
Dla nocnego marku takiego jak Jim Fish, dyrektor generalny Waste Management, pobudka o 1 w nocy na odprawy dotyczące bezpieczeństwa może okazać się brutalnie długim dniem. Ale Fish zrobił to, ponieważ jego zmarły teść, związkowy monter rur, powiedział mu, że jeśli będzie uczestniczył w tych spotkaniach (nie tylko raz, ale regularnie), wiele się nauczy i nawiąże dobre relacje z pracownikami liniowymi.
Teść Fisha trafił w samo sedno.
„Było to dla mnie bardzo cenne, ponieważ pozwoliło mi poznać biznes i ludzi” – Fish powiedział Fortune. „Częścią tego, czego się nauczyłem (zawsze byłem ekspertem finansowym), było to, że nie zawsze chodzi tylko o dolary i centy”.
Waste Management uznało bezpieczeństwo za kamień węgielny działalności firmy i postawiło sobie za cel zmniejszenie całkowitego wskaźnika wypadków (TRIR) o 3% rocznie do roku 2030, przy docelowym wskaźniku TRIR wynoszącym 2,0. Jeśli firma osiągnie ten cel, oznacza to, że pracownicy odnieśliby dwa możliwe do zarejestrowania urazy na 100 pracowników rocznie lub na 200 000 przepracowanych godzin. Jak wynika ze swojego raportu zrównoważonego rozwoju, w zeszłym roku firma zmniejszyła liczbę obrażeń ogółem o 5,8%, a liczbę urazów spowodowanych niepracą o 2,4%.
„Inwestycje inwestuje się w bezpieczeństwo lub w ludzi i niekoniecznie widać to w wynikach, przynajmniej nie od razu” – powiedział Fish. „Bezpieczeństwo zwykle objawia się w dłuższych ramach czasowych, a jeśli masz bezpieczną organizację, ostatecznie pojawi się to w Twoim rachunku zysków i strat, ale zajmuje to trochę czasu”.
Waste Management, osiągający przychody w wysokości 22 miliardów dolarów w 2024 roku, jest największym dostawcą usług transportu i utylizacji śmieci i recyklingu w USA i Kanadzie. Ta firma z siedzibą w Houston w Teksasie, której kapitalizacja rynkowa wynosi około 90 miliardów dolarów, zatrudnia ponad 60 000 pracowników. Fish (63 l.) pełni funkcję prezesa i dyrektora generalnego od listopada 2016 r., ale pracuje w firmie od dwudziestu lat. Przed objęciem najwyższego stanowiska Fish zajmował różne stanowiska, w tym dyrektora finansowego, starszego wiceprezesa grupy wschodniej oraz wiceprezesa obszaru na Pensylwanię i Wirginię Zachodnią.
Do połowy swojej kadencji na stanowisku dyrektora finansowego Fish wychodził mniej więcej co cztery do sześciu tygodni i wraz z załogą przewoził śmieci, zwykle za każdym razem, gdy uczestniczył w spotkaniu dotyczącym bezpieczeństwa o północy. W końcu zarząd powiedział mu, że nie zwariowali na punkcie pomysłu jego śmiecenia, ale nadal może jeździć ciężarówkami z pracownikami. Teraz Fish powiedział, że odwiedza 20–30 miejsc rocznie i odbywa od 5 do 10 podróży, aby jeździć z kierowcami. Mówi im, że każdy temat jest uczciwą grą, w tym sport, polityka, bezpieczeństwo czy wynagrodzenie, ale powinni pamiętać o rozmowie, ponieważ w przeciwnym razie Fish może zasnąć.
„Większość kierowców jest trochę zdenerwowana, kiedy wsiadam do taksówki, ale po około 10 minutach relaksują się i mówią mi, co myślą” – powiedział Fish.
Dlatego właśnie, powiedział, te poranne spotkania były tak cenne, a zdobyte podczas nich wnioski wykraczały daleko poza statystyki dotyczące urazów i odprawy dotyczące bezpieczeństwa.
Fish powiedział, że zdał sobie sprawę, dlaczego produktywność Bostonu gwałtownie spada w miesiącach zimowych. Nie rozumiał, dlaczego istnieje taka różnica między zimą a latem, ale wyjście w ujemne temperatury, gdy marzły mu dłonie i stopy, całkowicie zmieniło zdanie – powiedział. Jest to problem, który może wyglądać jak fluktuacja danych w biurze firmy, ale staje się wyraźniejszy i bardziej znaczący po przejechaniu oblodzonymi drogami zawalonymi śmieciami i zaśnieżonymi koszami na śmieci.
„To robi dużą różnicę, czy na drodze jest lód i śnieg, czy też puszka jest zamarznięta” – powiedział Fish. „To brzmi dość prosto, ale nie było to coś, co tak naprawdę rozumiałem, siedząc w biurze korporacji, dopóki nie wyszedłem w teren”.
Kolejna kluczowa nauka wynikała z obserwacji różnorodności pracowników firmy Waste Management i wprowadzenia niewielkich zmian, aby zapewnić pracownikom jasne informacje.
Podczas wizyty w dzielnicy na stanie Rhode Island, gdzie około 95% kierowców w branży mieszkaniowej stanowili Portorykańczycy lub Dominikańczycy, Fish wziął udział w odprawie o godzinie 1:00. Wyniki dotyczące bezpieczeństwa w tej branży były dość „straszne” – przyznał Fish i chciał zrozumieć, dlaczego. Uświadomił sobie, że większość pracowników mówiła po angielsku, ale ich pierwszym językiem był hiszpański. Menedżer nie mówił po hiszpańsku, więc podczas dostarczania informacji dotyczących bezpieczeństwa skorzystał z pomocy innego kierowcy, który tłumaczył mu.
Fish postanowił rozważyć awans kogoś z dzielnicy, kto chce zostać menadżerem i jest dwujęzyczny. Firma promowała kierowcę.
„W magiczny sposób, a może i nie magicznie, ich wyniki w zakresie bezpieczeństwa natychmiast się zmieniły” – powiedział Fish. „Coś zginęło w tłumaczeniu”.
Zmiana ta uwzględniała także niezamierzony sygnał wysyłany do pracowników, mówiący, że mogą nigdy nie mieć możliwości awansu w firmie, ponieważ są rodzimymi użytkownikami języka hiszpańskiego – dodał. Niezamierzonym komunikatem było to, że menedżerowie prawdopodobnie zawsze mieliby „białego faceta takiego jak Jim” – powiedział Fish, który również regularnie doskonalił swój hiszpański.
Wyraźne odniesienie się do tej narracji poprawiło wyniki w zakresie bezpieczeństwa i umożliwiło ludziom ubieganie się o stanowiska, o których wcześniej nie sądzili, że się nadają, stwierdziła. Firma zatrudniła również na miejscu osobę, która uczyła hiszpańskiego innych pracowników, aby mogli się zaznajomić.
„Wyniki ich bezpieczeństwa całkowicie się zmieniły i nie sądzę, żeby to był przypadek” – powiedział. „Nic już nie zginęło w tłumaczeniu, a kierowcy nie mogli powiedzieć: «No cóż, nie zrozumiałem, co mówił mój menadżer», ponieważ powiedział to zarówno po angielsku, jak i hiszpańsku”.
Fish stwierdził, że dwujęzyczny menadżer ds. gospodarki odpadami zatrudniony na miejscu stał się jednym z najlepszych w firmie. Niestety zmarł na zawał serca, powiedział Fish, ale nadal awansował od kierowcy do kierownika trasy, kierownika okręgu, a następnie starszego kierownika okręgu. Pewnie dalej by się rozwijał, gdyby nie tragiczna śmierć. Fish zauważył, że menadżer został również wybrany do wyjazdu wraz z żoną z 200 najlepszymi pracownikami do hotelu Ritz Carlton na Hawajach.
Ostatecznie, zdaniem Fisha, rdzeń firmy i obszar, w którym Waste Management odróżnia się od konkurencji, znajduje się na kluczowym poziomie dziedziny, a nie najwyższego kierownictwa. Najlepszym sposobem, aby lepiej zrozumieć swoich pracowników oraz zwiększyć produktywność i efektywność, jest pojawianie się na początku swojej kariery menedżerskiej w wyczerpujące poranki każdego miesiąca.
„Wiem, że mój tytuł jest ważny, ale nie jestem ważniejszy od kogokolwiek innego w tej firmie” – powiedział Fish. „Nie jestem lepszym pracownikiem ani lepszym rodzicem… po prostu mamy różne stanowiska na różnych poziomach”.
Ta historia pierwotnie pojawiła się na Fortune.com.


