Laura Ullrich współczuje absolwentom uczelni poszukującym pracy. Dyrektor ds. badań ekonomicznych w miejscu pracy Rzeczywiście doskonale zna tę walkę. Jego syn, analityk danych, ukończy w tym roku studia z tytułem magistra. „Ze względu na moją pracę wielu rodziców i znajomych swoich znajomych zwraca się do mnie o pomoc” – mówi. „Ale w tej chwili sytuacja jest brutalna”.
Pod koniec ubiegłego roku sytuacja na rynku pracy w przypadku absolwentów szkół wyższych w wieku od 22 do 27 lat pogorszyła się. Według nowojorskiej Rezerwy Federalnej stopa bezrobocia wzrosła do około 5,7% w czwartym kwartale 2025 r., co oznacza odbicie w porównaniu z poprzednimi miesiącami i powyżej stóp wynoszących 4,2% dla wszystkich pracowników i 3,1% dla absolwentów szkół wyższych w każdym wieku.
Absolwenci tacy jak syn Ullricha, którzy interesują się dziedziną technologii, stają przed dodatkową przeszkodą: zjawiskiem, które Ullrich nazywa „pełzaniem doświadczenia”, w którym pracodawcy poszukują wyższego poziomu doświadczenia kosztem możliwości dla specjalistów rozpoczynających karierę. Jak wynika z danych Indeed, udział ofert pracy otwartych dla osób z dwu–czteroletnim doświadczeniem spadł z 46% w połowie 2022 r. do 40% w połowie 2025 r., natomiast odsetek osób poszukujących co najmniej pięcioletniego doświadczenia wzrósł z 37% do 42%.
Tendencja ta częściowo sprowadza się do podaży i popytu. „Rzeczywistość jest taka, że jest to raczej rynek pracy pracodawców, więc mają oni swobodę i możliwość wymagania od siebie dłuższych lat doświadczenia” – mówi Ullrich. „Jeśli można zatrudnić osobę z kilkuletnim doświadczeniem, po co zatrudniać osobę na poziomie podstawowym?”
Preferowanie bardziej doświadczonych kandydatów jest również zbieżne z rozwojem sztucznej inteligencji, która jest zdolna do wykonywania stanowisk niższego szczebla, czyli tego rodzaju ciężkiej pracy, która często może być bramą dla pracowników rozpoczynających karierę. Listopadowy raport ekonomistów ze Stanford wykazał „znaczny spadek zatrudnienia wśród pracowników rozpoczynających karierę (w wieku od 22 do 25 lat) w zawodach najbardziej narażonych na sztuczną inteligencję, takich jak programiści i przedstawiciele obsługi klienta”, podczas gdy „ogólne zatrudnienie w dalszym ciągu silnie rośnie”. Podsumowując, wyniki potwierdzają pogląd, że „generatywna sztuczna inteligencja zaczęła wpływać na zatrudnienie na poziomie podstawowym”.
Ullrich nie jest do końca przekonany, że bezpośrednią winę ponosi sztuczna inteligencja jako narzędzie. Nadal niewiele jest przekonujących dowodów wskazujących na to, że pracodawcy faktycznie zastępują ludzkich pracowników agentami sztucznej inteligencji. „Trudno powiedzieć, w jakim stopniu technologia sztucznej inteligencji faktycznie zakłóca zatrudnienie, a jakie inwestycje w sztuczną inteligencję zakłócają zatrudnienie” – mówi Ullrich. Coraz więcej dowodów wskazuje na to drugie rozwiązanie, ponieważ w ramach dużego i kosztownego rozwoju sztucznej inteligencji firmy przedkładają wydatki kapitałowe nad siłę roboczą. Tylko w tym tygodniu Oracle zwolniło dziesiątki pracowników, inwestując miliardy w budowę centrów danych na potrzeby rozwoju sztucznej inteligencji.
„(Firmy) mogą wydawać mniej na siłę roboczą ze względu na kompromis między kapitałem a pracą, tak samo jak gdyby nagle zdecydowały się na zakup dużej ilości nowego sprzętu. Tak się zawsze dzieje, gdy przechodzimy przez okresy zakłóceń technologicznych” – mówi Ullrich. „Ale to też jest inna sprawa, ponieważ sztuczna inteligencja może wykonać część pracy, którą wykonują początkujący ludzie, więc naprawdę trudno jest rozdzielić te dwie rzeczy”.
Zjawisko doświadczenia jest szczególnie dotkliwe w technologii, która jest sektorem najsłabszym pod względem zatrudniania, dającym pracodawcom zdecydowaną przewagę. Na przykład oferty pracy w USA w serwisie Indeed dla programistów wszystkich poziomów są obecnie o 29% niższe od poziomu referencyjnego firmy Indeed sprzed pandemii. Zadania związane z danymi i analityką spadły o 38%.
Wszystkie firmy staną przed pytaniem, czy sztuczna inteligencja rzeczywiście wyeliminuje dużą część pracy na poziomie podstawowym, jak przewidywali niektórzy dyrektorzy generalni, tacy jak Dario Amodei z Anthropic.
Na razie Ullrich radzi młodym absolwentom (w tym swojemu synowi), aby postawili na sztuczną inteligencję i „pokazali firmom, że więcej sztucznej inteligencji jest lepsze niż sztuczna inteligencja bez ciebie”.

