Teheran ośmieliła się zdolność do utrzymania ścisłej kontroli nad Cieśniną Ormuz i własną ludnością. Ale nawet jeśli reżim przetrwa wojnę ze Stanami Zjednoczonymi i Izraelem, największe wyzwanie może nadejść później.
Na razie niewiele wskazuje na złagodzenie napięcia, ponieważ prezydent Donald Trump zapowiedział zniszczenie gospodarki Iranu, jeśli Teheran nie otworzy ponownie cieśniny w nadchodzących dniach, podczas gdy republika islamska będzie nadal bombardować swoich sąsiadów z Zatoki Perskiej.
Obie strony już atakują infrastrukturę cywilną i energetyczną, z każdym dniem zwiększając koszty powojennej odbudowy. Jednak podczas gdy państwa Zatoki Perskiej szczyciły się dobrze prosperującymi sektorami biznesowymi przed konfliktem, gospodarka Iranu była już w ruinie, wywołując wewnętrzne niepokoje, które doprowadziły do brutalnych represji.
Mimo to, zdaniem Burcu Ozcelika, starszego specjalisty ds. bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie w Royal United Services Institute, zdolności reżimu do utrzymania władzy, przeciwstawienia się groźbom Trumpa i uzbrojenia Cieśniny Ormuz w broń nie należy mylić z dowodem na to, że reżim przetrwa.
„Ryzy to traktowaniem wyniku politycznego jako z góry ustalonego, pozostawiając bardzo mało miejsca na możliwość, że naciski z dołu, w tym głosy irańskiej opozycji i zmęczonej wojną opinii publicznej, mogą nadal determinować kierunek wydarzeń” – napisał w czwartkowej analizie. „Pomija się także możliwość, że utwardzanie może wygenerować nie tylko odporność, ale także kruchość: powojenny system, który wydaje się bardziej zakorzeniony, ale jest mniej zdolny do absorbowania wewnętrznych wstrząsów bez pękania”.
Po zakończeniu walk Teheran musi w jakiś sposób zrehabilitować stosunki ze swoimi sąsiadami, aby przywrócić kanały handlowe i finansowe, które zapewniły reżimowi dostęp do gospodarki światowej – wyjaśnił Ozcelik.
Państwa Zatoki Perskiej były dla Iranu kluczowymi kanałami pozwalającymi na obejście zachodnich sankcji, co umożliwiło mu generowanie dochodów z ropy. Dodał jednak, że jest mało prawdopodobne, aby po wojnie powróciły do status quo ante bez gwarancji Teheranu dotyczących ich przyszłego bezpieczeństwa.
Tak naprawdę może nie być już odwrotu. Zjednoczone Emiraty Arabskie, które od dawna łączą głębokie powiązania handlowe z Iranem, cofają wizy Irańczyków do Zjednoczonych Emiratów Arabskich i mogą zamrozić aktywa Iranu w tym kraju.
Sąsiedzi z Zatoki Perskiej zasygnalizowali również, że Trump powinien kontynuować wojnę do czasu złamania kontroli Iranu nad Cieśniną Ormuz, a Zjednoczone Emiraty Arabskie i Arabia Saudyjska nawet rozważają przyłączenie się do walki.
O ile wojna nie zakończy się znacznym złagodzeniem sankcji, „przyszłe napięcie gospodarcze Iranu będzie zależały od rozległych zniszczeń spowodowanych wojną i narażenia Iranu na konsekwencje eskalacji” – przewidywał Ozcelik.
Zauważył również, że przedłużające się zakłócenia w handlu ropą zwiększają zmienność na rynku, zagrażają pozycji eksportowej Iranu i mogą rozzłościć jego największego nabywcę ropy, Chiny. Jednocześnie Iran nie może wiązać swoich nadziei na ożywienie gospodarcze z byciem „punktem poboru opłat” w Cieśninie Ormuz, gdzie pełni funkcję gatekeepera i pobiera płatności od zatwierdzonych przez siebie statków.
„Stwórz różne zachęty dla elity”
Zamiast tego Teheran być może będzie musiał szukać wynegocjowanego, warunkowego złagodzenia sankcji, ale zdaniem Ozcelika w tym właśnie tkwi problem.
Wydobycie większej części irańskiej gospodarki z cienia i skierowanie jej do formalnych, regulowanych kanałów może osłabić niektóre struktury stanowiące filary reżimu, takie jak Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej, powiedział.
Nie oznacza to, że zniesienie sankcji doprowadzi do demokracji w Iranie i że wojna wzmocni IRGC w krótkiej perspektywie, ostrzegł Ozcelik.
„Ale skala odbudowy potrzebnej po zniszczeniach w głównej infrastrukturze energetycznej i przemysłowej będzie poważna, co wywrze presję na ten sam system patronatu, który pomógł utrzymać reżim w całości” – napisał. „Z biegiem czasu warunkowe ponowne wejście na regulowane kanały gospodarcze może zacząć osłabiać części przedwojennej gospodarki, tworząc różne zachęty dla elit i możliwości dla krajowej opozycji politycznej”.
Kluczowym pytaniem jest jednak to, czy Stany Zjednoczone będą miały cierpliwość, aby poczekać i zobaczyć, jak zmiany w ekonomii politycznej Iranu faktycznie zmieniają „równowagę interesów w systemie” – ostrzegł Ozcelik.
Rzeczywiście, wojna może osiągnąć punkt kulminacyjny w nadchodzących tygodniach, gdy Trump rozmieści w regionie tysiące żołnierzy w celu ewentualnego ataku naziemnego mającego na celu ponowne otwarcie cieśniny.
Tymczasem gospodarka Iranu nadal się pogarsza. Inflacja pogłębiła się i najwyraźniej jest już tak zła, że rząd wyemitował największy w swojej historii nominał pieniężny: banknot 10 milionów rialów (równowartość około 7 dolarów).
Według „Financial Times” nowa waluta weszła do obiegu w zeszłym miesiącu i pojawiła się zaledwie miesiąc po ujawnieniu poprzedniego rekordu, wynoszącego 5 milionów rialów.
Ponieważ ceny stale rosną, a wojna zwiększa popyt na gotówkę, tworzą się długie kolejki po nowe banknoty, a zapasy szybko się kończą. Wątpliwości co do żywotności systemu bankowego narosły podczas wojny, gdy Stany Zjednoczone i Izrael biorą na cel dźwignie kontroli reżimu.
Oprócz zbombardowania sił paramilitarnych IRGC i Basij, 11 marca zaatakowano także centrum danych Bank Sepah. Sepah jest największym bankiem w kraju i odpowiada za wypłacanie wynagrodzeń wojsku i IRGC.
„Iran znajduje się już w środku poważnego kryzysu płynności gotówkowej” – powiedział w zeszłym miesiącu Miad Maleki, starszy doradca w Fundacji Obrony Demokracji i były urzędnik Departamentu Skarbu. „Od stycznia 2026 r. bankom codziennie kończyły się fizyczne banknoty, a nieformalne limity wypłat wynosiły zaledwie 18–30 dolarów dziennie. Wartość gotówki w obiegu wzrosła o 49% rok do roku z powodu gromadzenia się paniki. Reżim po prostu nie może przejść na płatności gotówkowe, w systemie nie ma wystarczającej ilości fizycznej waluty”.

