
Podejście Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego do nazewnictwa operacji egzekwowania prawa imigracyjnego, któremu towarzyszy mocny, czasem drwiący ton w oficjalnych oświadczeniach, wywołuje spolaryzowane opinie: Czy te nazwy są śmieszne czy obraźliwe? Reakcje często zależą od przynależności politycznej i wsparcia dla operacji skierowanych głównie do społeczności czarnoskórych i latynoskich.
Nazwiska wysyłają sygnał, że imigranci w Stanach Zjednoczonych są „podludźmi” – powiedział The Associated Press przedstawiciel Jimmy Gomez ze stanu Kalifornia.
„Dlatego noszą te obrzydliwe nazwy” – powiedział Gómez, członek komisji ds. wywiadu Izby Reprezentantów. Urzędnicy administracji „nawet nie używają tego rodzaju języka, gdy prowadzą operacje na całym świecie, mając do czynienia z najgorszymi terrorystami, jakich można sobie wyobrazić”.
Jednak poseł Brandon Gill uważa, że nazwiska pokazują, że prezydent Donald Trump nie żartuje w sprawie ograniczenia nielegalnej imigracji i zabezpieczenia granic.
„Myślę, że jedyne, co robi, to dać im znać, że nadal traktujemy tę sprawę poważnie” – powiedział republikanin z Teksasu. „Poważnie podchodzimy do zapewnienia bezpieczeństwa granic. Poważnie podchodzimy do deportacji nielegalnych cudzoziemców”.
Co kryje się za nazwą?
Historycznie rzecz biorąc, nazwy wrażliwych operacji wojskowych USA nie były chwytliwymi nazwami własnymi, ale raczej łagodnymi. W czasie wojny tytuły operacji były nazwami, które z łatwością mogły dać ludziom cynk, nie wzbudzając podejrzeń, gdyby zostały podsłuchane przez szpiegów lub zobaczone na papierze, powiedział Michael O’Hanlon, dyrektor ds. badań nad polityką zagraniczną w Brookings Institution i autor kilku książek o historii wojskowości i strategii obronnej USA. Jako przykłady przytoczył plany z czasów II wojny światowej, takie jak Operacja Market Garden i Operacja Torch.
W epoce nowożytnej kryptonimy operacji dają administracji możliwość przedstawienia obrazu przebiegu misji. Na przykład prezydent George W. Bush często tworzył nazwy operacyjne dotyczące kwestii wolności. Nazwy operacji są także okazją do bycia „tańcem zwycięstwa”. Administracja Trumpa nazwała kampanię bombardowań blitzkriegu przeciwko Iranowi w ramach operacji Midnight Hammer w 2025 r.
„Czasami, gdy wiedzą, że wygrają i chcą wymachiwać swoimi korzyściami politycznymi, używają pewnego rodzaju próżnego określenia, takiego jak «absolutne postanowienie», które ma po prostu wyrazić tę brawurę” – powiedział O’Hanlon. „Ale jeśli kiedykolwiek nie masz pewności co do perspektyw, spróbuj użyć nieco bardziej ogólnej lub niczym nie rzucającej się w oczy nazwy, aby nikt nie mógł sobie wyobrazić, jak będzie wyglądać misja, jeśli dowie się o niej wcześniej”.
W przypadku niedawnych nalotów imigracyjnych nazwiska komunikują „ich motywację, cel, a zatem uzasadnienie” – dodał.
Administracja potraktowała także w taki sam sposób ośrodki zatrzymań dla imigrantów, w tym Speedway Slammer w Indianie, Cornhusker Clink w Nebrasce oraz Alligator Alcatraz i Deportation Depot na Florydzie. Stały się podstawą internetowych memów i produktów online.
„Wygląda na to, że po prostu próbują promować swoje ośrodki detencyjne w sposób przypominający trollowanie” – powiedział Héctor Díaz, prawnik imigracyjny z Miami, który reprezentował ponad dwudziestu latynoskich klientów przetrzymywanych na Florydzie.
„Rasistowskie i poniżające”
Operacja Catch of the Day, która zakończyła się w zeszłym miesiącu w Maine, natychmiast wywołała reakcję demokratycznych prawodawców, gdy po raz pierwszy ogłoszono tę nazwę. Kongresmenka Chellie Pingree nazwała markę „rasistowską i poniżającą” w oczach mieszkańców stanu Maine w ogóle, a w szczególności społeczności imigrantów w stanie.
„To kiepski żart” – stwierdził Pingree w poście w mediach społecznościowych.
Shenna Bellows, demokratyczna sekretarz stanu stanu Maine, która również kandyduje na gubernatora, potępiła „groteskowo nazwaną operację” i ostrzegła, że działania i przesłania administracji Trumpa sparaliżowały życie biznesowe i obywatelskie w stanie.
„Kiedy agenci ICE patrolują ulice oraz aresztują i więzią ludzi w niewłaściwy sposób, ludzie boją się wyjść” – Bellows powiedział AP.
Senator stanu Demokratów Joe Baldacci zgodził się z tym: „To nie jest specjalne danie w menu restauracji. Tu chodzi o życie ludzi”.
Jego zwolennicy twierdzą, że frywolne nazwiska świadczą o tym, że Trump oznacza biznes.
Nazwy operacji imigracyjnych również spotkały się z krytyką za inspirację popkulturą. W listopadzie administracja Trumpa wykorzystała popularną książkę dla dzieci z 1952 r. „Charlotte’s Web” autorstwa EB White’a, rozpoczynając nalot imigracyjny pod tym samym tytułem w Charlotte w Północnej Karolinie. Martha White stwierdziła, że autorce, jej dziadkowi, znienawidziłoby to odniesienie, ponieważ „wierzył w praworządność i uczciwe procesy”.
Nazwiska te nie znikają nawet po tym, jak niektórzy urzędnicy Trumpa zasygnalizowali, że postępowanie agentów federalnych może zostać ograniczone w związku ze śmiertelnymi strzelaninami obywateli USA Renee Good i Alexa Prettiego w Minnesocie oraz zarzutami federalnych urzędników imigracyjnych o inne niewłaściwe postępowanie.
Część zwolenników prezydenta odrzuciła krytykę retoryki administracji Trumpa jako odbiegającą od istoty debaty o imigracji.
Tydzień temu podczas przemówienia gubernator stanu Maine Janet Mills skrytykowała agentów ICE za próby „zastraszania i uciszenia” społeczności. W odpowiedzi republikanin Billy Bob Faulkingham wezwał do większego wsparcia dla długoletnich mieszkańców niż dla nowo przybyłych do stanu.
„Oczywiście nowi mieszkańcy Maine cieszyli się dużym zainteresowaniem i wsparciem, ale nie widzę jednej rzeczy, że ludzie stawaliby w obronie starych mieszkańców Maine i mieszkańców stanu Maine, którzy tu byli i stąd pochodzą” – powiedział Faulkingham w zeszłym miesiącu podczas operacji w Maine.
Demokraci w Kongresie obiecali wszczęcie śledztwa w sprawie postępowania i możliwych nadużyć funkcjonariuszy organów imigracyjnych, celnych i straży granicznej, a także obiecali zbadać retorykę i posty agencji w mediach społecznościowych, jeśli przejmą one w tym roku kontrolę nad którąkolwiek izbą.
Nazwy operacji tylko zwiększają szkody spowodowane przez „niekonstytucyjne profilowanie rasowe oraz lekkomyślną i nieodpowiedzialną taktykę egzekwowania prawa” przez administrację” – stwierdziła Debu Gandhi, starszy dyrektor ds. polityki imigracyjnej w liberalnym zespole doradców Center for American Progress.
„Ameryka może mieć bezpieczne granice i skuteczne egzekwowanie prawa imigracyjnego bez takiego okrucieństwa i bezprawnego chaosu, jakie widzieliśmy u Trumpa” – powiedział Gandhi.


