David Letterman ogłosił kiedyś nadchodzące wybory śródokresowe, mówiąc: „Obojętność można ciąć nożem”.
„To dzień, w którym Amerykanie wychodzą wcześniej z pracy i udają, że głosują” – powiedziała legenda nocnego talk show.
Być może w tamtym czasie ludzie byli apatyczni w stosunku do możliwości głosowania w środku czteroletniego cyklu wyborów prezydenckich, ale trudno sobie wyobrazić, że w dzisiejszym klimacie politycznym ktokolwiek mógłby czuć się apatyczny.
Analitycy uważają tegoroczne wybory śródokresowe za ważną kwestię dla inwestorów i kraju, ponieważ Stany Zjednoczone przeżywają niestabilny okres.
Agenci amerykańskich służb imigracyjnych i celnych zostali wysłani do głównych amerykańskich miast, w tym do Minneapolis w stanie Minnesota, gdzie lokalne i krajowe media doniosły o śmiertelnej strzelaninie, w której funkcjonariusz ICE zabił matkę trójki dzieci.
Incydent, a także inne szeroko komentowane zastrzelenie wenezuelskiego imigranta podczas próby aresztowania, wywołały powszechne protesty, które skłoniły prezydenta Donalda Trumpa do zadeklarowania w publicznych oświadczeniach, że wyśle do stanu wojska, powołując się na ustawę o powstaniu.
Jak wynika z publicznych oświadczeń Powella i doniesień medialnych, Stany Zjednoczone pojmały także prezydenta Wenezueli Nicolása Maduro i przetransportowały go do aresztu federalnego w Stanach Zjednoczonych, podczas gdy Trump groził inwazją na Grenlandię, a Departament Sprawiedliwości wszczął śledztwo w sprawie prezesa Rezerwy Federalnej Jerome’a Powella.
Trump podkreślił znaczenie listopadowego zwycięstwa Partii Republikańskiej.
Obrazy PoolGetty
Analitycy uważają, że wybory śródokresowe mają kluczowe znaczenie
Analitycy Macquarie Group rozważyli gospodarcze skutki listopadowych wyborów i ustalili, że wybory śródokresowe budzą największą niepewność wśród inwestorów.
„Utrzymujemy, że wybór przewodniczącego Rezerwy Federalnej nie jest tak krytyczny jak wybory śródokresowe” – stwierdził bank inwestycyjny w notatce badawczej z 15 stycznia.
Więcej analiz ekonomicznych:
Dane o inflacji CPI wstrząsają giełdami Nowa, odważna obietnica podatkowa Trumpa sprawia, że rodziny zadają ważne pytanie
Analitycy Macquarie przytoczyli wyniki niedawnego sondażu Instytutu Gallupa, z którego wynika, że Stany Zjednoczone mają obecnie najniższą w historii konserwatywną większość ideologiczną.
„W całej swojej historii Stany Zjednoczone były krajem prawicowym, w którym konserwatyści przewyższali liczebnie liberałów o co najmniej 10–20%” – stwierdziła firma.
„Dzisiaj odsetek konserwatystów netto spadł do zaledwie 7%, najniższego poziomu od rozpoczęcia sondaży, przy czym 35% określiło się jako konserwatywne, a najwyższe 28% określiło się jako liberalne” – podała firma.
Choć wśród Demokratów wciąż jest wielu umiarkowanych, a nawet kilku konserwatystów, według analizy Macquarie centrum ideologiczne w Partii Republikańskiej w dużej mierze się rozpadło”.
Firma uważa, że przepaść między Demokratami i Republikanami jest obecnie nie do pokonania, przy czym największa w historii liczba Demokratów identyfikuje się jako liberałowie, podczas gdy Partia Republikańska jest zdominowana przez konserwatystów.
Macquarie zauważył, że Amerykanie są rozczarowani obiema partiami i że większość z nich nigdy nie identyfikuje się jako niezależni.
Według firmy preferencje Lean (niezależni, którzy mogą skłaniać się ku jednej lub drugiej partii) pokazują, że większość niezależnych wyborców skłania się ku Demokratom.
Inne badania pokazują, że administracja ma negatywne oceny wszystkich kluczowych polityk.
Macquarie zauważył również, że wydaje się, że poprzednie zwroty w kierunku Republikanów wśród wyborców mniejszościowych uległy odwróceniu.
Wybory śródokresowe będą testem wyborczym pozwalającym ustalić, czy Amerykanie wolą „jednolitą formę rządów” – stwierdziła firma, dodając, że zwycięstwo Republikanów wzmocni władzę wykonawczą i jeszcze bardziej osłabi mechanizmy kontroli i równowagi.
Zdecydowana zmiana w wyborach prawdopodobnie wzmocniłaby instytucje określane przez analityków jako mocno zdegradowane, w tym Rezerwę Federalną, władzę ustawodawczą, a nawet sądownictwo.
„To z kolei przełożyłoby się na wyniki gospodarcze i polityczne” – powiedział Macquarie.
Kilku politologów, z którymi skontaktowano się w sprawie tej historii, nie odpowiedziało do czasu publikacji.
Firma: Rynki wiedzą, jak handlować z Trumpem
Analitycy Wedbush twierdzą, że rynki nauczyły się już, jak handlować z Trumpem.
„Na początku roku ogłoszenia dotyczące priorytetów handlowych i podatkowych, w szczególności «dnia wyzwolenia», wywołały silne reakcje rynkowe, ponieważ inwestorzy próbowali wycenić te ogłoszenia według wartości nominalnej” – stwierdziła firma, odnosząc się do ogłoszenia taryfowego Trumpa z 2 kwietnia.
Powiązane: Ekstremalne warunki pogodowe zbliżają się wielkimi krokami, a koszty rosną jeszcze szybciej
„Zmienność była wynikiem niepewności, ale rynki szybko dowiedziały się, jak działa ta administracja”.
Rynki szybko zdały sobie sprawę, że skrajne pozycje otwarcia były raczej taktyką negocjacyjną niż ostateczną polityką, powiedział Wedbush, dodając, że w miarę upływu roku rynki coraz bardziej uczyły się interpretować to nowe podejście.
Zamiast zakotwiczać się w skrajnościach, inwestorzy dowiedzieli się, że zawsze chodzi o wykorzystanie siły Ameryki, aby prosperować w przyszłości.
„Inwestorzy nauczyli się nie inwestować na pierwszych stronach gazet, ale na możliwym ostatecznym celu Trumpa” – powiedział Wedbush. „To powiedziawszy, spodziewamy się dalszej zmienności w 2026 r. ze względu na oświadczenia polityczne, napięcia geopolityczne, wybory śródokresowe i spowolnienie wzrostu płynności”.
Analitycy Wedbusha zauważyli podobieństwa między wczesnymi wyzwaniami gospodarczymi Trumpa a tymi, przed którymi stanął Ronald Reagan, takimi jak deficyty strukturalne, zmienność rynku i potrzeba natychmiastowych działań politycznych, choć podkreślali, że sytuacje nie są identyczne.
Dla Reagana trudne problemy – głęboko zakorzeniona inflacja, stagnacja i nadmierne działania regulacyjne – spowodowały wczesne zamieszanie gospodarcze i rynkowe, zanim widoczne stały się długoterminowe korzyści.
Wedbush powiedział, że Trump stoi przed różnymi wyzwaniami, w tym utrzymującymi się brakami równowagi w handlu światowym, dużymi i rosnącymi deficytami budżetowymi oraz rosnącymi obawami co do stabilności gospodarki w kształcie litery K, w której dobrze zarabiają osoby i sektory technologiczne, podczas gdy pracownicy o niskich dochodach i branże borykające się z trudnościami pozostają w tyle.
Tymczasem Trump wpadł na pomysł całkowitego zniesienia wyborów śródokresowych.
Podczas rekolekcji Partii Republikańskiej w Kennedy Center Trump powiedział: „Musisz wygrać wybory śródokresowe, ponieważ jeśli ich nie wygramy… znajdą powód, aby mnie postawić w stan oskarżenia”.
Powiedział też agencji Reuters, że „kiedy się nad tym zastanowić, nie powinniśmy nawet przeprowadzać wyborów (w połowie kadencji”), chwaląc się swoimi osiągnięciami w drugiej kadencji.
Sekretarz prasowa Białego Domu Karoline Leavitt powiedziała, że Trump „żartował”.
Powiązane: Od tańczących robotów po zakłócenia pracy: szybki marsz sztucznej inteligencji do realnej gospodarki

