Sunday, February 15, 2026

Pokolenie Z żyje w świecie, który nie zna taniego Ubera ani nieeksploatujących aplikacji do dostawy. O to właśnie chodzi w trendzie „Wibracje 2016” | Fortuna

Koniecznie przeczytaj

Fiksacja pokolenia Z na punkcie „klimatu 2016” ma mniej wspólnego z pastelowymi filtrami Instagrama, a bardziej ze zmianami gospodarczymi i kulturowymi: dorastają w świecie, w którym tani Uber, tania dostawa i spokojniejszy Internet po prostu już nie istnieją. To, co wydaje się radosnym, nostalgicznym trendem, jest czymś bardziej strukturalnym: reakcją na dorastanie w kontekście w pełni dojrzałej gospodarki internetowej.

Tymczasem Google Trends podaje, że w połowie stycznia liczba wyszukiwań osiągnęła najwyższy poziom w historii, a pięć najważniejszych trendów wyszukiwania hasła „dlaczego wszyscy…” dotyczyło roku 2016. Dwa pierwsze to „…opublikuj zdjęcia z 2016 r.” i „…porozmawiaj o 2016 r.”.

Twórcy podpisują posty „2026 to nowy 2016” i łączą ze sobą obrazy domowych przyjęć, festiwali i spotkań w centrach handlowych, zachęcając widzów do wyobrażenia sobie wersji wczesnej dorosłości, która wydaje się bardziej spontaniczna i pozbawiona tarć. Choć może zabrzmi to zbyt autotematycznie, różnicę można prześledzić na okładkach „Fortune” – od paniki jednorożców, wartego miliard dolarów startupu, który zdefiniował rzekomo beztroskie dni 2016 roku, po bankructwo dziesięć lat później i początek ery „jednokorpusów”.

I chociaż porównanie może wydawać się śmieszne każdemu, kto jako dorosły przeżył rok 2016 i pamięta stresy i niepokoje związane z tamtym konkretnym momentem, tutaj coś się dzieje, a gospodarka jest w centrum uwagi. Krótko mówiąc, milenialsi mogli cieszyć się okresem świetności w szczególnym momencie Doliny Krzemowej w 2016 r., ale 10 lat później pokolenie Z spóźnia się na imprezę i odkrywa, że ​​cena wstępu jest zbyt wysoka, aby wejść.

Wszyscy pokochali Dolinę Krzemową

Dla pokolenia milenialsów rok 2016 był czasem, w którym technologia poszerzała możliwości, a nie je eliminowała. Kapitał wysokiego ryzyka był tani, platformy były niedowartościowane, a oprogramowanie działało dla osobistych korzyści, a wspomniane jednorożce tryskały gotówką i chciały zaoferować milenialsom szaloną ofertę. Wczesne wersje ekosystemu gospodarki współdzielenia (Uber, Airbnb, TaskRabbit) osiągnęły szczyt przystępności cenowej, obniżając koszty życia i sprawiając, że życie w mieście wydawało się bezproblemowe. A w pracy nowe narzędzia cyfrowe pomogły młodym pracownikom robić więcej, szybciej i wyróżniać się z tłumu.

Dla starszych millenialsów rok 2016 przywołuje bardzo specyficzną rzeczywistość konsumencką: Ubery często tańsze niż taksówki i dania na wynos, które docierają w ciągu kilku minut za kilka dolarów opłaty. Obydwa były produktami tego, co Kevin Roose z „New York Timesa” nazwał „dotacją na styl życia milenialsów” w 2021 r., przywołując erę „od około 2012 r. do początku 2020 r., kiedy wiele codziennych zajęć 20- i 30-latków z dużych miast było po cichu finansowanych przez inwestorów venture capital z Doliny Krzemowej”. Ponieważ Uber i Seamless nie generowały zysków przez te wszystkie lata, gdy zyskiwały udział w rynku, podobnie jak na większą skalę Amazon i Netflix były przez lata niedoceniane, zanim podbiły rynek e-commerce i transmisji strumieniowej, dotacje te „pozwoliły nam prowadzić styl życia Balenciagi przy budżetach Banana Republic” – jak to ujął Roose.

Pokolenie Z tak naprawdę nigdy nie wiedziało, jak to jest wybrać się na praktycznie bezpłatny wieczorny spacer po mieście lub delektować się chińskim jedzeniem na wynos wartym 50 dolarów za połowę ceny. I z pewnością nigdy nie wiedzieli, jak to jest oglądać co miesiąc nieograniczoną liczbę filmów w kinach za zryczałtowaną stawkę, na jaką pozwala aplikacja MoviePass. Dla pokolenia poszukującego atmosfery roku 2016 przejazdy za 40 dolarów i dwucyfrowe opłaty za dostawę są standardem, a nie nową, szokującą niedogodnością, a pozbawiony tarć miejski styl życia milenialsów w czasach świetności, zanim ukończyli 40 lat, mieli (malejącą liczbę) dzieci i przedostali się na podmiejski rynek mieszkaniowy w okresie boomu mieszkaniowego spowodowanego pandemią, wydaje się bardziej fikcją historyczną niż realistycznym planem.

Technologia i kultura cyfrowa też były świetną zabawą. Pokolenie Z pamięta czasy świetności Pokémon Go, jedynej aplikacji, która w jakiś sposób zmuszała młodych ludzi do wychodzenia i wzajemnej interakcji. Trendy wirusowe miały charakter zbiorowy, a nie segmentowany według źródeł algorytmicznych. W tamtych czasach dowcipy Vine, memy Harambe i filtry Snapchata mogły przesuwać się po osiach czasu w sposób, który sprawiał, że Internet wydawał się dziwnie powszechny, nawet gdy horyzont zaciemniała polityka.

To pomaga wyjaśnić, dlaczego Madison Malone Kircher z „New York Timesa” niedawno ujęła nowo odkrytą nostalgię za rok 2016 w ramach szerszej, ponownej analizy optymizmu milenialsów w mediach społecznościowych. Gwiazdy takie jak Kylie Jenner, Selena Gomez i Karlie Kloss przyłączyły się, przesyłając wspomnienia z 2016 roku, które sygnalizują chęć powrotu do epoki, kiedy kultura influencerów wydawała się mniej ryzykowna i bardziej eksperymentalna.

Moment, w którym technologia przestała być zabawą

Potem coś się zmieniło. Postawa wobec firm technologicznych jako kujonów, ale ogólnie czyniących dobro, które „działają szybko i psują wszystko” dla dobra świata, zniknęło w wyniku „techlashu”. Skandal z Cambridge Analytica wstrząsnął ówczesną firmą Meta i wywołał panikę w związku z prywatnością danych. Byli eksperci ds. technologii, tacy jak Tristan Harris, zaczęli popularyzować pogląd, że algorytmy uzależniają.

Tak więc, kiedy Dolina Krzemowa weszła w kolejny cykl boomu po uruchomieniu ChatGPT w 2022 r., tworząc nowe pokolenie młodych, ambitnych przedsiębiorców i ikon, takich jak Sam Altman i Elon Musk, wraz z nową generacją jednorożców, pokolenie Z spotkało się z tym sceptycyzmem. Podczas gdy milenialsi kiedyś znaleźli dosłownie darmowy lunch, pokolenie Z coraz bardziej dostrzega zagrożenie.

Prace front-end, które kiedyś funkcjonowały jako nauka zawodowa (badania, synteza, kodowanie juniorów, koordynacja), są obecnie obsługiwane przez systemy autonomiczne. Firmy nie zatrudniają już dużych grup młodych ludzi na szkolenia, często podając jako powód sztuczną inteligencję. Ekonomiści nazywają to „ekspansją bezrobocia”, a dane pokazują, że od 2023 r. odsetek pracowników rozpoczynających karierę w największych firmach technologicznych spadł prawie o połowę. W rezultacie pokolenie tzw. „cyfrowych tubylców” zastanawia się, czy same umiejętności, które im powiedziano, że przygotują ich na przyszłość, stały się towarem poza zasięgiem.

Zamiast wprowadzać innowacje, dzięki którym technologia będzie sprawiać wrażenie wspólnoty i zabawy, jak miało to miejsce w 2016 r., generatywna sztuczna inteligencja zalała platformy treściami niskiej jakości (które użytkownicy nazywają obecnie „śmieciami”), jednocześnie podnosząc alarm w związku z uzależniającymi chatbotami, które udzielają dzieciom bezpiecznych, ale niebezpiecznych porad. Obietnice technologii nie zniknęły, ale jej emocjonalna wartość zmieniła się z czegoś, co ludzie zwykli sobie radzić, w coś, czemu czują się coraz bardziej poddani.

Wizja Pokolenia Z od teraźniejszości

Komentatorzy podkreślają, że jest to w dużej mierze fala nostalgii prowadzona przez millenialsów, ale pokolenie Z to publiczność, dzięki której zyskuje ona masową popularność. W 2016 r. wiele z nich było dziećmi lub nastolatkami, wystarczająco starymi, aby pamiętać muzykę i memy, ale zbyt młodymi, aby w pełni uczestniczyć w życiu nocnym i wolności, które symbolizuje teraz ten rok. Dla tych, którzy obecnie muszą pogodzić zadłużenie na uczelni, niepewną pracę i kryzys związany z kosztami utrzymania, ziarniste klipy przedstawiające podmiejskie parkingi, festiwalowe opaski i przepełnione Ubery wydają się dowodem na nieco łatwiejszy wszechświat, który po prostu wymknął się poza ich zasięg.

W tym sensie „klimat 2016” jest dla pokolenia Z sposobem na radzenie sobie z podstawową niesprawiedliwością: odziedziczyli platformy bez korzyści. Casey Lewis argumentuje, że nawet jeśli pokolenie Z może przyczynić się do wzrostu znaczenia tego trendu, a nawet zapoczątkować nowy rodzaj momentu monokulturowego, z definicji jest to „wyjątkowy trend milenijny” będący częścią ciągłego ponownego badania tego, co wyłania się z biegiem czasu jako kultura stworzona przez pokolenie milenialsów. Lewis argumentuje, że rok 2016 w wyobraźni kulturowej dominuje „ekonomicznie”, reprezentując „wersję współczesnego życia z wieloma dzisiejszymi osiągnięciami technologicznymi, ale z większą dostępnością finansową”.

Chris DeVille, redaktor naczelny bloga muzycznego Stereogum (ocalały z ery milenialsów), poszedł podobną drogą w swojej introspektywnej historii kultury indie rocka, opublikowanej w sierpniu 2025 roku. Dokumentował, czasami z bolesną samokrytyką, jak undergroundowy gatunek muzyczny wyłonił się z pokolenia na poziomie krajowym.

I to może być to, co trend „klimat 2016” reprezentuje przede wszystkim: uznanie, że Internet jest obecnie całkowicie sprofesjonalizowany i skorporatyzowany, a poszukiwania czegoś organicznego, niezależnego i autentycznego będą musiały odbywać się gdzie indziej.

- Advertisement -spot_img

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

- Advertisement -spot_img

Najnowszy artykuł