Członkowie Kongresu, którzy przewodzili wysiłkom zmierzającym do udostępnienia akt Jeffreya Epsteina, rozważają nałożenie sankcji na Departament Sprawiedliwości po tym, jak nie ujawnił on wszystkich dokumentów dotyczących zmarłego handlarza ludźmi w celach seksualnych.
Przedstawiciele Thomas Massie ze stanu Kentucky i republikanie Ro Khanna ze stanu Kalifornia przewodzili przyjęciu w przeważającej mierze dwupartyjnej ustawy o przejrzystości akt Epsteina, stwierdzili jednak, że ujawnione nagrania są niezgodne z prawem, które wymaga, aby wszystkie zostały upublicznione do piątku.
Zamiast tego opublikowano jak dotąd jedynie niewielką część całości, w nadchodzących tygodniach można spodziewać się kolejnych, a wiele dokumentów zostało mocno zredagowanych. Departament Sprawiedliwości utrzymuje, że działa zgodnie z prawem.
„Można to osiągnąć na kilka sposobów. Niektóre trwają dłużej, inne krócej. Najszybszym i moim zdaniem najsprawniejszym sposobem wymierzenia sprawiedliwości tym ofiarom jest złożenie skargi na Pam Bondi wynikającą z wrodzonej pogardy, co nie wymaga skierowania sprawy do sądu” – powiedział. „Zasadniczo Ro Khanna i ja rozmawiamy i pracujemy nad tym właśnie teraz”.
I w przeciwieństwie do procesu impeachmentu i usunięcia, zgoda Senatu nie byłaby konieczna w przypadku wrodzonej pogardy, zauważyła Khanna.
Dodał, że on i Massie tworzą ponadpartyjną koalicję, aby „ukarać Pam Bondi karą za każdy dzień, w którym nie ujawni ona tych dokumentów”.
„Zamiast pociągnąć ich do odpowiedzialności, Pam Bondi łamie prawo” – stwierdziła Khanna. „I to jest skorumpowany system, klasa Epsteina, której ludzie mają dość. Dlatego myślę, że uzyskamy ponadpartyjne wsparcie, aby pociągnąć go do odpowiedzialności, a komisja Kongresu powinna ustalić, czy te redakcje są uzasadnione, czy nie”.
Tymczasem zastępca prokuratora generalnego Todd Blanche sprzeciwił się potencjalnym konsekwencjom prawnym nieujawnienia w pełni akt Epsteina.
W niedzielnym wywiadzie udzielonym Kristen Welker w programie Meet the Press stacji NBC argumentował, że szeroko zakrojone redakcje są konieczne, aby chronić ofiary, a udostępnianie dokumentów na bieżąco, a nie od razu, jest w dalszym ciągu zgodne z prawem.
Zapytany, czy poważnie traktuje groźby impeachmentu lub oskarżenia o pogardę, odpowiedział: „Nawet trochę. Daj spokój. Robimy wszystko, co powinniśmy, aby zastosować się do tego statutu”.
Według Amerykańskiej Izby Adwokackiej każda izba Kongresu może pogardzać daną osobą na podstawie zarzutów karnych lub cywilnych zwykłą większością głosów, jeśli osoba ta odmówi składania zeznań, zataja informacje lub utrudnia dochodzenie Kongresu.
Wszelkie zarzuty karne zostaną przekazane do Biura Prokuratora Stanów Zjednoczonych, ale nie są one wymagane do wszczęcia postępowania karnego. W takim przypadku Izba może wystąpić o egzekucję cywilną do amerykańskiego sądu rejonowego. Wrodzona pogarda jest odrębną opcją, gdy Izba lub Senat prowadzi własne postępowanie i powołuje się na kogoś za pogardę.
Pomimo nasilających się walk prawodawców z Departamentem Sprawiedliwości, nieodłączna pogarda nie równa się poważniejszej groźbie impeachmentu, którą Khanna podniosła w piątek.
„Impeachment jest decyzją polityczną i czy Izba Reprezentantów ma poparcie? To znaczy, Massie i ja nie zamierzamy robić czegoś tylko na pokaz” – powiedział CNN.

