
Źródło obrazu: Aston Martin
Jak można sprzedać udziały w luksusowym producencie samochodów, takim jak Aston Martin Lagonda (LSE: AML), za grosze? W końcu cena akcji Porsche Automobil Holding wynosi ponad 36 euro, podczas gdy akcje Ferrari notowane w Stanach Zjednoczonych zmieniają właściciela po 342 dolarów za sztukę. Jednak cena akcji Astona Martina jest zaledwie kilka centów od najniższego poziomu w historii – około 61 pensów!
Biorąc pod uwagę, jak cenni mogą być niektórzy producenci samochodów luksusowych – oraz legendarna marka Aston Martin i baza klientów z bogatymi kieszeniami – czy obecna cena akcji może okazać się potencjalną okazją dla długoterminowego akcjonariusza takiego jak ja?
Dlaczego model biznesowy jest ważny
To może być okazja. Ale może to być również podpalenie pieniędzy.
W końcu cena akcji Astona Martina straciła już 92% w ciągu pięciu lat.
Czasami ludzie mówią o „modelach biznesowych” i nie wszyscy dostrzegają ich znaczenie. Z pewnością, jeśli w kolejce stoją ludzie, żeby kupić bardzo drogi przedmiot, taki jak Aston Martin, wyobrażają sobie, że to musi być dobra okazja.
Niekoniecznie i tutaj liczy się model biznesowy.
Aston Martin ma prawdziwe mocne strony: jego marka jest wyjątkowa, historyczna i prestiżowa. Ale obecny model biznesowy po prostu nie działa.
Na przykład w ostatnim kwartale strata operacyjna wyniosła 191 milionów funtów. W rzeczywistości stracił dużo pieniędzy w branży produkcji i sprzedaży samochodów, nawet po wysokich cenach.
Co więcej, i tak już alarmujące straty operacyjne nie są jedynym problemem. Model biznesowy firmy żądny gotówki oznacza, że jej dług netto wynosi 1,4 miliarda funtów.
Spłata tego długu, nie mówiąc już o jego zmniejszeniu, kosztuje. Do tego dochodzą inne koszty pozaoperacyjne. Łącznie Aston Martin stracił w samym ostatnim kwartale ponad 250 milionów funtów. Oh.
Czy biznes da się naprawić?
W ostatnich latach firma przepalała gotówkę jak nikt inny. Wielokrotnie rozwodnił istniejących akcjonariuszy, aby pozyskać więcej funduszy. Widzę ryzyko, że może się to powtórzyć.
Czy zatem coś może pomóc w umocnieniu kursu akcji Astona Martina?
Uważam, że aby spłacić dług bez dalszego rozwodnienia akcjonariuszy, w pierwszym kroku konieczne jest ustalenie podstawowego modelu biznesowego.
Jest to możliwe. Bogata baza klientów firmy może w dalszym ciągu marnować pieniądze nawet w trudnej sytuacji gospodarczej. Sprzedaż większej liczby pojazdów powinna generować korzyści skali. Marka Aston Martin daje jej także siłę cenową: w ostatnich latach wykonała dobrą robotę, podnosząc ceny.
Myślę jednak, że zarząd ma wiele do udowodnienia. W ostatnich latach Aston Martin tracił pieniądze z rąk do rąk, mimo że miał te same zalety, o których wspomniałem powyżej.
Dopóki model biznesowy nie zostanie sprawdzony i nie będzie przynajmniej oznak znaczącej redukcji długu netto, nie ruszałbym Astona Martina bez względu na cenę jego akcji.
Nie wiem, czy ten dzień kiedykolwiek nadejdzie, ale na pewno jeszcze nie nadszedł.
Tymczasem na rynku widzę wielu innych producentów samochodów, od Porsche i Ferrari po specjalistów od pojazdów elektrycznych, takich jak Tesla, NIO i BYD.


