
Źródło obrazu: Getty Images
Nie jest tajemnicą, że indeks FTSE 100 cieszy się obecnie słońcem. Ale szybko zamienia się w przedłużające się indyjskie lato, ponieważ styczeń był siódmym z rzędu miesiącem zysków Footsie.
To była ich najdłuższa passa miesięcznych zwycięstw od ponad 12 lat!
Jest to dość niezwykłe, biorąc pod uwagę niestabilne ostatnie kilka miesięcy, z taryfami włączonymi i wyłączonymi, niepewnością co do jesiennego budżetu, wahaniami bańki AI, Wenezuelą, Grenlandią i nie tylko.
Kolejnym imponującym rekordem jest fakt, że indeks FTSE 100 wzrósł niedawno o 1000 punktów w najkrótszym czasie w historii. Według danych AJ Bella przejście z 9 000 do 10 000 zajęło zaledwie 171 dni.
Poprzedni rekord pod koniec lat 90. wynosił 229 dni, kiedy to wzrósł z 5 000 do 6 000.
Pozytywna dynamika utrzymała się aż do lutego, pomimo wczorajszego (3 lutego) wymazania miliardów z wartości firm zajmujących się danymi, takich jak London Stock Exchange Group (LSE:LSEG) i RELX.
W chwili gdy piszę, indeks FTSE 100 jest już powyżej 10 400.
Dlaczego się pali?
W ubiegłym roku indeks największych spółek osiągnął zwrot 25,8%, uwzględniając dywidendy. Był to piąty najlepszy rok od momentu powstania w 1984 r.
Wyniki były nawet lepsze od indeksu S&P 500, który jest pełen tytanów technologii przypominających korporacyjne odpowiedniki państw narodowych.
Co się tutaj dzieje? Cóż, nie chcę psuć parady Footsie, ale dla perspektywy warto zauważyć, że rok 2025 był bardzo mocnym rokiem dla większości głównych światowych indeksów.
W porównaniu z wieloma z nich powrót FTSE 100 nie wygląda aż tak spektakularnie.
Mimo to indeks skorzystał na tym, że inwestorzy obawiali się nieprzewidywalnej polityki rządu USA i wysoko wycenianych akcji S&P 500. Jako taki, wraz ze złotem, stał się czymś w rodzaju bezpiecznej przystani na trudne czasy.
Zaobserwowaliśmy zwiększone zainteresowanie zagranicznych inwestorów chcących zdywersyfikować swoje inwestycje, a indeks FTSE 100 błyszczał także w najbardziej burzliwych okresach dzięki mnogości spółek o defensywnym stylu… Wielka Brytania jest bogatym terenem polowań na dywidendy. Dan Coatsworth, AJ Bell.
Strach przed zakłóceniami AI
Powszechną krytyką indeksu jest to, że brakuje w nim szybko rozwijających się spółek technologicznych, zwłaszcza zajmujących się sztuczną inteligencją (AI). Jednak ta rzekoma pięta achillesowa okazała się ostatnio zaletą, ponieważ inwestorzy zaczęli się martwić, że sztuczna inteligencja może w rzeczywistości być puszką Pandory.
Z pewnością właśnie to czują teraz inwestorzy z London Stock Exchange Group, w skrócie LSEG. Po wczorajszym spadku o ponad 10%, akcje dostawcy danych finansowych spadły w ciągu 12 miesięcy o zaskakujące 40%.
Największą obawą jest to, że firmy AI, takie jak Anthropic (ze swoim produktem Claude), mogą podkraść klientów, którzy obecnie korzystają z punktów końcowych danych LSEG (Workspace/Refinitiv). Nie można tego całkowicie wykluczyć.
Należy jednak zaznaczyć, że analitycy UBS uważają ryzyko za przesadzone. Wskazują na umowy na dostawę danych LSEG z Anthropic, OpenAI (ChatGPT) i innymi.
Co więcej, terminowy mnożnik ceny do zysków spadł poniżej 16. Oczekiwana stopa dywidendy wynosi obecnie 2,2%, co zwiększa wagę inwestycji, biorąc pod uwagę 15 lat nieprzerwanego wzrostu dywidendy przez LSEG.
Oczywiście, biorąc pod uwagę niepewność, gromadzenie akcji wymagałoby dzisiaj odważnej duszy. Warto jednak zauważyć, że UBS właśnie narzucił 12-miesięczną cenę docelową akcji LSEG na poziomie 110 funtów. To o 55% więcej niż obecna cena!
Tylko na tej podstawie uważam, że warto zbadać tę sprawę bliżej.


