Amerykańskie rodziny i małe przedsiębiorstwa o niskich i średnich dochodach, reprezentujące ponad połowę populacji naszego kraju, płaciły rządowi nieproporcjonalną część swoich dochodów z powodu stawek IEEPA niedawno uchylonych przez Sąd Najwyższy. Całkowite płatności wyniosły około 175 miliardów dolarów. Teraz te rodziny i małe firmy stoją przed perspektywą nieotrzymania zwrotu pieniędzy. Dlatego system jest dla nich regresywny zarówno na początku, jak i na końcu: ciężar pierwotnych wysokich ceł, a teraz odmowa zwrotu środków w celu ich zrekompensowania.
W wyniku wprowadzenia tzw. ceł „Dnia Wyzwolenia” ogłoszonych 2 kwietnia 2025 r. ceny detaliczne wzrosły o 6–7 punktów procentowych, kosztując przeciętne amerykańskie gospodarstwo domowe od 400 do 600 dolarów, a wiele z nich znacznie więcej. Szczególnie dla rodzin o niskich dochodach było to bolesne zmniejszenie dochodów.
Można sobie wyobrazić, że w interesie sprawiedliwości zwroty automatycznie trafiałyby do tych rodzin i małych firm. Tak nie jest. Zgodnie z tym, jak działa nasz system, zwroty trafiają TYLKO do importerów, którzy w pierwszej kolejności BEZPOŚREDNIO zapłacili cła na rzecz Urzędu Celnego i Ochrony Granic (CBP). CBP szacuje, że cła faktycznie zapłaciło 330 000 amerykańskich importerów.
Dla kontrastu, ponad 300 milionów Amerykanów dźwigało na swoich barkach większość ciężarów praktycznie za każdym razem, gdy szli do sklepu spożywczego, kupowali samochód, parę butów, sukienkę czy sprzęt AGD. Stracili także mali przedsiębiorcy, bo przerzucono na nich większość kosztów ceł płaconych przez dużych importerów czy hurtowników. Większość konsumentów i małych firm NIE ma wyraźnej możliwości odzyskania swoich pieniędzy.
Importerami z USA, generującymi większość przychodów z ceł, byli na ogół duzi detaliści, duzi hurtownicy, spedytorzy i firmy importujące komponenty i surowce w celu wykorzystania ich w wytwarzanych produktach. W rezultacie ta grupa otrzyma większość zwrotów od rządu USA w ramach stosunkowo płynnego, skomputeryzowanego procesu, do którego jest wstępnie zarejestrowana.
Ci amerykańscy konsumenci, którzy po „Dniu Wyzwolenia” kupowali importowane produkty w sklepach, na stronach internetowych czy salonach samochodowych (którzy prawdopodobnie nie czuli się wtedy zbyt „wyzwoleni”), teraz poczują się jeszcze mniej. NIE będą mieli dostępu do zwrotów pieniędzy. Jeśli odniosą korzyść, będzie to tylko dlatego, że niektóre przedsiębiorstwa importujące, które CZYNNIE otrzymały zwroty, zdecydowały się przekazać im środki. Ale to nie jest łatwe.
Wykonywanie tego w oparciu o indywidualny przypadek, kupującego i produkt po produkcie byłoby dla większości firm bardzo trudne, jeśli nie niemożliwe. Przywrócenie choćby pozorów sprawiedliwego wyniku wymagałoby od dużej firmy zastosowania szerszego podejścia: na przykład obniżania cen konsumenckich przez pewien okres, wydawania klientom prezentowych kart kredytowych lub zapewniania równoważnych kwot małym sprzedawcom detalicznym sprzedającym jej produkty, aby umożliwić im odzyskanie strat lub przeniesienie zysków na własnych klientów.
Urzędnicy amerykańskiej służby celnej i ochrony granic twierdzą, że pracują obecnie nad nowymi umowami, ale może to zająć dużo czasu. Podobnie małe firmy mogą rozważyć złożenie pozwu w celu odzyskania kosztów taryfowych, ale może to być kosztowne i czasochłonne. Wielu zbankrutuje czekając.
Żeby było jasne, ta zagadka dotycząca zwrotu pieniędzy w istocie nie jest winą dużych przedsiębiorstw lub importerów ani tej administracji. Jest to produkt uboczny starszego systemu refundacji i wielopoziomowego systemu dystrybucji.
Jednak postrzeganie (i rzeczywistość) niesprawiedliwości jest bardzo namacalne. Problemem tym musi zająć się szerokie grono przedsiębiorców i urzędników państwowych. CNN wykonała szczególnie dobrą robotę, przeprowadzając wywiady z właścicielami małych firm, którzy zostali boleśnie zranieni i zmuszeni do zwalniania pracowników. Należy stawić czoła tej ogólnej niesprawiedliwości i bólowi. Co gorsza, niezwrócone pieniądze zatrzyma Skarb Państwa.
Podczas kryzysu finansowego w latach 2008–2009 rząd zapewnił ogromne wsparcie dużym instytucjom finansowym, ale praktycznie żadnego wsparcia małym przedsiębiorstwom, pozostawiając gorzki posmak w ustach wielu z tych firm i ich pracowników, a także milionów zwykłych, ciężko pracujących Amerykanów. Podobnie jak miało to miejsce wówczas, niesprawiedliwe rozwiązanie jeszcze bardziej pogłębi podziały społeczne i gospodarcze oraz wzmocni niechęć w tym kraju.
Sytuacja ta, w połączeniu z obecnym gwałtownym wzrostem cen ropy naftowej i nowymi cłami nałożonymi przez prezydenta w celu zastąpienia starych, stanowi szczególnie gorzką pigułkę do przełknięcia dla rodzin o niskich dochodach, a nawet dla rodzin przeciętnych, których budżety są już pod presją.
Sytuacja ta podsyca płomienie stresu społecznego w tym kraju. Przedsiębiorstwa i rząd muszą opracować środki, aby temu zaradzić. Cokolwiek rząd mówi, swoje plany należy przyspieszyć. Ponadto kilka dużych firm, które konstruktywnie zajęły się tą nierównością, mogło już podzielić się swoimi technikami z innymi, które tego nie zrobiły. Obydwa kroki poprawiłyby złą sytuację. Niezastosowanie się do tego doprowadziłoby do dalszego rozbicia naszego i tak już bardzo podzielonego społeczeństwa. Wszyscy będą cierpieć.
Opinie wyrażane w komentarzach Fortune.com są wyłącznie poglądami ich autorów i niekoniecznie odzwierciedlają opinie i przekonania Fortune.
Ta historia pierwotnie pojawiła się na Fortune.com

