
Pokolenie Z nie może odpocząć. Walczą z masowym bezrobociem w miarę znikania stanowisk pracy na podstawowym poziomie. Około 40% szefów przyznało, że planuje w tym roku zatrudnić jeszcze mniej absolwentów, ponieważ sztuczna inteligencja może wykonać tę samą pracę taniej, woląc zatrudniać wyłącznie doświadczonych pracowników. Ale w firmie AI im mniej doświadczenia, tym lepiej.
Alon Chen, założyciel i dyrektor generalny Tastewise, platformy generatywnej sztucznej inteligencji, której zaufały PepsiCo, Nestlé i Mars, aktywnie poszukuje członków pokolenia Z bez doświadczenia i wymaganych stopni naukowych. I ma ku temu bardzo konkretny powód.
„Są pewne stanowiska, na których naprawdę potrzeba ludzi, którzy nie mają uprzedzeń ani nie mają starego sposobu pracy” – Chen mówi Fortune. „Ponieważ to już nie jest istotne”.
W ostatnich latach nastąpiła eksplozja nowych narzędzi, stanowisk i sposobów pracy dzięki sztucznej inteligencji, a młodsi pracownicy są najlepszym miejscem, w którym można z nich skorzystać, jego zdaniem.
„Zatrudniam początkujących, ponieważ nie mają oni granic ani ograniczeń w sposobie myślenia o świecie. Są prawie jak tubylcy AI, urodzili się i wychowali w tej nowej krainie możliwości. Widzę też, że niektóre z najlepszych pomysłów pochodzą od młodszego pokolenia, które jeszcze nie pracowało”.
Czy w nowej erze sztucznej inteligencji posiadanie większego doświadczenia jest mniej ważne?
Chen wie co nieco o stawianiu na niekonwencjonalne talenty. W wieku 15 lat Chen założył już własną firmę, sprzedając komputery tysiącom małych i średnich firm w Izraelu.
W wieku 28 lat, bez dyplomu z marketingu, został dyrektorem marketingu Google, a następnie stworzył linię produktów Google Partners o wartości 2 miliardów dolarów. Następnie odszedł i założył firmę Tastewise, która zebrała 71,6 miliona dolarów i obecnie współpracuje z ponad połową firm z branży żywności i napojów z listy Fortune 100. Jest w pełni zaangażowany i zatrudniający.
Jego zdaniem w epoce szybkiego rozwoju sztucznej inteligencji doświadczenie nie jest już taką walutą, jak kiedyś.
„Podręcznik nie ma dziś żadnego znaczenia, ponieważ istnieje wiele nowych sposobów wykonywania tej samej pracy” – wyjaśnia.
Im głębiej ktoś nauczył się starego sposobu robienia czegoś, tym trudniej będzie mu spojrzeć poza niego. Chen nie ma tego problemu w przypadku 22-latka, który nigdy nie miał żadnego sposobu na robienie różnych rzeczy.
„Kiedy przedstawiasz się jako ktoś, kto po prostu przygląda się problemowi i znajduje najlepszy sposób na jego rozwiązanie” – mówi Chen – „czasami jest to lepsze niż ktoś, kto wykonuje tę samą pracę od tak dawna i może po prostu spróbować powtórzyć to, co sprawdziło się w przeszłości”.
Żeby było jasne: Chen nie zatrudnia jedynie pokolenia Z. Do działu badań i rozwoju nadal potrzebuje doświadczonych ludzi. Jednak w niektórych działach, np. analiz klientów, gdzie pracownicy pomagają klientom uzyskać większą wartość ze sztucznej inteligencji Tastewise, wolę mieć kogoś, kto nigdy wcześniej nie wykonywał tej pracy.
A ci początkujący pracownicy nie są tylko tymczasowi: ukończ tę pracę i wylatujesz. Chen twierdzi, że stają się one „fundamentalne” w całej firmie, płynnie przechodząc między technologią, biznesem i klientami w sposób, którego nie robią bardziej odizolowani starsi pracownicy.
Inni dyrektorzy generalni również wolą zatrudniać „mniej stronnicze” pokolenie Z
Chen nie jest w tej opinii osamotniony. Ricardo Amper, założyciel i dyrektor generalny Incode Technologies, wartej 1,25 miliarda dolarów firmy zajmującej się sztuczną inteligencją, poczynił to samo założenie i wyraził to bardziej bezpośrednio. „Myślę, że ważne jest, aby wyjść ze świeżym umysłem i kierować się podstawowymi zasadami. Dlatego młodzi ludzie są szczególnie przydatni w technologii, ponieważ są mniej stronniczy” – powiedział wcześniej Fortune. „Myślę, że zbyt duża wiedza szkodzi technologii – jesteś stronniczy”.
Mimo że spotykają się z krytyką za lenistwo (w tym spóźnianie się do pracy, ukrywanie rozmów kwalifikacyjnych i odmowę brania darmowych nadgodzin), wart 62 miliardy dolarów gigant konsumencki Colgate-Palmolive tego nie kupuje. Dyrektor ds. zasobów ludzkich, Sally Massey, powiedziała wcześniej „Fortune”, że młodzi cyfrowi tubylcy wnoszą „nowe pomysły, nowe perspektywy, ciekawość… Namawiają nas do doskonalenia i robienia rzeczy inaczej; myślę, że to wspaniale”.
Steven Bartlett, założyciel i gospodarz podcastu The Diary of a CEO, poszedł jeszcze dalej: zatrudnił kandydata, którego CV liczyło dosłownie dwie linijki i nie posiadał żadnego formalnego doświadczenia, po tym, jak w drodze na rozmowę podziękowała ochroniarzowi z imienia i nazwiska. Sześć miesięcy później stała się jedną z najlepszych osób, jakie kiedykolwiek zatrudnił.
A współzałożyciel wartej 12 miliardów dolarów firmy kryptowalutowej Paradigm, Matt Huang, jest tak przekonany o swoich młodszych pracownikach, że awansuje ich na wyższe stanowiska kierownicze. Jego pierwszym pracownikiem w 2018 r. był Charlie Noyes, 19-letni absolwent MIT, który spóźnił się pięć godzin na swoje pierwsze spotkanie o 10:00. W 2025 r., przed opuszczeniem firmy zajmującej się kryptowalutami, był komplementariuszem w wieku zaledwie 25 lat.
„Czasami tworzą absurdalny chaos i masz ochotę wyrwać sobie włosy z głowy” – powiedział Huang o pracownikach z pokolenia Z. „Ale potem widzisz, co potrafią i okazuje się, cholera, nikt inny na świecie nie byłby w stanie tego zrobić”.
Dla Chena przesłanie do pokolenia Z jest proste: drzwi są otwarte. Trzeba po prostu być wartym wpuszczenia.
„Na rozmowę kwalifikacyjną przychodziłem z portfolio przedstawiającym, co potrafię i co mogę wykazać” – mówi. „Egzekucja jest wszystkim”.
„Myślę, że młodzi ludzie rzeczywiście mają szansę” – dodaje – „jeśli są zaradni i potrafią w jakiś sposób pokazać, że są lepsi od innych i bardziej zdeterminowani, by odnieść sukces niż inni”.


