość?
Byliśmy tu już wcześniej, prawda? To znaczy, rynki wzrosły dzięki plotkom politycznym sugerującym, że konflikt może być krótkotrwały. Niedługo potem nadzieje opadły, a ceny akcji ponownie spadły. Zaledwie trzy tygodnie temu prezydent Trump powiedział, że wojna jest „bardzo zakończona”, ale spowodowała jej eskalację.
W nowych komentarzach naczelny dowódca powiedział reporterom, że Stany Zjednoczone „wkrótce opuszczą (Iran)” i że zaangażowanie wojskowe może zakończyć się za „dwa lub trzy tygodnie”.
Jest to oczywiście bardzo możliwe. A zwłaszcza biorąc pod uwagę polityczne implikacje wojny, która okazała się niepopularna w Stanach Zjednoczonych i na całym świecie. Czy jednak w obliczu niepewności co do celów wojskowych prezydenta Trumpa i obecności wojsk amerykańskich na Bliskim Wschodzie obecne ożywienie na rynku może być przedwczesne?
Jakie jest niebezpieczeństwo dla Rollsa?
Przyjrzyjmy się zatem konsekwencjom tego dla zapasów Rolls-Royce’a. Mój problem polega na tym, że na papierze akcje inżyniera nadal wyglądają na drogie. Przy cenie 11,91 GBP za sztukę, jej terminowy stosunek ceny do zysków (P/E) wynosi 30,3 razy. To wciąż ponad dwukrotnie więcej niż średnia z 10 lat.
Obawiam się, że przy takiej premii spółka może ponownie upaść gwałtowniej niż na szerszym rynku, jeśli osłabnie optymizm co do zakończenia wojny w Iranie. Spadek cen akcji Rolls o prawie 12% w ciągu ostatniego miesiąca jest znacznie większy niż 4% spadek indeksu FTSE 100 i odzwierciedla wrażliwość drogich akcji w przypadku pogorszenia się nastrojów inwestorów.
Przedłużający się konflikt stwarza dla inżyniera szereg problemów. Rosnące ceny ropy naftowej wpływają na rentowność linii lotniczych, co może później zmniejszyć popyt na nowe samoloty i jednostki napędowe. Wczoraj Korean Air poinformowało, że wprowadza nadzwyczajne środki cięcia kosztów, aby zaradzić kryzysowi.
Rosnące koszty energii również prawdopodobnie uderzą w spółkę, napędzając szerszą inflację, która odbije się na wydatkach konsumentów. Wynik? Mniej lotów, co zmniejsza liczbę godzin lotu dużych silników, a tym samym dochód, jaki Rolls zarabia na utrzymaniu jednostek napędowych.
W paru słowach
Rzecz w tym, że wojna w Iranie mogła już spowodować szkody, które nie są jeszcze odzwierciedlone w cenie akcji. Zatem nawet jeśli konflikt wkrótce się zakończy, wszelkie oznaki słabości w nadchodzących publikacjach giełdowych spółki mogą w dalszym ciągu spowodować spadek jej akcji.
Z drugiej strony przychody od klientów z branży obronnej mogą wzrosnąć w miarę niestety załamania się krajobrazu geopolitycznego. W dłuższej perspektywie perspektywy dla cywilnego sektora lotnictwa i kosmonautyki pozostają dobre. Ale w tej chwili myślę, że tabor Rollsa jest dla mnie zbyt ryzykowny.


