Niegdyś nieubłagany wzrost cen akcji opartych na sztucznej inteligencji stracił dynamikę, gdy inwestorzy stają przed niepokojącą koncepcją, że postęp w sztucznej inteligencji może podważyć te same propozycje wartości, które przede wszystkim zapewniły dominację gigantom technologicznym. Część dyrektorów i weteranów rynku ostrzega jednak przed paniką w krótkiej perspektywie, nazywając wyprzedaż rzadką okazją do wzięcia udziału w kolejnej fazie boomu na sztuczną inteligencję.
Historię rozwoju sztucznej inteligencji złagodziła powszechna wyprzedaż akcji spółek z branży oprogramowania. Nazwijmy to software-mageddonem lub SaaSpocalypse, ale firmy specjalizujące się w projektowaniu, sprzedaży i utrzymywaniu oprogramowania cyfrowego odnoszą sukces. Na początku tego miesiąca analitycy JPMorgan napisali, że firmy produkujące oprogramowanie straciły w ciągu ostatniego roku około 2 biliony dolarów, nazywając to „największym 12-miesięcznym spadkiem bez recesji od ponad 30 lat”.
Winowajcą jest rosnące przekonanie wśród inwestorów, że sztuczna inteligencja dzieli graczy technologicznych na zwycięzców i przegranych. Z tego punktu widzenia producenci oprogramowania mogą należeć do tego drugiego obozu, ponieważ możliwości nowych modeli sztucznej inteligencji obiecują zastąpić drogie usługi cyfrowe, przez co modele biznesowe takich firm jak Salesforce i Atlassian staną się przestarzałe.
Jednak nie wszyscy inwestorzy są przekonani, że spółkom tym grozi nieistotność. W chaosie może kryć się niedoceniana okazja do zakupu przecenionych akcji spółek technologicznych, co jest względną rzadkością w epoce gwałtownie rosnących wycen i spekulacyjnego wzrostu. Wszystko zależy od tego, czy byczy nabywca postrzega sztuczną inteligencję jako uzupełnienie istniejących usług oprogramowania, czy też jest na tyle zdolna, aby je całkowicie zastąpić.
„Sądzę, że wyprzedaż oprogramowania będzie postrzegana jako pokoleniowa szansa na zdobycie części niezłomnych firm” – powiedział w piątkowym wywiadzie dla Yahoo Finance Dan Ives, dyrektor zarządzający i starszy analityk ds. badań rynku akcji w Wedbush Securities. „Czuję się bardziej ośmielony w tym roku zwyżkową tezą na temat technologii i sztucznej inteligencji, pomimo oczywiście tego ogromnego wycofania się”.
Akcje, które mogą odbić
Ives wymienił trzech liderów branży, którzy jego zdaniem są niesprawiedliwie karani na obecnym rynku i mogą zaobserwować silne odbicie:
Ives nazwał korektę na giełdach oprogramowania „strukturalną wyprzedażą”, największą, jaką widział od 25 lat. Zamiast jednak oznaczać zagładę tych firm, określił ich upadek jako jedyną w życiu okazję do inwestycji w technologię dla przedsiębiorstw, argumentując, że twórcy oprogramowania pozostaną „główną częścią przypadków użycia” nawet w przyszłości opartej na sztucznej inteligencji.
W rozmowie z Bloombergiem na początku tygodnia Ives podał więcej szczegółów. Zaklasyfikował wpływ sztucznej inteligencji jako krótkoterminową przeszkodę, która ostatecznie poprawi wyniki firm zajmujących się oprogramowaniem. Stwierdził, że przeszkodą są potrzeby klientów korporacyjnych w zakresie bezpieczeństwa cyfrowego. Zewnętrzni dostawcy lub lokalne oprogramowanie generowane przez sztuczną inteligencję mogą mieć trudności z konkurowaniem z firmami takimi jak Salesforce, które czerpią korzyści z „danych zgromadzonych przez dziesięciolecia” i zaufania instytucjonalnego zbudowanego wśród wieloletnich klientów, powiedział Ives.
Ives nie jest jedynym, który postrzega upadek oprogramowania jako błąd śledź. W zeszłym tygodniu dyrektor generalny Goldman Sachs, David Solomon, nazwał wyprzedaż „zbyt szeroką” i powiedział, że nie wszystkie firmy tworzące oprogramowanie odczują trwały ból. Również w zeszłym tygodniu analitycy JPMorgan przyjęli podobnie optymistyczne stanowisko, nazywając narrację na temat zakłóceń w oprogramowaniu AI „nadmiernie niedźwiedzią perspektywą”. W notatce napisali, że inwestorzy powinni w rzeczywistości spodziewać się odbicia, biorąc pod uwagę mocne fundamenty firm zajmujących się oprogramowaniem, oraz że dotychczasowi dostawcy infrastruktury cyfrowej prawdopodobnie zostaną w najbliższej perspektywie odizolowani od zakłóceń związanych ze sztuczną inteligencją, ponieważ klienci korporacyjni są obciążeni wysokimi kosztami zmiany dostawcy i wieloletnimi umowami.
Oczywiście zakłócenia w działaniu sztucznej inteligencji mogą w dalszym ciągu spowodować poważne szkody w świecie oprogramowania, a wiele spółek wysoko cenionych ze względu na kontakt ze sztuczną inteligencją może również ucierpieć kosztowną korektą. W grudniu współzałożyciel Microsoftu, Bill Gates, powiedział w wywiadzie dla CNBC, że branża sztucznej inteligencji stała się „hiperkonkurencyjna” i że niektórym firmom mocno zaangażowanym w jej rozwój grozi przecena.
„Sztuczna inteligencja to po prostu bańka w tym sensie, że nie wszystkie wyceny wzrosną. Niektóre z nich spadną” – powiedział.
Na razie fortuna może sprzyjać odważnym, jeśli chodzi o spadki cen akcji narażonych na sztuczną inteligencję, jeśli te odbiją, zwłaszcza biorąc pod uwagę wysokie wyceny, które w przeciwnym razie inwestorzy musieliby wydać, aby tylko dostać się do akcji. Jak napisali analitycy Morgan Stanley w zeszłotygodniowej notatce, wyczerpane zapasy oprogramowania – w tym należący do Gatesa Microsoft i Intuit, dostawca rozliczeń podatkowych – mogą, z perspektywy czasu, okazać się „atrakcyjnymi punktami wejścia”.

