Thursday, April 2, 2026

Na najsłabszym rynku pracy od 2011 roku BofA pyta: „Stary, gdzie jest moja praca?” | Fortuna

Koniecznie przeczytaj

Najsłabszy rynek pracy od 2011 r. jest coraz częściej przedstawiany nie jako usterka, ale jako nowa normalność: rynek, na którym wzrost gospodarczy gwałtownie rośnie, a miejsca pracy ledwo drżą, przez co pokolenie zadaje sobie pytanie: „Stary, gdzie jest moja praca?”

W notatce „Situation Room” Bank of America Research ostrzegał z połowy grudnia, że ​​rynki prognozują dobry rok 2026, nawet przy stagnacji zatrudnienia i wzroście bezrobocia, i dla uzasadnienia sięgnął po kultową, klasyczną komedię o palaczach, mającą już 25 lat i z Ashtonem Kutcherem i Seannem Williamem Scottem w rolach głównych.

Innymi słowy, podstawowemu pracownikowi zostanie wybaczone to, że będzie miał takie same odczucia w związku z poszukiwaniem pracy, jak Kutcher i Scott w związku ze skradzionymi kołami. (Scenarzysta ma takie same zdanie na temat rynku pracy w showbiznesie i kilka tygodni temu powiedział „The Hollywood Reporter”, że rzucił pracę, aby zostać terapeutą.)

„Rynek pracy był w tym roku słaby” – napisali Yuri Seliger i Sohyun Marie Lee z BofA, komentując raport o podwójnym zatrudnieniu pokazujący słaby wzrost zatrudnienia w październiku i listopadzie. „Brak ożywienia na rynku pracy i wolniejsza gospodarka USA to najważniejsze zagrożenia, na które należy zwrócić uwagę w roku 2026”.

Seliger i Lee wskazali na tak zwany najsłabszy amerykański rynek pracy co najmniej od 2011 r. (z godnym uwagi wyjątkiem fali masowych zwolnień w związku z Covidem), przy średnim miesięcznym zatrudnieniu na poziomie zaledwie 17 000 w ciągu ostatnich sześciu miesięcy, co stanowi zdecydowanie najwolniejsze tempo tworzenia miejsc pracy od czasu światowego kryzysu finansowego. Zarobki w sektorze prywatnym są tylko nieznacznie wyższe i wynoszą średnio 44 000 pracowników średnio półrocznie, wciąż na najniższym poziomie od ponad dziesięciu lat, podczas gdy szerzej rozumiany wskaźnik niepełnego zatrudnienia w wieku poniżej 6 lat wzrósł do 8,7%, a liczba ofert pracy na bezrobotnego spadła do 1,0, co stanowi najniższy poziom od 2017 r.

Jednak zespół Situation Room zauważył również, że spready kredytowe pozostają w pobliżu cyklicznego zaostrzenia, a akcje w pobliżu najwyższych poziomów w historii, co wskazuje, że inwestorzy w dalszym ciągu obstawiają silną ekspansję w 2026 r. „Silna gospodarka amerykańska prawdopodobnie nie jest do pogodzenia z brakiem wzrostu liczby miejsc pracy” – ostrzegają, ostrzegając, że brak ożywienia na rynku pracy jest obecnie jednym z głównych zagrożeń tej narracji o zwyżkowym rynku. Zaskakująco wysokie dane o PKB za trzeci kwartał, ujawnione po napisaniu notatki BofA, podsyciły ogień tej argumentacji.

Wzrost w kształcie litery K i utrata miejsc pracy

Zasadnicze dane dotyczące wzrostu były godne uwagi: w trzecim kwartale PKB Stanów Zjednoczonych rósł w tempie 4,3% rocznie, do czego przyczyniły się zwiększone wydatki konsumenckie i wzrost zysków przedsiębiorstw o ​​166 miliardów dolarów. Jednak realny dochód do dyspozycji pozostał stabilny (dosłownie wzrost wynoszący 0%), co oznacza, że ​​gospodarstwa domowe nie zyskały siły nabywczej i zamiast tego polegały na oszczędnościach, kredytach i cięciach kosztów, aby kontynuować wydatki, zwłaszcza na nieuniknione pozycje, takie jak opieka zdrowotna i opieka nad dziećmi.

Główna ekonomistka KPMG, Diane Swonk, opisała to wcześniej „Fortune” jako w pełni dojrzałą gospodarkę w kształcie litery K, w której zamożne gospodarstwa domowe korzystają z rosnących rynków akcji, rosnącej wartości domów i zysków przedsiębiorstw napędzanych sztuczną inteligencją, podczas gdy rodziny o niskich i średnich dochodach są uciskane presją przystępności cenowej i stagnacją dochodów realnych.

Jego zdaniem firmy nauczyły się rozwijać bez zatrudniania pracowników, wyciskając większą produkcję ze zwinnych zespołów, zamiast zwiększać liczbę płac w celu zaspokojenia popytu, co jest zgodne z dowodami BofA dotyczącymi historycznie słabych wzrostów wynagrodzeń w skądinąd mocnym kontekście makro. „Widzimy, że większość obserwowanego obecnie wzrostu produktywności wynika po prostu z wahań firm przed zatrudnianiem i robienia więcej za mniej” – Swonk powiedział Fortune. „Jeszcze niekoniecznie sztuczna inteligencja”.

Ich analiza jest zgodna z tym, co w sierpniu Savita Subramanian z BofA powiedziała „Fortune” o „gwałtownej zmianie” w produktywności pracowników, gdy firmy zastąpią ludzi procesami. Po inflacji, która nastąpiła po pandemii, firmy nauczyły się „robić więcej przy mniejszej liczbie ludzi”, a on przewidział, że będzie to pozytywne dla akcji: „Proces jest prawie bezpłatny i można go powtarzać w nieskończoność”.

„Wzrost bez zatrudnienia” Goldmana i pokolenie Z

W bardziej ponury sposób ekonomiści Goldman Sachs ostrzegali przed perspektywą „wzrostu bez zatrudnienia”, powtarzając opis prezesa Rezerwy Federalnej Jerome’a Powella na temat rynku pracy, w którym występuje niski poziom zatrudnienia i niedobory pracowników. W październikowej notatce ekonomiści Goldmana, David Mericle i Pierfrancesco Mei, odkryli, że poza sektorem opieki zdrowotnej liczba nowych miejsc pracy netto w wielu sektorach była słaba, zerowa lub ujemna, mimo że produkcja nadal rośnie, a kadra kierownicza w coraz większym stopniu skupia się na wykorzystywaniu sztucznej inteligencji do obniżania kosztów pracy, co jest „potencjalnie długotrwałym czynnikiem utrudniającym popyt na pracę”. ​

Argumentowali, że skromny wzrost zatrudnienia w połączeniu z obserwowanym ostatnio solidnym PKB „prawdopodobnie w nadchodzących latach będzie w pewnym stopniu normalny”, przy czym większość wzrostu będzie wynikać z produktywności (zwłaszcza sztucznej inteligencji), podczas gdy starzenie się populacji i niższy limit imigracji w podaży pracy.

Torsten Slok z Apollo zauważył w grudniowej nocie, że zmiany demograficzne stają się obecnie widoczne: liczba rodzin z dziećmi poniżej 18 roku życia osiągnęła najwyższy poziom w 2007 r. i wyniosła około 37 milionów w 2024 r., a w 2024 r. spadła do około 33 milionów, odzwierciedlając niższy współczynnik urodzeń i starzenie się społeczeństwa, mimo utrzymującego się ogólnego wzrostu populacji.

Krucha równowaga

Zarówno BofA, jak i Goldman nie są w stanie przewidzieć masowego bezrobocia, ale żaden z nich nie widzi łatwej drogi do powrotu do starego podręcznika, w którym wysoki PKB w niezawodny sposób oznaczał mnóstwo nowych miejsc pracy. Mimo to Goldman widzi większy wstrząs dla gospodarki: „Historia sugeruje również, że pełne konsekwencje sztucznej inteligencji dla rynku pracy mogą ujawnić się dopiero przed recesją” – napisali w październiku Mericle i Mei.

Tymczasem rynek pracy połowy 2020 r. może nadal być definiowany nie tyle przez zwolnienia, ile przez brak możliwości (szczególnie dla pokolenia Z), erę poszukiwania pracy na górze i daremnego poszukiwania pracy na dole. W świetle danych liczbowych PKB i perspektywy wzrostu bezrobocia na horyzoncie uproszczone, skierowane wstecz pytanie BofA może stać się w nowym roku bardziej naglące: Gdzie są miejsca pracy?

Website |  + posts
- Advertisement -spot_img
- Advertisement -spot_img

Najnowszy artykuł