Źródło obrazu: Getty Images
Zarobienie drugiego dochodu na giełdzie jest znacznie łatwiejsze, gdy masz garstkę wiarygodnych płatników dywidend. Mam tu na myśli wysoce konkurencyjne firmy o rozsądnym poziomie zadłużenia, realnym popycie na ich produkty i zyskach, które nie różnią się zbytnio z roku na rok.
Innymi słowy, spółki, które mogą nadal wypłacać (a najlepiej zwiększać) dywidendy w dobrych i złych czasach. Jak to wygląda w praktyce?
Cóż, oto dwie spółki notowane na giełdzie FTSE, które nie tylko spełniają ten warunek, ale także wydają się obecnie bardzo niedowartościowane.
Grupa MONY
Grupa MONY (LSE: MONY) jest dobrym przykładem tego typu działalności. Prowadzi szereg porównywarek, które zarabiają prowizje, łącząc klientów z ubezpieczycielami, pożyczkodawcami i innymi dostawcami. Jest to prosty model internetowy, który nie wymaga dużych nakładów inwestycyjnych.
Przychody stale rosną, osiągając ostatnio rekordową kwotę 445 milionów funtów, a zyski powoli rosną w tempie od 1% do 2% rocznie. Wskazuje to na stały wzrost pomimo trudnej sytuacji na niektórych rynkach konsumenckich. Wraz z poprawą przepływów pieniężnych zarząd niedawno rozpoczął skup akcji, co świadczy o zaufaniu do firmy.
Prawdziwym problemem jest jednak niska wycena. Szacunki wskazują, że notowania spółki są notowane na poziomie około 53% poniżej wartości godziwej przy zastosowaniu metody zdyskontowanych przepływów pieniężnych (DCF). Dlaczego więc rynek jest tak pesymistyczny, jeśli chodzi o długoterminowe perspektywy?
Być może dzieje się tak dlatego, że jesteś narażony na trendy reklamy internetowej i presję konkurencji w branży porównywarek cen. Spowolnienie aktywności klientów lub wyższe koszty mogą wywrzeć presję na przyszłe zyski i dywidendy.
Ale wydajność czyni go niezaprzeczalnie atrakcyjnym i wynosi około 7,5%. Wskaźnik wypłat wynoszący 82,4% jest nieco wysoki, ale na razie jest w porządku. Co zachęcające, wskaźnik zadłużenia do kapitału własnego wynosi zaledwie 0,14, co oznacza, że zadłużenie jest bardzo niskie, a zwrot z kapitału własnego (ROE) sięga aż 34%.
To pokazuje, w jakim stopniu zarząd czerpie ogromne zyski z kapitału własnego.
Grupa Admirała
W 2024 r. Admiral Group (LSE: ADM) odnotowała serię imponujących danych, a zysk przed opodatkowaniem wzrósł o 90% do około 839 mln funtów. Zysk na akcję (EPS) wzrósł aż o 95%, a obroty o 28%, do nieco ponad 6,1 miliarda funtów.
Należy jednak pamiętać, że są to prawdopodobnie jednorazowe wyniki. Odbicie to odzwierciedla niezwykle silne ożywienie w brytyjskim sektorze ubezpieczeń komunikacyjnych. Przedłużający się okres silnej inflacji roszczeń oznacza wzrost składek, aby zrównoważyć rosnące koszty napraw i części zamiennych.
Głównym punktem obserwacji jest dźwignia finansowa: stosunek długu do kapitału własnego (D/E) wynoszący 1,3 jest wysoki, co czyni go bardziej wrażliwym na wstrząsy, a cykl ubezpieczeniowy może szybko się zmienić, jeśli koszty roszczeń będą rosły szybciej niż składki.
Mimo wszystko wycena i profil zysków są atrakcyjne. Jest notowany około 48% poniżej szacowanej wartości godziwej DCF, oferuje stopę dywidendy na poziomie 6,4% i wskaźnik wypłaty na poziomie 83,2%. Wysoki, ale akceptowalny, biorąc pod uwagę jego rentowność: ROE na poziomie 53% jest wyjątkowo wysokie dla ubezpieczyciela.
Duża liczba możliwości
Dla brytyjskich inwestorów, którzy chcą stworzyć zrównoważone drugie źródło dochodu, identyfikacja właściwych cech ma ogromne znaczenie. Atrakcyjne stopy zwrotu, wysoki zwrot z kapitału własnego i niedowartościowane ceny akcji to tylko trzy ważne czynniki, które należy wziąć pod uwagę.
Grupa MONY i Admiral to tylko dwa przykłady niedowartościowanych akcji spółek dywidendowych, które należy obecnie wziąć pod uwagę. Ponieważ jednak kryzysy geopolityczne i gospodarcze zdarzają się codziennie, konieczne jest śledzenie ich wpływu na rynki.


