Cztery lata po zarządzeniu przez Władimira Putina inwazji na Ukrainę rosyjska gospodarka znalazła się w „strefie śmierci” – powiedziała Aleksandra Prokopenko, pracownik Carnegie Russia Eurasia Center.
W niedawnej opinii opublikowanej w The Economist były doradca rosyjskiego banku centralnego odwołał się do określenia pochodzącego z alpinizmu, gdy duża wysokość zmusza organizm do szybszego niszczenia, niż da się go naprawić.
„Rosyjska gospodarka jest uwięziona w czymś, co można określić jako ujemna równowaga: trzyma się razem, jednocześnie nieustannie niszcząc swoją przyszłą zdolność” – napisał.
Gospodarce nie grozi bezpośredni kryzys, ale PKB uległ stagnacji, dochody z ropy spadły o połowę w wyniku zachodnich sankcji, a deficyt budżetowy rządu szybko wyczerpuje rezerwy.
W tym samym czasie wyłoniły się dwa systemy gospodarcze. Jedna składa się z branż wojskowych i pokrewnych, które są traktowane priorytetowo przez Kreml. A jest jeszcze wszystko inne, co „pozostawiono na lodzie” – wyjaśnił Prokopenko.
„Najniebezpieczniejszą cechą tej nowej konstrukcji jest spalane przez nią paliwo” – dodał. „Rosyjska gospodarka opiera się obecnie na czymś, co można nazwać„ dochodami wojskowymi ”: transferami budżetowymi dla firm obronnych, które generują pensje i działalność gospodarczą”.
Ale transfery są skierowane na aktywa przeznaczone do zniszczenia, zauważył Prokopenko. Innymi słowy, pieniądze, które utrzymują rosyjskie fabryki, pozwalają na opłacenie czołgów, pojazdów opancerzonych i innej broni, która ostatecznie ulega zniszczeniu lub uszkodzeniu, czyniąc ją bezużyteczną dla przyszłego wzrostu gospodarczego.
Podobnie pieniądze wydawane na przyciągnięcie nowych rekrutów do rosyjskiej armii nie szkolą ich tak, aby stali się bardziej produktywni. Zamiast tego wielu umiera lub wraca do domu z trwałymi obrażeniami. Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych oszacowało straty wojskowe w Rosji na 1,2 miliona, w tym 325 000 zabitych.
„Organizm metabolizuje własną tkankę mięśniową w celu uzyskania energii” – powiedział Prokopenko.
„Im dłużej zostajesz, tym jest gorzej”
Choć bank centralny obniżył stopy procentowe, aby wesprzeć wzrost gospodarczy, a Kreml podjął kroki w celu kontrolowania deficytu budżetowego, sytuacji gospodarczej Rosji nie da się rozwiązać za pomocą polityki pieniężnej ani fiskalnej – napisał.
W rzeczywistości spłata odsetek od długu publicznego w tym roku już przekroczy łączne wydatki na edukację i opiekę zdrowotną.
W przeciwieństwie do cyklicznego spowolnienia, takiego jak recesja, Prokopenko argumentował, że to, na co cierpi Rosja, bardziej przypomina chorobę wysokościową: „im dłużej przebywasz, tym jest gorzej, niezależnie od przerwy”.
Ale Putin nie może sobie pozwolić na powrót w dół, ponieważ gospodarka staje się coraz bardziej zależna od sektora obronnego, a demobilizacja wojska prawdopodobnie wywołałaby kryzys gospodarczy. Zamiast zakończyć wojnę, Putin nalega, aby ją kontynuować, czekając, czy Ukraina lub jej zachodni zwolennicy ustąpią pierwsi.
„Rosja prawdopodobnie będzie mogła kontynuować wojnę w dającej się przewidzieć przyszłości” – przewidział. „Ale żaden wspinacz nie jest w stanie przetrwać w strefie śmierci w nieskończoność i nie wszyscy wspinacze, którzy próbują zejścia, przeżyją”.
W ostatnich miesiącach z Rosji napłynęły sygnały alarmowe dotyczące gospodarki. Rosyjscy urzędnicy ostrzegli Putina, że latem może wybuchnąć kryzys finansowy, jak podają źródła „Washington Post” na początku tego miesiąca.
Wskazali na słabe dochody z ropy, które w styczniu spadły o 50% w porównaniu z rokiem poprzednim, oraz deficyt budżetowy, który nadal rośnie, nawet po podniesieniu przez Putina podatków dla konsumentów.
Moskiewski dyrektor biznesowy powiedział także „Post”, że kryzys może wybuchnąć za „trzy lub cztery miesiące” w obliczu gwałtownie rosnącej inflacji, dodając, że zamykane są restauracje i zwalniane są tysiące pracowników.
Blef Putina
Napięcia gospodarcze sięgają czasów rosyjskiej inwazji na Ukrainę cztery lata temu. W miarę nałożenia sankcji i mobilizacji gospodarki przez Putina do przedłużającej się wojny ciasny rynek pracy i wysoka inflacja zmusiły bank centralny do utrzymania wysokich stóp procentowych. Ostatnia elastyczność nie pozwoliła uniknąć spadków wydatków w kilku kategoriach konsumentów.
W miarę jak firmy odczuwają presję wysokich stawek i słabszej konsumpcji, coraz więcej pracowników nie otrzymuje wynagrodzenia, jest zwalnianych lub ma skrócone godziny pracy. W rezultacie konsumenci mają problemy ze spłatą kredytów, co budzi obawy o załamanie w sektorze finansowym.
„Kryzys bankowy jest możliwy” – powiedział „Post” w grudniu rosyjski urzędnik, pod warunkiem zachowania anonimowości. „Możliwy jest domyślny kryzys. Nie chcę myśleć o kontynuacji wojny lub eskalacji”.
Jednocześnie zachodni urzędnicy próbują rozwiać pogląd, że Rosja wygrywa. W ostatnich tygodniach Ukraina przeprowadziła nawet kontratak, aby wykorzystać rosyjskie wojska odcinające usługę internetową Starlink firmy SpaceX.
Instytut Studiów Wojennych oszacował, że od 1 stycznia Ukraina wyzwoliła co najmniej 168,9 km2 terytorium w południowej części kraju.
Zdaniem Christiny Harward, zastępcy szefa zespołu ds. Rosji w Instytucie Studiów Wojennych, rosyjska armia ponosi obecnie więcej ofiar, niż jest w stanie zrekrutować.
W niedzielę napisała w „New York Post”, że Putin być może będzie musiał nawet zainicjować ograniczone, ciągłe wezwanie wojskowe, aby podtrzymać wojnę, dodając, że jego zarozumiałość w negocjacjach jest w rzeczywistości blefem.
„Wraz ze spadkiem wskaźników rekrutacji, wzrostem inflacji i zdolnością jego żołnierzy do zajęcia tak pożądanego terytorium, nie minie dużo czasu, zanim Putin będzie musiał zmusić swoją ludność do trudności gospodarczych… i śmierci” – powiedział Harward.

