Friday, February 13, 2026

Opinia: Tego właśnie brakuje w debacie podatkowej w stanie Waszyngton

Koniecznie przeczytaj

Budynek Legislacyjny w Olimpii w stanie Waszyngton jest siedzibą stanowej legislatury. (Zdjęcie: GeekWire/Lisa Stiffler)

Nota wydawcy: GeekWire publikuje opinie gości, aby zachęcić do świadomej debaty i podkreślić różnorodność perspektyw na tematy kształtujące społeczność technologiczną i startupową. Jeśli jesteś zainteresowany przesłaniem kolumny gościa, napisz do nas na adres Tips@geekwire.com. Nasz zespół redakcyjny sprawdza zgłoszenia pod kątem trafności i standardów redakcyjnych.

Stan Waszyngton po raz kolejny walczy o podatki. Wzrosły wskaźniki aktywności i zatrudnienia. Rozszerzono zakres podatków od wynagrodzeń. Podatki od nieruchomości wciąż rosną. Ustawa o zobowiązaniach klimatycznych zwiększyła codzienne koszty. Teraz pojawia się dobrze znane wezwanie do wprowadzenia podatku dochodowego. Każda debata przebiega według tego samego schematu: czy podatek jest sprawiedliwy? Czy to jest legalne? Czy jest wystarczająco postępowy?

Problemem jest to kadrowanie.

Waszyngton omawia podatki jeden po drugim, tak jakby każdy podatek istniał osobno. To nie tak. Dla rodzin, pracowników i pracodawców liczy się całkowity ciężar, jego struktura i to, czy system odzwierciedla spójny plan. Według tego standardu Waszyngton poniósł porażkę.

Zwolennicy podatku dochodowego twierdzą, że system państwa jest zbyt regresywny. Mają rację. Państwo w dużej mierze opiera się na podatkach konsumenckich i biznesowych, co ostatecznie skutkuje wyższymi cenami i niższymi płacami. Gospodarstwa domowe o niskich i średnich dochodach ostatecznie płacą większą część swoich dochodów niż gospodarstwa o wyższych dochodach. Argumentuje się, że dodanie progresywności uczyniłoby system bardziej sprawiedliwym.

Przeciwnicy odpowiadają, że nie można ufać politykom, że ograniczą się do „jednego podatku”. Ostrzegają przed efektem zapadki: nowe podatki nałożone na stare, stale wpychając Waszyngton w szeregi stanów o najwyższych podatkach. Oni też się nie mylą. Od 2019 r. podatek od wynagrodzeń rodzinnych i zwolnień lekarskich wzrósł prawie trzykrotnie. Stawka podatku od zysków kapitałowych wzrosła w zeszłym roku z 7% do 9,9%. Podatek od gazu wzrósł ponownie w 2025 r., co plasuje Waszyngton wśród najdroższych stanów pod względem tankowania samochodu.

Obie strony mają uzasadnione obawy. Jednakże debata ta pozostaje raczej serią wąskich potyczek partyzanckich niż poważną dyskusją na temat polityki fiskalnej jako systemu.

Aleksa Murraya.

To, czego brakuje, to strategia. Przywódcy państw oferują pomysły dotyczące dochodów, a nie wizję fiskalną. Strategia zaczyna się od stanu końcowego. Waszyngton nigdy żadnego nie sformułował.

Jakie jest docelowe obciążenie podatkowe państwa jako procent dochodów? Jak wypada w porównaniu ze stanami, z którymi Waszyngton faktycznie konkuruje: Kalifornią, Teksasem, Kolorado, Oregonem, Arizoną? Czy Waszyngton powinien aspirować do bycia stanem o niskich podatkach, stanem środka drogi, czy też stanem o wysokich podatkach, który zapewnia usługi publiczne na wysokim poziomie? Wyborcom nigdy się tego nie mówi.

Nie ma również jasności co do odpowiedniego koszyka dochodów. Ile powinno pochodzić ze spożycia? Z działalności gospodarczej? W każdym razie dochodu? Które podatki powinny rosnąć wraz z gospodarką, a które powinny pozostać stabilne? Te pytania mają znaczenie. Kształtują decyzje inwestycyjne, retencję talentów i długoterminowy rozwój.

W przypadku małych firm i start-upów konsekwencje tego braku jasności są natychmiastowe. Młode firmy nie muszą płacić podatków indywidualnych; Pochłaniają cały stos na raz. Podatki od działalności gospodarczej i zawodowej są stosowane przed rentownością. Podatki od wynagrodzeń zwiększają się w momencie rozpoczęcia zatrudnienia. Koszty energii i transportu płyną bezpośrednio na marżę.

W przeciwieństwie do dużych korporacji, start-upy i małe firmy nie mogą przenosić swojej działalności między stanami, absorbować gwałtownych wzrostów kosztów ani negocjować wyjścia ze złożoności regulacyjnej.

Celem nie jest unikanie płacenia podatków, ale działanie w ramach systemu, który jest zamierzony i przewidywalny. Nagłe zmiany, takie jak przeklasyfikowanie działalności z usług na sprzedaż detaliczną dla celów B&O, mogą sprawić, że w przeciwnym razie opłacalny model biznesowy z dnia na dzień stanie się nieopłacalny w Waszyngtonie.

W praktyce niepewność i utrata zgodności często mają takie samo znaczenie jak sama stawka. System podatkowy bez określonego stanu końcowego sprawia, że ​​długoterminowe planowanie jest prawie niemożliwe dla tych samych firm, które według państwa chce się rozwijać.

Zamiast tego podejście Waszyngtonu było stopniowe i reaktywne. Gdy wydatki rosną, pojawia się nowy podatek. Kiedy pojawiają się obawy dotyczące kapitału własnego, dodawany jest jeszcze jeden podatek. Nie ma ram łączących te decyzje, jedynie ciągłe uzasadnienie, dlaczego kolejny wzrost jest nieunikniony.

Rozważmy najnowszy dodatek do podstawy opodatkowania: ustawę o zobowiązaniach klimatycznych. Niektórzy analitycy twierdzą, że działa to jako regresywny mechanizm przychodów, ponieważ koszty przestrzegania przepisów mogą zostać przeniesione na ceny energii, transportu i towarów konsumpcyjnych. Jeżeli decydenci poważnie myślą o rozwiązaniu problemu regresywności w systemie podatkowym, powinni wyjaśnić, w jaki sposób wpływ kosztów ACC wpisuje się w szersze ramy podatkowe i łagodzenia oraz czy uzasadnione są korekty lub kompensaty.

Poważniejsza administracja podeszłaby do tego inaczej. Opublikowałbym kompleksową strategię podatkową. Określałoby to całkowite pożądane obciążenie. Szczerze porównałbym Waszyngton do innych równorzędnych stanów. Określiłoby, które podatki należy zwiększyć, które zmniejszyć, a które wyeliminować. I jasno wyjaśniałoby to kompromisy, bez udawania, że ​​dochód jest bezkosztowy.

Taki plan nie zadowoliłby wszystkich. Byłoby to jednak oznaką kompetencji i wykazaniem przywództwa. Dałoby to wyborcom i przedsiębiorstwom coś, czego obecnie brakuje: przewidywalność.

Marnowana jest także szansa polityczna. Kompleksowa reforma podatkowa to jeden z niewielu obszarów, w których możliwe jest ponadpartyjne porozumienie. Demokraci zatroskani o sprawiedliwość i Republikanie zaniepokojeni wzrostem mogliby znaleźć wspólną płaszczyznę porozumienia, gdyby celem był spójny system, a nie kolejne „zwycięstwo” w zakresie dochodów.

Obecne podejście raczej wzmacnia publiczny cynizm. Każda nowa propozycja potwierdza podejrzenie, że podatki rosną bez ograniczeń, że reformy nigdy się nie kończą, a obietnice umiaru mają charakter tymczasowy.

Jeśli Waszyngton chce być postrzegany jako wzór skutecznego zarządzania, odpowiedzią nie jest kolejna wąska walka fiskalna. To przerwa. Ponowne uruchomienie. Zobowiązanie do odejścia od zmian stopniowych i przedstawienia kompleksowego planu godnego zaufania społecznego.

Kraj jest zmęczony walką partyzancką w okopach. Jednym ze sposobów na obniżenie temperatury jest rządzenie jak dorośli: wyznaczanie celów, mierzenie wyników i wyjaśnianie decyzji. Waszyngton ma zasoby i talent, aby tego dokonać.

Przynajmniej na razie brakuje jej strategii.

- Advertisement -spot_img

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

- Advertisement -spot_img

Najnowszy artykuł