Inflacja może rosnąć wolniej niż oczekiwano, rynki mogą wiwatować, a Rezerwa Federalna może wkrótce dokonać cięć, ale Diane Swonk nie strzela szampana.
Doświadczony ekonomista twierdzi, że gospodarka „wygląda lepiej, niż się wydaje”, ponieważ same dane wykorzystywane do jej pomiaru ulegają erozji, a iluzja odporności może zostać rozwiana w czwartym kwartale.
„Jedyne grupy, które mają obecnie dobre zdanie na temat gospodarki, to te, które w sondażach przekraczają 200 000 dolarów i mają duże portfele akcji” – powiedział Swonk.
Indeks cen towarów i usług konsumenckich za wrzesień wykazał miesięczny wzrost o 0,3% i 3% rok do roku, przy czym indeks podstawowy – który Rezerwa Federalna śledzi dokładniej niż główny – wzrósł o 0,2%. Ekonomiści spodziewali się nieco lepszego wyniku, prognozując miesięczny wzrost głównego wskaźnika CPI o 0,4% i wzrost stopy bazowej o 0,3%.
Inflacja, mimo że jest niższa od prognoz, w ujęciu rocznym nadal rośnie, a jej tempo we wrześniu przyspieszyło z 2,9% w sierpniu. Wskaźnik CPI osiągnął najwyższy poziom od stycznia. Wiosną inflacja stale spadała (osiągając zaledwie 2,9% w maju i czerwcu), po czym ponownie przyspieszyła ze względu na rosnące koszty energii.
Głównym czynnikiem napędzającym ponownie były koszty energii: benzyna wzrosła o 4,1%, podczas gdy ceny żywności spadły, a inflacja bazowa (z wyłączeniem żywności i energii) spadła do 0,2%. Rynki powitały ten wynik jako sygnał, że inflacja pozostaje niska, wzmacniając oczekiwania na kolejną obniżkę stóp procentowych przez Fed na posiedzeniu FOMC w przyszłym tygodniu i kolejną w grudniu.
Ale Swonk, główny ekonomista w KPMG, widzi coś innego: powolny problem, który ma po części charakter statystyczny, po części strukturalny, a w coraz większym stopniu psychologiczny.
„To raczej powolny postęp niż wzrost” – stwierdził, zauważając, że podana liczba maskuje utrzymującą się „sztywność” cen w sektorze usług i rosnącą różnicę co do tego, kto naprawdę odczuwa ulgę.
Jego zdaniem pod powierzchnią Stany Zjednoczone rozwijają się na niestabilnych podstawach, zarówno pod względem gospodarczym, jak i pod względem jakości danych, którymi kierują się decydenci.
Fałszywe poczucie spokoju.
Swonk zauważył, że wiele kategorii, które utrzymują inflację na stabilnym poziomie, jest izolowanych od ceł lub korzysta z tymczasowych zwolnień: komputery, smartfony i niektóre importowane pojazdy. Kiedy te ceny wygasną, „ceny towarów będą nadal rosły” – stwierdził, przy nielicznych oznakach powszechnej dezinflacji. Podstawowe usługi po odliczeniu schronienia (wskaźnik, który uważnie śledzi Rezerwa Federalna) wzrosły we wrześniu o około 0,4%, szacuje Swonk, i pozostają o ponad 3% wyższe niż rok temu, „znacznie powyżej wszystkiego, co obserwowaliśmy przed pandemią”.
Ostrzega, że sztywność tę wzmacnia rozdwojona baza konsumentów, co niektórzy ekonomiści nazywają „gospodarką w kształcie litery K”. Zamożne gospodarstwa domowe w dalszym ciągu swobodnie wydają pieniądze na podróże, rozrywkę i dobra premium, utrzymując inflację w sektorze usług. Z drugiej strony konsumenci o niskich i średnich dochodach wycofują się, obniżają ceny, naciągają budżety lub całkowicie opóźniają zakupy.
„Detaliści odczuwają ten podział” – stwierdził Swonk, opisując krajobraz, w którym sieci dyskontowe odwiedzają klientów o wyższych dochodach, podczas gdy wśród osób z mniejszymi rezerwami finansowymi rosną zaległości w spłacie kredytów hipotecznych subprime.
Rezultatem jest ogólna stopa inflacji, która nie docenia cierpienia doświadczanego przez przeciętne gospodarstwo domowe.
„Ludzie dokonują trudnych kompromisów w swoich koszykach” – powiedział Swonk. „Gospodarka wygląda lepiej na papierze, niż większość Amerykanów zdaje sobie sprawę”.
Kruchość ukryta w danych
Swonk uważa również, że część tej rozbieżności między rzeczywistością a percepcją wynika z ograniczonej zdolności rządu do gromadzenia i weryfikowania danych. Swonk powiedział, że jeszcze przed zawieszeniem działalności rządu, które opóźniło publikację wskaźnika CPI o dziewięć dni, Biuro Statystyki Pracy pracowało z około 20% mniejszą liczbą pracowników niż przed pandemią, powiedział Swonk, ze względu na cięcia budżetowe DOGE. Oznacza to, że ponad jedna trzecia danych dotyczących cen CPI jest obecnie przypisywana (raczej szacunkowa niż bezpośrednio obserwowana), ponieważ mniej agentów zbiera ceny osobiście.
„Porównujemy coś w podobnej cenie, ale to nie są jabłka z jabłkami” – powiedział. „Po prostu nie ma zbyt wielu osób w terenie pobierających te próbki”.
Oznacza to, że oficjalne odczyty inflacji mogą być łagodniejsze niż zmienność w świecie rzeczywistym, której doświadczają konsumenci, szczególnie w kategoriach, w których większe znaczenie mają lokalne wahania cen lub niedobory, np. ceny wołowiny.
Dla Rezerwy Federalnej oznacza to poważną martwą plamkę. Decydenci w dużym stopniu polegają na danych o inflacji, aby ocenić obniżki stóp procentowych, a jeśli CPI opiera się na niepełnym próbkowaniu, istnieje ryzyko ugruntowania wrażenia, że inflacja spada szybciej niż w rzeczywistości.
„Te liczby nadal nie są całkowicie jasne” – ostrzegł Swonk. „Problemem nie jest zamknięcie. Problemem są braki kadrowe, jakie mieliśmy, kiedy je rozpoczynaliśmy”.
Dla Swonka powolne załamanie się sposobu, w jaki mierzymy samą gospodarkę, to prawie większa historia niż miesięczna inflacja. Zapytany, czy obawia się, że rynki i szerzej rozumiany amerykański konsument mogą stać się sceptyczni wobec BLS, a nawet oskarżyć urząd o upolitycznienie, Swonk westchnął ze znużeniem.
„Zaufanie do danych maleje już od dziesięcioleci” – stwierdził Swonk. „Teraz nabiera tempa”.
Przed nami trudniejsza droga
Patrząc w przyszłość, Swonk spodziewa się, że gospodarka „dramatycznie” zwolni w czwartym kwartale, a zwrot, który jej zdaniem nastąpił już, zanim zamknięcie gospodarki pochłonęło 750 000 federalnych czeków z pensji. Stres konsumentów, rosnące przestępczość i przesunięcia opłat będą kolidować z kruchym rynkiem pracy i słabszym sezonem detalicznym.
„Wkraczamy w bardzo trudny sezon wakacyjny” – stwierdził, zauważając, że badania pokazują, że konsumenci „bardziej chcą gotówki niż czegokolwiek innego”, co jest odzwierciedleniem niepokoju finansowego, a nie pewności siebie.
Rządowe zwolnienia celne mogą złagodzić niektóre podwyżki cen, ale należy spodziewać się nierównych skutków w poszczególnych sektorach. Wiele presji cenowych związanych z cłami „nadal nas czeka” – stwierdził Swonk.

