
Źródło obrazu: Getty Images
Pomysł sprzedaży akcji Lloyds Banking Group (LSE:LLOY) po prawie 1 funcie za sztukę musiał wydawać się inwestorom dziwny, gdy w 2020 r. akcje były notowane po cenie 35 pensów. Jednak teraz jest już bliski urzeczywistnienia się.
W obliczu spadków cen akcji w tym tygodniu inwestorzy mogą zastanawiać się, czy dobrym pomysłem jest realizowanie zysków i redystrybucja ich gdzie indziej. I nie sądzę, że jest to coś złego, o czym należy pamiętać.
cykliczność
Jako bank detaliczny Lloyds prowadzi działalność o dość cyklicznym charakterze. Ich losy są ściśle powiązane ze stopami procentowymi i siłą gospodarki, w szczególności konsumentów.
Oznacza to, że inwestorzy powinni spróbować ocenić, na którym etapie cyklu znajduje się obecnie spółka. Muszą także zastanowić się, czy znajdzie to odzwierciedlenie w cenie ich akcji.
Ogólnie rzecz biorąc, akcje spółek cyklicznych powinny być notowane po niższych wskaźnikach ceny do zysków (P/E), gdy koniunktura przebiega dobrze. Ryzyko, że coś pójdzie nie tak, jest większe i istnieje ryzyko spadku przychodów.
I odwrotnie, inwestorzy mogą spodziewać się wyższych mnożników w okresie pogorszenia koniunktury. Istnieje duża szansa, że w okresie ożywienia gospodarczego sytuacja ulegnie poprawie, a zyski wzrosną, a firma nie zrobi zbyt wiele.
Inwestorzy tak naprawdę nie chcą widzieć akcji wycenianych tak, jakby znajdowały się na cyklicznym minimum, podczas gdy w rzeczywistości tak nie jest. Innymi słowy, zagrożony może być wysoki wskaźnik P/E do zysków.
Lloyds przez większość ostatnich pięciu lat utrzymywał wskaźnik P/E na poziomie 6 w okresie, gdy stopy procentowe były niskie. Ale teraz jest notowany na poziomie wielokrotności 12, a stawki są znacznie wyższe.
Co się dzieje…
Nie jestem wielkim fanem sprzedawania akcji tylko dlatego, że poszły w górę. Uważam jednak, że w przypadku akcji cyklicznych inwestorzy powinni zwracać uwagę na to, w którym miejscu cyklu się znajdują.
W niektórych przypadkach ryzyko zbyt wczesnej sprzedaży jest znacznie mniejsze niż potencjalne niebezpieczeństwo zbyt długiego utrzymywania pozycji. Dobrym przykładem jest Croda International, firma chemiczna notowana na giełdzie FTSE 100.
W czasie Covid-19 firma Croda skorzystała na wzroście popytu na swoje produkty. Było to częściowo spowodowane sprzedażą szczepionek, ale wysokie ceny upraw również zwiększyły popyt w dziale rolnictwa.
Inwestorzy mogli to zobaczyć w czasie rzeczywistym. W okresie od listopada 2019 r. do listopada 2020 r. akcje spółki wzrosły o 36%.
Akcjonariusze, którzy wówczas sprzedali, stracili kolejne 60%, ponieważ akcje natychmiast wzrosły. Ale od tego czasu wszystko się zmieniło i każdy, kto nadal posiada akcje, stracił 57% w ciągu pięciu lat.
Oczywiście lepiej byłoby sprzedać akcje, gdy były one na najwyższych poziomach w historii. Ale prawie nikt nie jest w stanie określić, kiedy to nastąpi, a czasem lepiej jest przyjść wcześniej niż spóźnić.
Głupie myśli
Inwestorzy nie potrzebują doskonałego wyczucia czasu, aby dobrze sobie radzić z akcjami cyklicznymi. Powinni jednak myśleć o przyszłych zyskach spółki w relacji do ceny jej akcji.
W przypadku Lloydsa wskaźnik P/E na poziomie 12 nie jest najbardziej wymagający na FTSE 100. Jednak obecnie jest wyższy niż w czasach, gdy stopy procentowe były znacznie mniej korzystne.
To sprawia, że jestem obecnie ostrożny w stosunku do akcji. Mam wrażenie, że akcjonariusze, którzy mają duże niezrealizowane zyski, mogą chcieć pomyśleć o wykorzystaniu części z nich do dywersyfikacji w kierunku innych możliwości.


