Thursday, April 2, 2026

Republikańscy prawodawcy w Indianie stają w obliczu „bardzo niebezpiecznego i zastraszającego procesu” w miarę narastania zagrożeń w miarę nalegań Trumpa na zmianę okręgów | Fortuna

Koniecznie przeczytaj

Syn Spencera Deery’ego przygotowywał się do szkoły, gdy ktoś próbował sprowokować policję do jego domu, zgłaszając fałszywe zgłoszenie o nagłym wypadku.

Linda Rogers powiedziała, że ​​w jej domu i na polu golfowym, które jej rodzina prowadzi od pokoleń, doszło do gróźb.

Cała trójka należy do kilkunastu Republikanów w Senacie stanu Indiana, których życie zmieniło się pod wpływem nacisków prezydenta Donalda Trumpa na przerysowanie mapy stanu do Kongresu w celu rozszerzenia władzy partii w wyborach śródokresowych w 2026 roku.

Jest to niepokojące i przerażające doświadczenie dla prawodawców, którzy uważają się za lojalnych członków partii i nigdy nie wyobrażali sobie, że będą wykonywać swoją pracę w tym samym cieniu przemocy, która w ostatnich latach zaciemniła amerykańskie życie polityczne. Leising określiła ten proces jako „bardzo niebezpieczny i zastraszający proces”.

Zmiana okręgów odbywa się zazwyczaj raz na dziesięć lat po nowym spisie powszechnym. Trump chce przyspieszyć ten proces, mając nadzieję na ochronę niewielkiej większości Republikanów w Izbie Reprezentantów USA w przyszłym roku. Jego sojusznicy w Teksasie, Missouri, Ohio i Karolinie Północnej poparli już jego plany dotyczące nowych linii politycznych.

Teraz kampania Trumpa staje przed największą w swojej historii próbą w upartej grupie konserwatystów ze Środkowego Zachodu. Chociaż gubernator stanu Indiana Mike Braun i Izba Reprezentantów są zgodni, propozycja może nie spodobać się senatorom, którzy cenią swoje tradycje obywatelskie i niezależność ponad to, czego obawiają się, że będzie to krótkotrwały zysk partyzancki.

„Kiedy prezydent Stanów Zjednoczonych i jego gubernator wysyłają sygnały, należy ich słuchać” – powiedział Rogers, który nie przedstawił swojego stanowiska w sprawie inicjatywy dotyczącej zmiany granic. „Ale to nie znaczy, że zamierzasz naruszyć swoje wartości”.

W piątek Trump opublikował listę senatorów, którzy „potrzebują zachęty, aby podjąć właściwą decyzję”, a w sobotę w mediach społecznościowych oznajmił, że jeśli prawodawcy „głupio powiedzą nie, wyrzuć ich ze stanowiska; nie są tego godni, a ja pomogę!” Tymczasem konserwatywna organizacja Turning Point Action stwierdziła, że ​​wyda duże pieniądze, aby pozbawić mandat każdego, kto zagłosuje na „nie”.

Senatorowie mają się spotkać w poniedziałek, aby rozpatrzyć propozycję po miesiącach zamieszania. Opór może sygnalizować granice niekwestionowanej dominacji Trumpa nad Partią Republikańską.

Zagrożenia Sesja zmiany obszaru w cieniu

Deery uważa się za szczęściarza. Policja w jego rodzinnym mieście West Lafayette wiedziała, że ​​senator był potencjalnym celem „swattingu”, czyli niebezpiecznego oszustwa polegającego na zgłoszeniu fałszywego zdarzenia nadzwyczajnego w celu sprowokowania agresywnej reakcji władz.

Kiedy więc w zeszłym miesiącu Deery został zaatakowany, gdy jego syn i inne osoby czekały na codzienny autobus do szkoły, funkcjonariusze nie spieszyli się na miejsce zdarzenia.

„Mogły przybyć zespoły SWAT z bronią, gdy w okolicy były dzieci” – powiedział.

Deery był jednym z pierwszych senatorów, którzy publicznie sprzeciwili się zmianie okręgów wyborczych w połowie dekady, argumentując, że koliduje to z prawem wyborców do pociągania prawodawców do odpowiedzialności w wyborach.

„Kraj byłby brzydszym miejscem” – powiedział zaledwie kilka dni po sierpniowej wizycie wiceprezydenta JD Vance’a, która była pierwszą z dwóch wizyt mających na celu rozmowy z prawodawcami na temat zatwierdzania nowych map.

Republikańscy przywódcy w Senacie stanu Indiana oświadczyli w połowie listopada, że ​​nie będą głosować w tej sprawie, ponieważ nie uzyskają dla niej wystarczającego poparcia. Trump ostro zareagował w mediach społecznościowych, nazywając senatorów słabymi i żałosnymi.

„Każdy Republikanin, który głosuje przeciwko tej ważnej zmianie podziału terytorialnego, która potencjalnie będzie miała wpływ na samą Amerykę, powinien być GŁÓWNY” – napisał.

Niedługo potem zaczęły się groźby pod adresem senatorów.

Senator Sue Glick, republikanka wybrana po raz pierwszy w 2010 r., a wcześniej pełniąca funkcję lokalnego prokuratora, stwierdziła, że ​​nigdy w życiu nie widziała „tego rodzaju urazy” w polityce. Sprzeciwia się zmianie okręgów, twierdząc, że „ma to zabarwienie oszustwa”.

Nawet zwolennicy planu nie są odporni na zagrożenia.

Republikański senator Andy Zay powiedział, że jego firma zajmująca się leasingiem samochodów stała się celem bomby rurowej tego samego dnia, w którym dowiedział się, że stanie przed głównym pretendentem, który oskarża Zaya o niewystarczająco konserwatywny charakter.

Zay, który spędził dziesięć lat w Senacie, uważa, że ​​zagrożenie było związane z jego krytyką wysiłków Trumpa mających na celu wywieranie nacisku na prawodawców. Jednak Biały Dom nie posłuchał jego sugestii dotyczących budowania poparcia społecznego dla zmiany dzielnic poprzez kampanię medialną.

„Kiedy jesteśmy cofani w kąt i wpychani w kąt, nie zmienimy się, ponieważ jesteśmy nękani i zagrożeni” – powiedział Zay. „W przypadku tych, którzy podjęli decyzję o obronie historii i tradycji, taktyka perswazji nie zachęca ich do zmiany punktu widzenia”.

Biały Dom nie odpowiedział na wiadomości z prośbą o reakcję na komentarze Zaya.

Trump widzi mieszane wsparcie ze strony Indiany

Trump z łatwością wygrywał Indianę we wszystkich swoich kampaniach prezydenckich, a jej przywódcy są niezaprzeczalnie konserwatywni. Na przykład stan jako pierwszy ograniczył aborcję po tym, jak Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych uchylił wyrok w sprawie Roe przeciwko Wade.

Jednak kultura polityczna Indiany nigdy nie została przesiąknięta wrażliwością ruchu Trumpa „Uczyń Amerykę znów wielką”. Około 21% wyborców Partii Republikańskiej poparło Nikki Haley zamiast Trumpa w zeszłorocznych prawyborach prezydenckich, mimo że była gubernator Karoliny Południowej zawiesiła swoją kampanię już dwa miesiące wcześniej.

Trump żywi także urazę do Mike’a Pence’a z Indiany, który służył temu stanowi jako kongresman i gubernator, zanim został pierwszym wiceprezydentem Trumpa. Pence, pobożny ewangelik, lojalnie tolerował niedyskrecje i skandale Trumpa, ale odmówił zaakceptowania podjętej 6 stycznia 2021 r. przez Trumpa próby obalenia zwycięstwa Demokraty Joe Bidena.

„Mike Pence nie miał odwagi zrobić tego, co konieczne” – napisał Trump w Internecie po tym, jak wściekły tłum jego zwolenników wdarł się do Kapitolu.

Pence nie zajął publicznego stanowiska w sprawie wysiłków swojego stanu w zakresie zmiany granic. Jednak poprzedni gubernator, republikanin Mitch Daniels, stwierdził niedawno, że jest to „wyraźnie błędne”.

Proponowana mapa, która została opublikowana w poniedziałek i zatwierdzona przez Izbę Stanową w piątek, ma na celu osłabienie wpływów wyborców Demokratów w Indianapolis poprzez podział miasta. Części stolicy zostałyby podzielone na cztery różne dzielnice o orientacji republikańskiej, z których jedna sięgałaby aż do granicy Kentucky.

Rogers, senator, której rodzina jest właścicielem pola golfowego, odmówiła rozmowy na temat swoich uczuć w związku ze zmianą okręgu. Liderka biznesu z podmiejskiego South Bend, mówiąca cicho, powiedziała, że ​​jest „bardzo rozczarowana” groźbami.

W poniedziałek Rogers będzie głównym członkiem Senackiej Komisji Wyborczej, która jako pierwsza w tej izbie rozpatrzy projekt ustawy o zmianie okręgów wyborczych.

„Musimy postępować w sposób cywilizowany i prowadzić uprzejmą dyskusję” – powiedział.

Website |  + posts
- Advertisement -spot_img
- Advertisement -spot_img

Najnowszy artykuł