Thursday, April 2, 2026

Dyrektorzy generalni Minnesoty woleli deeskalację od oburzenia. Czy to zadziałało? | Fortuna

Koniecznie przeczytaj

Osiem tygodni po tym, jak agenci imigracyjni i celni (ICE) rozpoczęli przeszukiwanie ulic Minneapolis w poszukiwaniu imigrantów, wywołując protesty i starcia, społeczność biznesowa stanu wydała w końcu oświadczenie: 25 stycznia dyrektorzy generalni 60 wybitnych firm za pośrednictwem Izby Handlowej w Minnesocie wezwali do „natychmiastowej deeskalacji napięć”. Do tego czasu agenci ICE zabili dwóch obywateli amerykańskich, Renee Good, matkę trójki dzieci i (dzień przed upublicznieniem listu) dyplomowaną pielęgniarkę Alex Pretti.

Oto jak oświadczenie tych dyrektorów generalnych zostało przyjęte: Komentatorzy w mediach społecznościowych nazwali je „toastem mlecznym”, „pustym” i „łagodnym”. Wielu zwracało uwagę, że nie potępia ICE, ani nawet nie wymienia Dobrego ani Prettiego. Nie wzywała do zaprzestania działań policji, które doprowadziły do ​​zabójstw, ani do wydalenia ICE ze stanu. Uczestnik pisania tego krótkiego, bezsensownego oświadczenia powiedział Fortune, że kalibracja przekazu i języka tak, aby wszystkie 60 firm mogło dołączyć do projektu, zajęło dwa tygodnie.

Wszystko to nasuwa pytanie: czy naprawdę warto, aby liderzy biznesu „zabierali głos”? Czy w obecnym środowisku politycznym firmy powinny interweniować w przypadku wydarzeń powodujących poważne podziały, wykorzystując wpływy i wysoką pozycję firm do tłumienia gwałtownych emocji? A może stało się to ślepym zaułkiem?

To decyzja, która nie jest niczym nowym dla dyrektorów generalnych. Jednak nastroje były znacznie odmienne w 2017 r., kiedy neonaziści maszerowali na imprezie poświęconej białej supremacji w Charlottesville w Wirginii, podczas której zginął jeden protestujący, a 14 innych zostało rannych. Kiedy prezydent Trump obwiniał nietolerancję i przemoc „po obu stronach” i stwierdził, że „po obu stronach są „bardzo dobrzy ludzie”, dyrektor generalny firmy Merck, Kenneth Frazier, natychmiast zrezygnował z członkostwa w utworzonej przez Trumpa Amerykańskiej Radzie ds. Produkcji. Następnego dnia trzech kolejnych dyrektorów generalnych złożyło rezygnację, a pięciu kolejnych odeszło następnego dnia. Odchodzącymi dyrektorami generalnymi byli dyrektor generalny Under Armour Kevin Plank, dyrektor generalny Intela Brian Krzanich, prezes i dyrektor generalny 3M Inge Thulin oraz prezes i dyrektor generalny Campbell Soup Co. Denise Morrison. Gdy pozostało zaledwie 13 członków, Trump rozwiązał radę.

Nic takiego nie dzieje się teraz. Niektóre duże firmy (Apple, OpenAI, LinkedIn) wysyłają pracownikom szczere i dyskretne wiadomości. Na przykład Tim Cook z Apple powiedział, że „jest załamany” wydarzeniami w Minneapolis, mimo że spotkał się z krytyką za udział w pokazie filmu dokumentalnego o Pierwszej Damie Melanii w dniu śmierci Prettiego. Jednak większość dyrektorów generalnych trzyma głowę pod parapetem. Kiedy kilka dni po morderstwie Prettiego CNBC przeprowadziło ankietę wśród 550 menedżerów wysokiego szczebla, odpowiedziało tylko 34.

Powody ostrożności dyrektorów generalnych w zajmowaniu stanowiska są czasami praktyczne, dotyczą liderów odpowiedzialnych za źródła utrzymania i inwestycje wielu osób i wykraczają poza ostatnie dwa miesiące pracy agentów ICE w Minneapolis. Członkowie kadry kierowniczej i dyrektorzy mają obowiązek powierniczy wobec akcjonariuszy, a reakcja Waszyngtonu może być bardzo zła dla akcji spółki, a nawet stworzyć ryzyko biznesowe, które może mieć wpływ na pracowników. Z drugiej strony dyrektor generalny może równie dobrze uważać, że dobrze jest, gdy firma pokaże swoim pracownikom, klientom i akcjonariuszom, że potrafi zająć zdecydowaną postawę moralną.

Żyjemy w „epoce głębokiej polaryzacji i podziałów” – mówi Matthew Levendusky, profesor nauk politycznych i komunikacji na Uniwersytecie Pensylwanii. „Zajmowanie się polityką rozzłości niektórych pracowników, akcjonariuszy lub członków zarządu, dlatego o kontrowersyjnych kwestiach politycznych najlepiej mówić niewiele lub nic, chyba że dotyczą one sedna interesów firmy”.

Drugi powód, dla którego firmy nie chcą rozmawiać o sytuacjach takich jak ta w Minneapolis, jest prosty: ryzyko odwetu ze strony prezydenta, który okazał zemstę na tych, którzy krytykują go lub jego działania.

„Człowieku, oni nie będą rozmawiać” – mówi były dyrektor generalny firmy Medtronic Bill George, odnosząc się do wielu dyrektorów generalnych, których zna w całym kraju. „Bardzo boją się ataku i odwetu. Strach przed Trumpem jest ogromny i nie zniknie”.

Obecnie dyrektorzy generalni często wykraczają poza unikanie gniewu Trumpa i starają się zyskać przychylność prezentami, transakcjami lub darowiznami. „Przyjrzyj się firmom, które przekazały datki na wielkie otwarcie lub nową salę balową” – mówi Levendusky. „Prawdopodobnie to nie altruistyczny patriotyzm wygenerował te datki”.

W praktyce szeroki zakres decyzji korporacyjnych będzie uwzględniał czynnik Trumpa, a być może nawet decyzje dotyczące sposobu sformułowania oświadczenia z tostem mlecznym. „Uznano to za bardzo słabe stwierdzenie” – mówi George – „ale cóż, czasami udaje się spełnić swoje zadanie”.

I nawet jeśli oświadczenie liderów biznesu z Minnesoty nie było tak przekonujące, jak mogłoby być, mogło mieć znaczenie w kluczowym i wrażliwym momencie. Słowo „deeskalacja” – zauważa George – mogło zostać wybrane mądrze: „To samo zrobił Trump następnego dnia” – mówi. „Czy to miało wpływ? Nigdy się nie dowiesz, ale myślę, że to miało coś. Myślę, że zdecydowało, że użyli właściwego sformułowania”.

Konkluzja dla firm z Minnesoty, zdaniem George’a: „Można powiedzieć, że pisały dla ogółu społeczeństwa. W tym przypadku mogły pisać dla jednoosobowej publiczności”.

Website |  + posts
- Advertisement -spot_img
- Advertisement -spot_img

Najnowszy artykuł