Thursday, April 2, 2026

Pokolenie Z i milenialsi gromadzą się na tak zwanych wyspach analogowych, „ponieważ tak mało z ich życia wydaje się namacalne” | Fortuna

Koniecznie przeczytaj

Ponieważ technologia odwraca uwagę, polaryzuje i automatyzuje, ludzie nadal znajdują schronienie na analogowych wyspach w cyfrowym morzu.

Przeciwnicy przezwyciężają podziały pokoleniowe, jednocząc enklawy osób starszych i w średnim wieku urodzonych w epoce przedinternetowej z cyfrowymi tubylcami wychowanymi w dobie wszechobecności Internetu.

Odkładają urządzenia, aby malować, kolorować, robić na drutach i grać w gry planszowe. Inni poświęcają czas na wysyłanie kartek urodzinowych i życzeń napisanych własnoręcznie. Niektórzy jeżdżą samochodami z manualną skrzynią biegów w otoczeniu samochodów, które coraz częściej potrafią samodzielnie prowadzić. Coraz większa publiczność zwraca się w stronę albumów winylowych, wskrzeszając format analogowy, który 20 lat temu znajdował się na łożu śmierci.

Analogowe raje zapewniają nostalgiczną ucieczkę od burzliwych czasów pokoleniom urodzonym w latach 1946–1980, mówi Martin Bispels, lat 57, były dyrektor QVC, który niedawno założył Retroactv, firmę sprzedającą produkty związane z muzyką rockową z lat 60. i 70. XX wieku.

„Przeszłość zapewnia komfort. Przeszłość można poznać” – mówi Bispels. „I możesz to zdefiniować, ponieważ możesz to zapamiętać w dowolny sposób”.

Ale analogowe ucieczki podobają się także milenialsom i pokoleniu Z, czyli osobom urodzonym w latach 1981–2012: młodszym ludziom zanurzonym w kulturze cyfrowej, która zapewnia natychmiastową informację i rozrywkę na wyciągnięcie ręki.

Pomimo tej wygody i natychmiastowej satysfakcji nawet młodsi ludzie dorastający w otoczeniu najnowszych technologii pragną bardziej dotykowych, przemyślanych i osobistych działań, które nie wyparowują do postaci cyfrowych efemeryd, mówi Pamela Paul, autorka książki „100 rzeczy, które straciliśmy w Internecie”.

„Młodsze pokolenia odczuwają niemal tęskną melancholię, ponieważ tak niewiele z ich życia jest namacalnych” – mówi Paul. „Zaczynają dostrzegać, jak Internet zmienił ich życie, i próbują ożywić te osobiste, niskotechnologiczne środowiska, które starsze pokolenia uważały za oczywiste”.

Oto kilka przebłysków tego, jak stare sposoby znów stają się nowe.

Oby te karty nadal przychodziły

Ludzie wymieniają się kartami od wieków. To rytuał, któremu grozi zniszczenie przez tsunami SMS-ów i postów w mediach społecznościowych. Komunikacja cyfrowa jest nie tylko szybsza i wygodniejsza, ale także bardziej przystępna cenowo, ponieważ w ciągu ostatnich 25 lat koszt pierwszorzędnego znaczka pocztowego w USA gwałtownie wzrósł z 33 centów do 78 centów.

Ale tradycja trwa dzięki osobom takim jak Megan Evans, która dziesięć lat temu, gdy miała zaledwie 21 lat, założyła na Facebooku grupę o nazwie „Random Acts of Cardness” w nadziei na wspieranie i utrzymywanie większej liczby kontaktów międzyludzkich w coraz bardziej bezosobowym świecie.

„Każdy może wysłać wiadomość tekstową o treści „Wszystkiego najlepszego!” Jednak wysłanie kartki to znacznie bardziej zamierzony sposób, aby powiedzieć komuś, że ci zależy” – mówi Evans, który mieszka w Wickliff w stanie Ohio. „To coś, czego nadawca dotknął własną ręką i co ty będziesz trzymał w swojej dłoni”.

Do grupy Evansa na Facebooku należy obecnie ponad 15 000 osób, w tym Billy-Jo Dieter, który wysyła co najmniej 100 kartek miesięcznie z okazji urodzin, świąt i innych ważnych wydarzeń. „Sztuka umierająca” – nazywa to.

„Moim celem było sprawić, by każdego dnia przynajmniej jedna osoba się uśmiechnęła” – mówi Dieter (48 l.) mieszkający w Ellsworth w stanie Maine. „Kiedy usiądziesz i przelejesz pióro na papier, stanie się to jeszcze bardziej sprawiedliwe dla tej osoby”.

Wyjątkowość dźwigni zmiany biegów

Zanim futurysta technologiczny Ray Kurzweil wpadł na koncepcję, którą nazwał „Osobliwością”, aby opisać swoją wizję komputerów łączących się z ludzkością, drogi były wypełnione samochodami z drążkiem zmiany biegów współpracującymi z ludźmi.

Wydaje się jednak, że samochody z manualną skrzynią biegów odchodzą w zapomnienie, ponieważ technologia przekształca samochody w komputery na kołach. Według analizy amerykańskiej Agencji Ochrony Środowiska, mniej niż 1% nowych pojazdów sprzedawanych w Stanach Zjednoczonych jest wyposażonych w manualną skrzynię biegów, w porównaniu z 35% w 1980 r.

Ale wciąż są fanatycy stick-shift, tacy jak Prabh i Divjeev Sohi, bracia, którzy jeżdżą samochodami z manualną skrzynią biegów na zajęcia na Uniwersytecie Stanowym w San Jose po drogach Doliny Krzemowej wypełnionych Teslami. Zakochali się w drążkach zmiany biegów, gdy jako dzieci wirtualnie prowadzili samochody w grach wideo i jeździli pojazdami z manualną skrzynią biegów, których właścicielami byli ich ojciec i dziadek.

Kiedy więc byli już na tyle dorośli, że mogli prowadzić samochód, Prabh (22 l.) i 19 l. Divjeev (19 l.) byli zdeterminowani nauczyć się umiejętności, której niewiele osób w ich wieku odważyło się spróbować: opanowania niuansów działania sprzęgła sterującego manualną skrzynią biegów, co doprowadziło do całkowitego zatrzymania ich Jeepa Wranglera z 1994 r., podczas gdy sfrustrowani kierowcy utknęli za nimi.

„Za pierwszym razem, gdy wyjechał na drogę, zgasł jakieś pięć razy” – wspomina Prabh.

Chociaż to doświadczenie wciąż wywołuje u Divjeeva wzdrygnięcie, czuje, że przeniosło go w lepsze miejsce.

„Jesteś bardziej w momencie, gdy prowadzisz samochód o lasce. Zasadniczo jesteś tam, aby prowadzić i nie robisz nic innego” – mówi Divjeev. „Rozumiesz samochód i jeśli nie poprowadzisz go prawidłowo, samochód nie ruszy”.

Odkrywanie na nowo zalet winylu

Starzenie się winylu wydawało się nieuniknione w latach 80., kiedy pojawiły się płyty kompaktowe. Według Amerykańskiego Stowarzyszenia Przemysłu Nagrań (Recording Industry Association of America) to wprowadzenie spowodowało patroszenie nagrań analogowych, które osiągnęło najniższy poziom w 2006 roku, kiedy sprzedano 900 000 albumów winylowych. Była to śmierć dla formatu, który osiągnął szczyt w 1977 r., kiedy sprzedano 344 miliony albumów winylowych.

Jednak kryzys nieoczekiwanie się odwrócił i albumy winylowe stanowią obecnie rosnącą niszę. W każdym z ostatnich dwóch lat sprzedano około 43 miliony płyt winylowych, pomimo ogromnej popularności serwisów streamingowych, które pozwalają na odtworzenie praktycznie dowolnego utworu dowolnego artysty w dowolnym momencie.

Przedstawiciele pokolenia wyżu demograficznego poszerzający swoje kolekcje albumów sprzed kilkudziesięciu lat nie są jedynym katalizatorem. Młodsze pokolenia również doceniają bogatsze brzmienie winylu.

„Uwielbiam słuchać albumu na winylu od początku do końca. Czuję się, jakbym siedział z artystą” – mówi 24-letni Carson Bispels. „Vinyl po prostu dodaje tej trwałości, która sprawia, że ​​muzyka wydaje się bardziej autentyczna. Jesteś tylko ty i muzyka, taka, jaka powinna być”.

Carson jest synem Martina Bispelsa, byłego dyrektora QVC. Kilka lat temu Martin podarował Carsonowi kilka swoich płyt winylowych, w tym album „Taklin’ Blues” Boba Marleya, który jest obecnie odtwarzany tak często, że czasami pęka i eksploduje od zarysowań.

„Nadal tego słucham, bo za każdym razem, gdy to robię, myślę o moim tacie” – mówi Carson, który mieszka w Nashville w stanie Tennessee.

Carson zaczynał od około 10 albumów winylowych swojego ojca, a teraz ma ich około 100 i planuje dalszy rozwój.

„Obecna cyfrowa era muzyki również jest wspaniała, ale nie ma nic lepszego niż pójście do sklepu z płytami i przeglądanie kilku albumów podczas rozmowy z innymi klientami, aby dowiedzieć się, czego słuchają” – mówi Carson.

Paul, autorka książki o działaniach analogowych, które zostały pochłonięte przez Internet, twierdzi, że historia powrotu muzyki na winylu skłania ją do zastanowienia się nad możliwą kontynuacją. „Powrót do ludzkości” – mówi – „może stać się kolejną książką”.

Website |  + posts
- Advertisement -spot_img
- Advertisement -spot_img

Najnowszy artykuł