Rentowność obligacji ponownie spada, gdyż wojna prezydenta Donalda Trumpa z Iranem ma na celu utrzymanie wyższych cen ropy na dłużej, zmieniając perspektywę z wysokiej inflacji na recesję.
Przed wojną rentowność spadała w związku z oczekiwaniami na obniżki stóp procentowych Rezerwy Federalnej w miarę obniżania się inflacji. Następnie wojna spowodowała wzrost rentowności obligacji, po tym jak gwałtownie rosnąca ropa naftowa wstrząsnęła perspektywami inflacji i Rezerwy Federalnej. Teraz obniżki stóp znów wydają się możliwe.
Ponieważ Cieśnina Ormuz jest nadal pod silną kontrolą Iranu, co czyni reżim strażnikiem jednej piątej światowych dostaw ropy i skroplonego gazu ziemnego, zakłócenia na rynkach energii są zbyt poważne, aby można je było naprawić za pomocą wpisu Trumpa w mediach społecznościowych.
Pomimo jego zapewnień, że rozmowy z Teheranem idą dobrze, w poniedziałek ropa naftowa nadal rosła, przy czym cena West Texas Intermediate wzrosła o 2,7%, do ponad 102 dolarów za baryłkę, a ropa Brent wzrosła o 1,7%, do ponad 114 dolarów. W tym samym czasie rentowność 10-letnich obligacji spadła o 9 punktów bazowych do 4,35%.
Według AAA rosnąca cena ropy podniosła także średni galon zwykłej benzyny do 3,99 dolara, czyli o 1,01 dolara więcej niż miesiąc temu. Jednak olej napędowy, kluczowe paliwo przemysłowe mające wpływ na transport żywności i innych produktów, wzrósł jeszcze bardziej, osiągając 5,416 dolarów za galon.
„Dziś rano ceny ropy ponownie wzrosły, ale rentowność obligacji skarbowych jest niższa, ponieważ ryzyko dla wzrostu gospodarczego zaczyna przeważać nad ryzykiem dla inflacji” – stwierdził Oxford Economics w poniedziałkowej notatce.
Michael Brown, starszy specjalista ds. strategii badawczej w Pepperstone, zauważył, że wysiłki Trumpa mające na celu uspokojenie rynku przynoszą obecnie malejące zyski, a inwestorzy domagają się prawdziwych dowodów na podjęcie konkretnych kroków w kierunku deeskalacji.
W poniedziałkowej notatce dodał, że rynek w końcu zdał sobie sprawę, że oczekiwania co do stóp procentowych banku centralnego są zbyt wąskie.
„Jak podkreślałem od jakiegoś czasu, szok cenowy energii oczywiście podniesie główną inflację spot w najbliższej perspektywie, ale będzie również równoznaczny ze znacznym negatywnym szokiem popytowym, utrudniając wzrost gospodarczy, który zostanie zaostrzony jedynie w przypadku zaostrzenia polityki przez banki centralne G10” – napisał Brown.
Tymczasem wojna z Iranem zmierza do znacznej eskalacji i dłuższej perspektywy czasowej. W weekend 2500 amerykańskich żołnierzy piechoty morskiej przybyło na Bliski Wschód, a tysiące kolejnych jest w drodze przed planowanym atakiem naziemnym mającym na celu ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz.
W odwecie za inwazję lądową irańscy sojusznicy Houthi w Jemenie mogliby zaatakować statki na Morzu Czerwonym, zatrzymując przepływ ropy i ładunku na trasie, którą omijano Cieśninę Ormuz. Wtedy poziom oleju wzrósłby jeszcze bardziej.
W zeszłym tygodniu ekonomiści Bank of America Research oszacowali, że jeśli ceny ropy w USA utrzymają się w przedziale od 80 do 100 dolarów, ryzyko dla inflacji znacznie przewyższa ryzyko dla stopy bezrobocia, co czyni podwyżki stóp Fed bardziej prawdopodobnymi.
Jednak powyżej tej ceny ropy ryzyko inflacji zaczyna spadać i zmierza w stronę konwergencji z rosnącym zagrożeniem bezrobociem – dodali.
„Zagrożenie dla inflacji powinno początkowo wzrosnąć, ale następnie zmniejszyć, jeśli szok będzie wystarczająco duży, ze względu na zniszczenie popytu” – stwierdził BofA. „Negatywne skutki majątkowe wynikające z ciągłej sprzedaży akcji zaostrzyłyby ryzyko pogorszenia się sektora pracy i ograniczyłyby wzrost inflacji”.

