
Źródło obrazu: Aston Martin
Rozumiem, dlaczego akcje Aston Martina (LSE: AML), które w ciągu pięciu lat spadły o 95%, a obecnie kosztują zaledwie kilka pensów za sztukę, mogą przyciągnąć uwagę wielu łowców okazji.
W końcu biorąc pod uwagę wysokie ceny, jakie marka luksusowych samochodów może pobierać za swoje legendarne pojazdy, wydaje się, że firma powinna posiadać licencję na drukowanie pieniędzy.
Jednak ze wszystkich akcji, które posiadam w Wielkiej Brytanii i USA, Aston Martin nie jest jedną z nich.
Co więcej, na rynkach w Londynie i Nowym Jorku są dosłownie setki akcji, które moim zdaniem mają obecnie atrakcyjniejsze długoterminowe perspektywy.
Wysokie obciążenie długiem
Na początek zadłużenie netto spółki. Dług netto to w zasadzie zadłużenie spółki, zrównoważone środkami pieniężnymi i aktywami o charakterze gotówkowym.
Wiele firm ma długi. W rzeczywistości dla niektórych z nich może to być sposób na przyspieszenie wzrostu, jeśli koszt kapitału jest niższy niż zwrot, jaki z niego uzyskują, na przykład poprzez zakup nowych maszyn i wykorzystanie ich do poprawy swoich mocy produkcyjnych.
Ale dwie rzeczy niepokoją mnie w związku z długiem netto Astona Martina.
Jednym z nich jest jego skala. Wynosi ona 1,4 miliarda funtów.
To znacząca kwota dla spółki o kapitalizacji rynkowej wynoszącej 400 mln funtów. Rośnie również, mimo że spółka wielokrotnie rozwodniła dotychczasowych akcjonariuszy, aby pozyskać nowe środki w drodze sprzedaży kolejnych akcji. Myślę, że taka sytuacja może się powtórzyć w przyszłości, jeśli firma będzie nadal żałować gotówki.
Drugą obawą jest stopa procentowa. Z długu netto wynoszącego 1,4 miliarda funtów firma spodziewa się w tym roku zapłacić około 150 milionów funtów odsetek netto. Odpowiada to ponad 17 000 funtów odsetek netto za godzinę.
Dlaczego oprocentowanie jest tak wysokie? Pożyczkodawcy Astona Martina byli w stanie naliczyć wysokie oprocentowanie, ponieważ przynosząca straty firma potrzebuje pieniędzy i ma ograniczone możliwości znalezienia pożyczkodawcy skłonnego wziąć na siebie ryzyko.
Wiele spółek notowanych na giełdzie ma niższe zadłużenie netto w stosunku do ich kapitalizacji rynkowej (lub nie ma go wcale) i tańsze warunki kredytowania.
Niesprawdzony model biznesowy
Ale biorąc pod uwagę, jak drogie są samochody marki Aston Martin, czy mógłbyś spróbować zwiększyć wolumen sprzedaży i wykorzystać swoją siłę cenową, aby uzyskać więcej pieniędzy od bogatej bazy klientów, sprzedając im samochód?
Tak, mogłoby. W rzeczywistości jest to jeden z atrakcyjnych elementów sprawy inwestycyjnej. Jednak w ubiegłym roku wolumeny sprzedaży hurtowej spadły w ujęciu procentowym dwucyfrowym, przychody spadły o ponad jedną piątą, a i tak już duże straty przed opodatkowaniem wzrosły o ponad jedną czwartą.
Cła nieoczekiwanie zapoczątkowały sytuację. Być może w tym roku będzie lepiej pod tym względem. Ale znowu istnieją inne zagrożenia, takie jak osłabienie popytu ze strony klientów w gospodarce niepewności.
Aston Martin ma genialne atuty. Jednak od czasu swojego obecnego wcielenia, które ukazało się na giełdzie w 2018 r., nie udało mu się wykazać, że potrafi konsekwentnie przełożyć tę markę i zasoby inżynieryjne na dochodowy biznes.
Nawet bez długu netto generalnie wolę inwestować w spółki, które udowodniły, że potrafią konsekwentnie generować zyski, a nie straty. Przy kosztach odsetek netto wynoszących 17 000 funtów na godzinę brak rentownego modelu biznesowego staje się jeszcze bardziej problematyczny.
Na szczęście rynek jest pełen akcji, które korzystają zarówno ze sprawdzonych modeli biznesowych, jak i znacznie zdrowszych bilansów niż Aston Martin.


