
Źródło obrazu: Getty Images
Czy przy średniej stopie dywidendy na poziomie 3,2% indeks FTSE 100 jest dobrym miejscem dla inwestorów szukających dochodu pasywnego? Myślę, że tak.
Chociaż prawdą jest, że istnieją obligacje (a nawet konta oszczędnościowe), które oferują wyższe zyski, brytyjskie akcje oferują znacznie więcej. I to jest coś, na co inwestorzy powinni zwrócić uwagę.
Zwroty posiadaczy
Brytyjskie obligacje rządowe oferują obecnie całkiem przykuwające uwagę stopy zwrotu. Rentowność obligacji 30-letniej wynosi 4,38%, a kupon obligacji 2-letniej wynosi 3,75%.
Porównaj to z 3,2% stopą dywidendy na indeksie FTSE 100 i trudno zrozumieć, dlaczego pasywni inwestorzy mieliby w ogóle zwracać uwagę na giełdę. Zwłaszcza, że akcje są z natury bardziej ryzykowne niż obligacje.
Szanse, że spółka nie wypłaci dywidendy, są znacznie większe niż szanse, że rząd Wielkiej Brytanii nie spłaci swoich długów. Jeśli więc zwroty z akcji są niższe, jaki jest sens w ogóle szukać?
Jednak pomija to ważny punkt. Akcje dywidendowe oferują możliwości, których nie dają obligacje, ale inwestorzy muszą patrzeć poza ogólne wyniki, aby zdać sobie z tego sprawę.
Możliwości rozwoju
Największym ryzykiem związanym z obligacjami rządowymi jest inflacja. Kwota, którą ktoś otrzymuje z obligacji, jest ustalana w wartościach nominalnych, więc jeśli wartość gotówki spada, spada również wartość zysku.
Nie inaczej jest w przypadku akcji. Jest to szczególnie prawdziwe w przypadku spółek, które oprócz wypłaty dywidendy zatrzymują część generowanych przez siebie środków pieniężnych i ponownie inwestują je w przyszły rozwój.
Spółki, które tak postępują, jeśli wszystko pójdzie dobrze, będą w stanie zarobić więcej pieniędzy w przyszłości i zwrócić więcej środków pieniężnych akcjonariuszom. Z biegiem czasu może to stanowić dużą przewagę nad obligacjami.
Nawet akcje o niskiej stopie dywidendy mogą być tego doskonałym przykładem. Z biegiem czasu ich zdolność do wzrostu może uczynić je niezwykle cennymi źródłami pasywnego dochodu.
Akcje warte rozważenia
Jedną z akcji, którą obecnie rozważam, jest Bunzl (LSE:BNZL). Od początku roku akcje spółki spadły o 35%, co w efekcie daje stopę dywidendy na poziomie 3,44%.
Nie jest to wielka sprawa, biorąc pod uwagę, jak bardzo spadły akcje, ale jestem podekscytowany tym, dokąd firma może pójść dalej. Co ważne, zobowiązał się do przeznaczania 700 mln funtów rocznie na przejęcia.
Takie podejście może być ryzykowne: jeśli firma przepłaca za swój biznes, może to skutkować marnowaniem środków, które można było wykorzystać z większym zyskiem. I to prawdopodobnie sprawia, że jest to bardziej ryzykowne niż obligacja.
Należy jednak podkreślić, że Bunzl działa na bardzo rozdrobnionym rynku. A to oznacza, że powinieneś być w stanie znaleźć możliwości, nawet jeśli niektóre nie są dostępne po atrakcyjnych cenach.
Akcje kontra obligacje
Myślę, że strategia Bunzla może wygenerować taki wzrost, który z nawiązką zrównoważy skutki inflacji. I jeśli mam rację, może to być lepsza inwestycja niż 30-letnia obligacja.
Nie jest też jedynym godnym kandydatem na indeks FTSE 100, wręcz przeciwnie. Jest kilka innych spółek wartych rozważenia dla inwestorów chcących uzyskać dochód pasywny.
Mogą nie mieć najbardziej przyciągających wzrok zysków. Jednak z długoterminowej perspektywy nie liczy się zachowanie akcji spółki jutro, ale zachowanie za 30 lat.


