
Źródło obrazu: Getty Images
Czy mamy do czynienia z szczytową bessą dla akcji Diageo (LSE:DGE)? Ponieważ inwestorom kończą się zapasy w związku z obawami o zmniejszony popyt na napoje alkoholowe, niektórzy z nas zastanawiają się, czy nie weszli oni na terytorium okazji targowych.
Tak przynajmniej wynika z najnowszych prognoz analityków.
Werdykty
Ogólna ocena 23 analityków oceniających akcje jest bardzo dobra, choć z pewnymi zastrzeżeniami.
Jest 14 firm, które pozytywnie oceniają akcje jako „Kup” lub „Najlepsze wyniki”, a tylko trzy mówią „Sprzedaj”. Co ciekawe, najbardziej ponure prognozy oddalają się – pięć spółek określiło akcje jako sprzedane na początku roku.
Konsensus wszystkich analityków (średnio) jest taki, że w ciągu najbliższych 12 miesięcy cena akcji wzrośnie o 18%. Najbardziej optymistyczny analityk przewiduje aż 59% wzrost do stycznia 2027 r. Powinniśmy także rozważyć ponadprzeciętną dywidendę dla akcji FTSE 100 w przyszłym roku.
Zainwestowana dzisiaj akcja o wartości 1000 funtów może osiągnąć kwotę 1229 funtów w ciągu roku, zakładając, że średnia prognoza jest prawdziwa, a dywidendy będą zgodne z oczekiwaniami. Liczba ta sięga imponującej kwoty 1642 funtów w górnej części skali.
Zanim przejdę do tego, co myślę o akcjach, wspomnę, że dywidendy nie są gwarantowane, a prognozy często się mylą. Powyższe liczby służą bardziej do pokazania, co może być możliwe, niż do czegoś, na czym możemy polegać.
Odwracać się?
Pełne ujawnienie: Diageo kosztowało mnie ostatnio sporo pieniędzy. Podczas gdy wiele innych spółek z indeksu FTSE 100 w moim portfelu radzi sobie dobrze, producent napojów ma za sobą kilka niezapomnianych lat.
Przyciągnął mnie dobrze zarządzany biznes z solidnymi podstawami. Błyszczące marki alkoholi, takie jak Tanqueray i Smirnoff, to podstawa. W repertuarze znalazł się nawet prawdopodobnie najpopularniejszy trunek lat 20. XX wieku: Guinness.
Tak silne marki dają firmie przewagę konkurencyjną, co Warren Buffett nazywa fosą gospodarczą. Firma oparła się na tym pomyśle, tworząc koncepcję „premiumizacji”. Oznacza to skupienie się na kilku wysokiej jakości napojach i nazwach, aby napędzać firmę do przodu. Innymi słowy jakość ponad ilość.
Jednak na jedną rzecz nie liczyłem: że ludzie zaczną pić mniej. Częściowo wynika to z kryzysu związanego z kosztami życia, który powoduje jego wzrost, a częściowo ze zmieniających się trendów, takich jak dążenie ludzi do dbania o zdrowie. Istnieje również coraz więcej dowodów na to, że popularne leki odchudzające, takie jak Ozempic, również zmniejszają apetyt na picie.
Choć obawy dotyczące ograniczenia spożycia alkoholu, szczególnie wśród pokolenia Z, wystraszyły inwestorów, jestem optymistą, że prędzej czy później nadejdzie zmiana. Czy stanie się to w styczniu przyszłego roku? Nie wiem, ale nie sprzedam.


