To było kilka złych miesięcy dla Bitcoina, ponieważ od października ceny spadły o ponad 40%. Dla inwestorów było to szczególnie frustrujące, ponieważ w przeciwieństwie do poprzednich kryzysów nie ma oczywistego wytłumaczenia złego samopoczucia na rynku. Jednak w tym tygodniu wiecznie internetowy tłum znany jako Crypto Twitter znalazł winowajcę: tajemniczą firmę Jane Street z Wall Street, która rzekomo angażowała się w potajemną formę handlu związanego z funduszami ETF, co systematycznie powodowało depresję na rynku.
Teoria ta wygenerowała serię wirusowych postów na gorączkowych bagnach mediów społecznościowych i zyskała dalszą popularność, gdy Bitcoin zorganizował rajd w środku tygodnia, po nowych twierdzeniach, że Jane Street zmieniła swoje wzorce handlowe po „ujawnieniu”. Jednakże w oczach weteranów z Wall Street te twierdzenia wydają się w najlepszym razie mizerne. Zostały one również oddalone przez osobę bliską Jane Street, która nie była upoważniona do wypowiadania się w celu przypisania zarzutów, ale określiła te twierdzenia jako „absolutnie absurdalną” teorię spiskową.
Bezpodstawne twierdzenia, że Jane Street manipulowała ceną Bitcoina, koncentrują się wokół roli firmy jako „autoryzowanego uczestnika” na stosunkowo nowym rynku kryptowalutowych funduszy ETF oferowanych przez BlackRock i inne. Tak zwane „AP”, które stanowią integralną część krajobrazu ETF, to spółki z dużymi kieszeniami, które pomagają zapewnić, że cena akcji ETF będzie odpowiadała wartości posiadanych przez nie aktywów, umożliwiając firmom zarabianie w ten sposób na arbitrażu.
Jane Street od jakiegoś czasu działa jako punkt dostępowy Bitcoin. Jednak w tym tygodniu w mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się posty, w których zarzucano firmie udział w oszustwach. Konkretne zarzuty są różne, ale większość utrzymuje, że pewna wersja Jane Street porzucała swoje zasoby Bitcoinów każdego ranka o określonej godzinie, jednocześnie trzymając krótkie pozycje, aby zarobić na wynikającym z tego spadku. Nie ma jednak niezbitych dowodów na poparcie tej teorii, a doświadczeni obserwatorzy rynku szybko ją porzucili.
„Argument ten nie ma żadnego sensu i całkowicie błędnie pojmuje, jak działają instrumenty pochodne i kontrakty futures/przestępcy, a także co AP robi dla tych ETF-ów” – powiedział Rob Hadick, partner w Dragonfly Capital, który wcześniej pracował w Goldman Sachs i innych firmach z Wall Street.
Chociaż pogłoski o manipulacji Bitcoinem przez Jane Street wydają się pozbawione treści, ostatnie kontrowersje wokół firmy mogły je podsycić. Należą do nich pozew złożony w zeszłym tygodniu przez administratora, który zlikwidował upadłego emitenta monet stabilnych Terraform Labs, który oskarżył Jane Street o wykorzystywanie informacji poufnych w momencie upadku firmy.
W oświadczeniu Jane Street odrzuciła to, co określa jako „oportunistyczne i bezpodstawne twierdzenia” związane z jej rolą w Terraform Labs, zauważając, że stablecoin firmy eksplodował w wyniku masowych oszustw popełnionych przez jej obecnie uwięzionego założyciela. To wyjaśnienie jest poglądem zgodnym z konsensusem, ale szersza niechęć do Jane Street wśród niektórych osób ze świata kryptowalut i finansów może podsycać twierdzenia, że firma była współwinna upadku Terraform Labs.
Przyczyną niechęci do Jane Street w niektórych kręgach jest częściowo fakt, że firma zatrudniła kiedyś notorycznego oszusta Sama Bankmana-Frieda i jego byłą dziewczynę, Caroline Ellison, którzy zostali później skazani za przestępstwa związane z oszustwami związanymi z upadkiem giełdy kryptowalut FTX. Jane Street mogła również wzbudzić zazdrość wśród niektórych traderów z powodu jej niezwykle dochodowych strategii handlowych oraz tajemniczego, ekscentrycznego zachowania współzałożyciela Roba Granieri, opisanego w niedawnym profilu Bloomberg.
Wszystko to sugeruje, że w czasie przedłużającego się kryzysu rynkowego sektor kryptograficzny mógł znaleźć wygodnego kozła ofiarnego. „To po prostu ludzie, którzy nie rozumieją rynków i chcą, aby za to, że nie zarobił więcej pieniędzy, winiono straszaka” – powiedział Hadick.

