Monday, May 18, 2026

Kryzys mieszkaniowy to także kryzys beznadziei, ponieważ młodzi Amerykanie poddają się, mniej się śpieszą, wydają więcej i w ostateczności dokonują ryzykownych inwestycji. Fortuna

Koniecznie przeczytaj

Sama nadzieja, że ​​pewnego dnia zostaniesz właścicielem domu do wynajęcia, jest tak potężnym czynnikiem motywującym, że wpływa na sposób, w jaki ludzie pracują, konsumują i inwestują, ale wielu Amerykanów odrzuca to marzenie – twierdzą naukowcy.

Według artykułu opublikowanego na początku tego miesiąca przez Seung Hyeong Lee z Northwestern University i Younggeun Yoo z University of Chicago, młodsze pokolenia nie tylko opóźniają zakup domu, ale coraz częściej z niego rezygnują.

Dzieje się tak dlatego, że kryzys przystępności cenowej mieszkań sprawił, że posiadanie nieruchomości stało się poza zasięgiem milionów ludzi. Mediana ceny domu wyniosła 5,81-krotność średniego dochodu gospodarstwa domowego w 2022 r., w porównaniu ze stosunkiem 4,52 w 2010 r. i 3,57 w 1984 r. I to nie obejmuje powiązanych kosztów, które wzrosły jak np. ubezpieczenie.

Kiedy posiadanie domu wydaje się niemożliwe, zachowanie zmienia się z pracy na oszczędzanie wystarczające na wpłatę zaliczki, ostrzegają Lee i Yoo. Z drugiej strony najemcy, którzy trzymają się marzeń o posiadaniu domu, są bardziej ostrożni w wydawaniu pieniędzy i nadal wkładają wysiłek w pracę, co stawia ich na drodze do posiadania domu.

„Ta dynamika podkreśla potężną rolę nadziei: wiara w możliwość posiadania domu kształtuje oszczędności, wysiłek w pracy i decyzje inwestycyjne w złożony sposób w całym cyklu życia, co ma głębokie konsekwencje dla długoterminowych nierówności majątkowych” – napisali.

To pomaga wyjaśnić wysoką konsumpcję wśród milenialsów i pokolenia Z, którzy „śmiertelnie wydają” na luksusowe zakupy lub wakacje. Tak naprawdę, jak wynika z danych Apartment List, udział millenialsów nieposiadających oszczędności na zadatek wzrósł w 2023 roku do 67% z 48% w 2018 roku.

Tymczasem żądaniom większej równowagi między życiem zawodowym a prywatnym i deklaracjom „cichej rezygnacji” towarzyszy zmniejszone przekonanie, że cięższa praca się opłaci. Lee i Yoo odkryli, że wśród najemców o majątku netto mniejszym niż 300 000 dolarów odsetek przyznających się do niskiego wysiłku w pracy wynosi 4–6%, czyli dwukrotnie więcej niż wśród właścicieli domów.

W miarę jak słabną nadzieje na posiadanie domu, nowe platformy inwestycyjne i rozprzestrzenianie się ryzykownych aktywów kryptograficznych stworzyły alternatywną ścieżkę do wzrostu bogactwa.

„Jeśli konsekwentne oszczędzanie i tradycyjna akumulacja aktywów nie wystarczą już do zabezpieczenia domu, niektóre gospodarstwa domowe mogą w ostateczności zdecydować się na strategie wysokiego ryzyka i wysokiego zwrotu, takie jak inwestowanie w kryptowaluty” – stwierdzili Lee i Yoo. „Dla osób wykluczonych z rynku mieszkaniowego stawianie na mało prawdopodobne, ale potencjalnie transformacyjne zyski mogą wydawać się racjonalne, szczególnie wśród młodszych grup”.

„Żyj efektywnie z dnia na dzień”

Nawet jeśli nie ma dużej różnicy w zamożności między młodymi najemcami, u których prawdopodobieństwo posiadania domu jest niskie, a osobami, u których prawdopodobieństwo posiadania domu jest duże, zmiany w zachowaniu zachodzące w ich życiu dają bardzo różne rezultaty – uważają naukowcy.

Poddanie się sprawia, że ​​jeszcze trudniej jest uciec z trajektorii niskiego bogactwa. Ustalili, że najemcy o niskim prawdopodobieństwie posiadania majątku przez większą część swojego życia w dalszym ciągu mają niemal zerową wartość netto, „żyjąc z dnia na dzień, przy znikomej akumulacji aktywów”.

To zachowanie zwykle się utrzymuje, dodali Lee i Yoo. Dzieci rodziców, którzy stracili nadzieję, zaczynają z mniejszymi zasobami i częściej się poddają. Z drugiej strony, dzieci właścicieli domów częściej są również właścicielami domów.

„W ten sposób rezygnacja z posiadania domu może działać jako mechanizm transmisji, który ugruntowuje i pogłębia nierówności majątkowe między pokoleniami, co może prowadzić do społeczeństwa, w którym posiadanie domu staje się coraz bardziej poza zasięgiem gospodarstw domowych bez transferów międzypokoleniowych” – wyjaśnili.

Seung Hyeong Lee i Younggeun Yoo

W wieku 40 lat większość najemców ustaliła, czy nadal mają duże szanse na posiadanie domu. Lee i Yoo proponują pomoc dla najemców marginalnych, którzy stracili nadzieję, ale nadal mogliby przejść do kategorii pełnej nadziei, mając wystarczającą ilość pieniędzy, aby przekroczyć próg.

Ich badania pogłębiają oznaki niepokoju gospodarczego w obliczu ogólnego kryzysu przystępności cenowej, nawet wśród Amerykanów o wyższych dochodach.

Niedawne badanie Harris Poll wykazało, że wielu sześciocyfrowych zarabiających prywatnie ma problemy. Z ustaleń wynika, że ​​64% osób o sześciocyfrowych dochodach stwierdziło, że ich dochody nie są kamieniem milowym na drodze do sukcesu, ale po prostu absolutnym minimum niezbędnym do utrzymania się na rynku.

„Nasze dane pokazują, że nawet osoby o najwyższych dochodach odczuwają niepokoje finansowe – żyją iluzją bogactwa, prywatnie łącząc karty kredytowe, zadłużenie i strategie radzenia sobie” – stwierdziła w oświadczeniu Libby Rodney, dyrektor ds. strategii i futurysta w Harris Poll.

W zeszłym tygodniu w wirusowym poście Substack Michael Green, główny strateg i menedżer portfela w Simplify Asset Management, stwierdził, że prawdziwa granica ubóstwa powinna wynosić około 140 000 dolarów rocznie w dochodzie gospodarstwa domowego, aby uwzględnić wyższe koszty mieszkania, opieki zdrowotnej, opieki nad dziećmi, transportu i studiów.

Jednocześnie Amerykanie żyjący poniżej progu ubóstwa w wersji Greena nadal pozostają w tyle, nawet jeśli wspinają się po drabinie dochodów.

„Cała nasza siatka bezpieczeństwa ma na celu uwięzienie ludzi na dnie, ale tworzy pułapkę dla każdego, kto próbuje się wydostać” – wyjaśnił. „Wraz ze wzrostem dochodów z 40 000 do 100 000 dolarów świadczenia znikają szybciej niż rosną płace. Nazywam to Doliną Śmierci”.

Website |  + posts
- Advertisement -spot_img
- Advertisement -spot_img

Najnowszy artykuł