Doświadczony naftowiec Robert Price jako dziecko był raczony opowieściami o psich zaprzęgach i przygodach na Grenlandii od swojego ojca, który służył tam jako meteorolog wojskowy podczas II wojny światowej.
Te historie aż do tego roku zaprzątnęły mu pamięć o rozległym, zamarzniętym terytorium Ameryki Północnej. Po serii nierozstrzygniętych jeszcze transakcji Price wkrótce zostanie dyrektorem generalnym Greenland Energy z siedzibą w Teksasie, pierwszej spółki notowanej na giełdzie utworzonej w celu wierceń ropy na lądzie na Grenlandii. Pierwszy odwiert wstępnie zaplanowano na lato przyszłego roku.
Nieskazitelna Grenlandia jest potencjalnie domem dla jednego z największych złóż ropy naftowej na świecie. Ale jest to także słabo zaludnione terytorium, które prezydent USA Trump chce zaanektować ze względów strategicznych geopolitycznych i wojskowych, wbrew woli Grenlandii i Królestwa Danii, które nadzoruje terytorium autonomiczne. Grenlandia z szybko topniejącą pokrywą lodową jest także przykładem globalnej zmiany klimatu spowodowanej w dużej mierze paliwami kopalnymi. Projekt wykorzystuje lukę w prawie grenlandzkim, która zabrania wierceń naftowych.
„Przez całe życie wierciłem miliony baryłek ropy, wiercąc studnie typu Wildcat, ale nigdy nie miałem okazji wiercić miliardów baryłek ropy” – Price powiedział Fortune. „To naprawdę niezwykła szansa”.
Price i dyrektor generalny Larry Swets nie są głusi. Doskonale zdają sobie sprawę z drażliwości politycznej i środowiskowej, która w tym roku sprawiła, że spokojna Grenlandia znalazła się na pierwszych stronach gazet. Upierają się, że ich wysiłki nie są związane z aneksją Stanów Zjednoczonych i choć wszelka produkcja ropy naftowej ma wpływ na środowisko, jest to projekt na stosunkowo małą skalę we wschodniej Grenlandii, z dala od populacji.
„Bez względu na ogólny klimat polityczny, jaki istnieje, myślę, że Grenlandczycy zasługują na to, aby wiedzieć, czy posiadają jedno z największych pól naftowych na świecie” – stwierdził Price.
Mają nadzieję, że potencjalni inwestorzy będą na tyle entuzjastycznie nastawieni, aby zaakceptować tę propozycję. Swets stwierdził, że istnieje oczywiste ryzyko, ale potencjał poprawy jest ogromny. „To nie jest tylko nadzieja i modlitwa. Istnieje bezpośredni związek między twoim kapitałem a potencjalną produkcją ropy, a z mojego punktu widzenia jest to całkiem korzystny stosunek ryzyka do zysku” – powiedział Swets.
Price and Swets obstawiają, że ich koszty ostatecznie okażą się niższe od średniej w branży, ponieważ wiercą tradycyjne, konwencjonalne odwierty prowadzące prosto w dół, a nie skomplikowane, nowoczesne wiercenia poziome i szczelinowanie stosowane podczas boomu łupkowego w USA. Analitycy ds. energetyki wskazują jednak na wysokie koszty założenia firmy w nowym, odległym środowisku, w trudnych warunkach pogodowych, bez lokalnej infrastruktury, siły roboczej i sprzętu. Do tego dochodzą dodatkowe wydatki związane z eksportem ropy i gazu: popyt ma charakter całkowicie międzynarodowy, powiedział Lewis Lawrence, starszy analityk w firmie badawczej Wood Mackenzie zajmującej się badaniami energetycznymi. I z pewnością nie pomaga fakt, że moment ten zbiega się z niskimi cenami ropy naftowej w obliczu globalnego nadmiaru.
„To niesamowite. To wysokie ryzyko i wysoka nagroda” – powiedział Lawrence. „Muszą realizować wielkie cele. Jeśli dojdzie do skutku, może to być ekscytujący projekt. Niewiele jest basenów na świecie, w których nie wykonano odwiertów. Jednak historia uczy, że na Grenlandii, biorąc pod uwagę brak dotychczasowych sukcesów, istnieje również duże prawdopodobieństwo niepowodzenia. Dlatego jest to program eksploracji granic obarczony wysokim ryzykiem”.
Długa historia, brak wyników.
Historia grenlandzkiej ropy sięga ponad 50 lat. Tuż po odkryciu ogromnej ropy w Zatoce Prudhoe na Alasce pod koniec lat 60. XX w. spółka Atlantic Richfield Co., lepiej znana jako ARCO, przejęta później przez BP, w latach 70. XX w. zidentyfikowała wybrzeże Grenlandii jako główne złoże złóż ropy.
ARCO i inne firmy wydały ponad 100 milionów dolarów na badania sejsmiczne i oceny Grenlandii w związku z planami wydobycia ropy i gazu na tym terytorium. Jednak po niepowodzeniu kilku wstępnych programów pilotażowych wierceń marzenia Grenlandii o czarnym złocie poszły w niepamięć, gdy w latach 80. przemysł naftowy zbankrutował.
Naukowe argumenty przemawiające za eksploracją sięgają wielu milionów lat, kiedy uważano, że Grenlandia jest ściśle połączona z Norwegią i Wyspami Brytyjskimi. Badania wykazały, że wycieki ropy grenlandzkiej są porównywalne z światową referencyjną jakością ropy Brent z dojrzałego Morza Północnego w Norwegii.
Na Grenlandii podjęto przez lata mniejsze wysiłki, ale nic nie przyniosło rezultatu. Brytyjska spółka Cairn Energy (obecnie Capricorn Energy) zrezygnowała z ostatnich wierceń w 2011 r. po mieszanych i w większości nieudanych wynikach.
Jednak prawie wszystkie te projekty były realizowane na morzu, a Greenland Energy wybiera podejście lądowe. Pomimo dziesięcioleci badań geologicznych lądowy basen Jameson Basin we wschodniej Grenlandii pozostaje całkowicie nieodwiercony aż do przyszłego lata.
Price i Swets uważają, że Jameson może być następną Prudhoe Bay. Pozyskali wszystkie historyczne dane z badań sejsmicznych ARCO dla regionu Jameson, co pomogło im skoncentrować się na konkretnych lokalizacjach wierceń. Uzyskanie zwolnienia z koncesji na wiercenia (nacisk na „zwolnienia”) w zarejestrowanej firmie jest bardziej skomplikowane, ale możliwe do wykonania dzięki szeregowi szybkich i skomplikowanych umów.
W ubiegłym roku londyńska spółka Bluejay Mining przejęła londyńską spółkę White Flame Energy i zmieniła jej nazwę na 80 Mile, aby odzwierciedlić rozszerzenie modelu biznesowego na ropę i gaz.
Firma White Flame została założona ponad dziesięć lat temu w celu poszukiwania ropy i gazu na Grenlandii. Nie doszło do żadnych zagospodarowania, ale spółka zdobyła trzy koncesje poszukiwawcze w Basenie Jamesona. Licencje otrzymały trzyletnie przedłużenie w 2024 r. przed umową 80 Mile.
Powołując się na obawy związane ze zmianą klimatu i topnieniem pokrywy lodowej, Grenlandia wprowadziła moratorium na odwierty ropy i gazu w 2021 r., pozornie kończąc wszystkie marzenia naftowe, ale rząd zgodził się, że licencje White Flame są chronione i pozostają ważne. Rząd potwierdził „Fortune” legalność licencji, ale odmówił zaproszenia na rozmowę kwalifikacyjną.
Widząc okazję, Price założył firmę March GL z siedzibą w Teksasie i w kwietniu nawiązał współpracę z 80 Mile w celu uzyskania licencji. Marzec GL prowadzi działalność operacyjną, a 80 Mile utrzymuje 30% udziałów w projekcie.
„Mamy jedyne pozwolenia na użytkowanie gruntów w całej Grenlandii” – pochwalił się Price.
Dzięki wspólnym przyjaciołom z ThinkEquity Price i Swets poznali się na początku tego roku i połączyło ich uczucie. Swets, który ma doświadczenie w przejęciach spółek celowych (SPAC), założył Greenland Exploration wraz ze swoją firmą zajmującą się bankowością komercyjną i inwestycyjną FG Nexus i zgodził się połączyć z March GL i znaleźć odpowiednią SPAC, która umożliwiłaby wprowadzenie spółki na giełdę.
We wrześniu zgodzili się na przejęcie ich przez SPAC, Pelican Acquisition Corp., w drodze fuzji odwrotnej, w wyniku której po sfinalizowaniu transakcji spółka Greenland Energy Co. zostanie wprowadzona na giełdę z dorozumianą wyceną na poziomie 215 milionów dolarów.
Jedynym problemem jest to, że obecne zawieszenie działalności rządu może przesunąć planowaną grudniową datę zamknięcia z powrotem na około styczeń – stwierdzili.
Czy ropa jest naprawdę dostępna?
W tym miesiącu zespół rozpoczął budowę sprzętu do lądowania, aby rozpocząć budowę 3-milowej drogi prowadzącej od linii brzegowej do pierwszej studni. Budowa autostrady ma rozpocząć się na początku przyszłego roku. Latem przyszłego roku na platformę wiertniczą ma wpłynąć barka, aby rozpocząć pierwszy odwiert. Drugi odwiert pilotażowy zaplanowano na jesień 2026 r.
Zespół ma już kontrakty z gigantem usług naftowych Halliburton, IPT Well Solutions i Stampede Drilling.
Celem jest powolne wiercenie pierwszego odwiertu, wejście do pięciu różnych stref geologicznych i zbadanie obecności ropy i gazu w każdej z nich. „Kiedy będziemy mieli szczęście i odkryjemy pole naftowe, koszty z pewnością spadną” – argumentował Price.
W raporcie US Geological Survey z 2008 roku dotyczącym wschodniej Grenlandii oszacowano, że istnieją wydobywalne zasoby ropy naftowej wynoszące 31,4 miliarda baryłek ekwiwalentu ropy, co może uczynić region jednym z największych zagłębi naftowo-gazowych na świecie.
Jednakże, choć blisko, prawie wszystkie szacowane zasoby znajdują się w wodach przybrzeżnych, a szacunki nie uwzględniają potencjalnych ilości z pobliskiego lądowego basenu Jameson. W raporcie szczegółowo stwierdzono: „Uznano, że w basenie lądowym Jameson istnieje mniej niż 10% szans na to, że uda się w nim zgromadzić technicznie możliwe do wydobycia nagromadzenie węglowodorów”.
Price utrzymuje, że część raportu USGS dotycząca Jamesona jest nieaktualna i niedokładna, i wskazuje na znacznie nowszą zewnętrzną recenzję z 2025 r. przeprowadzoną przez konsultantów ds. energetyki Sproule ERCE, w której szacuje się, że Basen Jamesona może zawierać 9 miliardów baryłek netto odzyskiwalnej ropy naftowej. W nowym raporcie utrzymuje się, że jeśli pierwsze dwa odwierty się powiedzie, będą w stanie wydobyć łącznie ponad 1,2 miliarda baryłek ropy, co daje łączny potencjał wzrostu do 4 miliardów baryłek.
„Wiemy, że ropa tam jest. Pytanie brzmi: «Gdzie jest uwięziona?»” – powiedział Price. „To nie jest szansa jedna na dziesięć. To bardzo wysoki procent odkrycia czegoś, co może być jednym z największych złóż ropy na świecie”.
Analityk ds. energetyki Lewis Lawrence uważa za interesujące fakt, że w ubiegłym roku rząd pomimo moratorium rozszerzył koncesje na poszukiwania. Stwierdził, że wiatry polityczne na Grenlandii, dążące do niepodległości od Danii, wydają się skłaniać bardziej w stronę przyjęcia w jakiejś formie sektora naftowego.
„Wygląda na to, że w Grenlandii nastąpiła pewna wewnętrzna zmiana co do tego, czy chcą poczynić postępy w zakresie przyszłości związanej z ropą i gazem, czy nie” – powiedział Lawrence.
I chociaż Greenland Energy może stanowić ryzykowne przedsięwzięcie, Lawrence dodał: „Jeśli dokonano wystarczająco dużego odkrycia, mogłoby ono konkurować na skalę światową”.

