Źródło obrazu: Getty Images
Michael Burry może nie jest pierwszym, który przewidział krach na giełdzie spółek rozwijających się w oparciu o sztuczną inteligencję, ale może być najbardziej znany. Amerykański inwestor dał się poznać dzięki przewidywaniu kryzysu z 2008 roku z wyprzedzeniem. Jego wizja „Wielkiej Recesji” przyniosła jego funduszowi miliardy. Całkiem niezła była także jego rola Christiana Bale’a w filmie The Big Short z 2015 roku.
Teraz skupił się na tym, co stanie się w 2025 roku. Jego najnowsze posunięcia obejmują „skracanie” dwóch największych firm zajmujących się sztuczną inteligencją. Jeśli bańka AI pęknie, zyskasz funty (lub dolary). Czy inwestorzy powinni martwić się najnowszą przepowiednią współczesnej wróżki? A może to wszystko jest tylko kupą gorącego powietrza?
Posiłki na wynos
Najpierw przyjrzyjmy się, co robił Burry. Krótko mówiąc, obstawiasz, że akcje AI Nvidia i Palantir (NASDAQ:PLTR) stracą na wartości. Twój fundusz Scion Asset Management otrzyma setki milionów dolarów, jeśli zostaną spełnione pewne warunki.
Nie jest to jednak tradycyjna krótka sprzedaż. Woli kupować kontrakty put, które polegają na przyjęciu niewielkiej stawki, ale otrzymaniu znacznie większej, jeśli cena akcji spadnie o określoną wartość. Jeśli to brzmi jak hazard, to powiedziałbym, że nie jest to zbyt dalekie od prawdy. Nigdy nie kupowałem opcji sprzedaży i nie jest to coś, co w The Motley Fool uważamy za dobrą metodę budowania bogactwa.
Ciekawostką jest to, że jeśli Twoja wiara w kolejny „Big Short” będzie uzasadniona, wówczas tego typu akcje spadną. Może to oznaczać, że inwestorzy będą chcieli utrzymywać większe pozycje gotówkowe lub dywersyfikować inwestycje w kierunku spółek rozwijających się w zakresie sztucznej inteligencji, aby nie narażać się zbytnio na spadki.
Prognozy
Jedna z akcji, którą Burry spodziewa się spadków, dość wyraźnie pokazuje problem. Palantir analizuje duże zbiory danych. NHS jest jednym z jego klientów. Sztuczna inteligencja może również zrewolucjonizować Twoją pracę z dużymi zbiorami danych. Na razie w porządku. Ale jaki jest problem?
Palantir to firma o wartości 445 miliardów dolarów, posiadająca przychody na poziomie 3 miliardów dolarów i zyski na poziomie 500 milionów dolarów (dane z ostatniego roku obrotowego). Inwestorzy płacą niesamowite kwoty za skromne zyski. W przeciwieństwie do bardziej tradycyjnej firmy (choć dalekiej od porównywalnego porównania), Tesco, notowane na giełdzie FTSE 100, jest spółką o wartości 30 miliardów funtów i 70 miliardach funtów przychodów. Te dziwaczne liczby są powodem, dla którego wiele osób spodziewa się spadku.
Na obronę Palantira powiem, że akcje spółek o najlepszym wzroście prawie zawsze mają wysokie wyceny. Wskaźniki ceny do zysków Apple i Amazona osiągnęły w tym stuleciu poziom trzycyfrowy i oba wygenerowały ogromne bogactwo dla pierwszych inwestorów.
To powiedziawszy, liczby Palantira przewyższają liczby z niemal dowolnego okresu w historii. Przyćmiewa nawet niektóre oszałamiające wyceny, które istniały przed bańką internetową. Z tego powodu nie mogłem uznać tego za akcje warte rozważenia. I nie zdziwiłbym się, gdyby przewidywania Michaela Burry’ego się sprawdziły.

