Sunday, February 15, 2026

Teść-miliarder nowego prezesa Fed jest przyjacielem Trumpa ze studiów i prowadzi interesy na Grenlandii | Fortuna

Koniecznie przeczytaj

Po miesiącach kpin prezydent Trump ogłosił w piątek rano, że wybierze Kevina Warsha na miejsce obecnego prezesa Rezerwy Federalnej Jerome’a Powella, gdy jego kadencja wygaśnie w maju. Wycieki reporterów z czwartkowego wieczoru zaalarmowały już rynki prognostyczne, które tuż przed ogłoszeniem szans Warsha na około 91%.

Warsh (55 lat) to dość zaskakujący wybór Trumpa. Z jednej strony obaj zasadniczo nie zgadzają się co do polityki pieniężnej. Były gubernator Rezerwy Federalnej jest dobrze znanym jastrzębiem inflacji, który zrezygnował ze stanowiska w 2011 r. w związku z obawami, że Fed wpompowuje w system zbyt dużo pieniędzy. Jest klasycznym „facetem od pieniędzy”, który preferuje silnego dolara i napięty bilans.

Z drugiej strony Trump dał dobrze poznać swoje pragnienie bardziej umiarkowanej prezydentury, znęcając się nad Powellem i grożąc mu podczas jego kadencji w związku z, jego zdaniem, zbyt wysokimi stopami procentowymi. Prezydent wierzy w słabszego dolara i bardziej elastyczne warunki monetarne, które pobudzą inwestycje przedsiębiorstw i wesprą wydatki zagraniczne i krajowe.

Jednak cechą prezesa Rezerwy Federalnej, jeszcze bardziej pożądaną niż umiar, jak niedawno zasugerował Trump, jest lojalność. Na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos w Szwajcarii Trump ubolewał, że przewodniczący Fed mówią „wszystko, co chcę usłyszeć”, dopóki faktycznie nie dostaną pracy, a potem „nagle «podnieśmy trochę stopy»”.

„To wstyd, rodzaj nielojalności, ale muszą zrobić to, co uważają za słuszne” – dodał.

W przypadku Warsha prezydent mógłby założyć, że dzieje się odwrotnie: ktoś, kto teoretycznie jest przeciwny ideologii, okazuje się w praktyce bardziej elastyczny.

Warsh ma odpowiedni rodowód dla Trumpa. Był młodym dyrektorem z Wall Street, który został zbuntowanym gubernatorem Rezerwy Federalnej, a obecnie kieruje całą grupą prestiżowych ośrodków doradczych. Okazuje się też, że ma on powiązania rodzinne z prezydentem.

Jego żona, Jane Lauder, jest wnuczką miliardera Estée Lauder, przedsiębiorcy stojącego za marką produktów do pielęgnacji skóry noszącą jej imię. Jego ojcem jest Ronald Lauder, który zna Trumpa, odkąd oboje byli studentami szkoły biznesu Wharton na Uniwersytecie Pensylwanii. Od tego czasu Trump i Lauder pozostają bliskimi przyjaciółmi i powiernikami.

Powszechnie uznaje się, że Lauder wzbudził zainteresowanie Trumpa przejęciem Grenlandii w 2020 r. i nadal doradza mu w tej kwestii. Na początku tego miesiąca dziennik „The Guardian” doniósł, że Lauder nabył udziały w biznesie na Grenlandii i jest częścią konsorcjum starającego się o dostęp do ukraińskich materiałów.

Według lokalnego doniesienia w prasie arktycznej Lauder jest zaangażowany w grupę inwestycyjną Greenland Development Partners, która wspiera projekty wodne, energetyczne i infrastrukturalne na terytorium Arktyki. Według doniesień zainwestował także w małą firmę zajmującą się produkcją wody butelkowanej o nazwie Greenland Water Bank.

„Koncepcja Trumpa dotycząca Grenlandii nigdy nie była absurdalna; była strategiczna” – napisał Lauder w artykule dla „New York Post” zatytułowanym „Jestem ekspertem od Grenlandii; te trzy ścieżki mogą sprawić, że będzie to kolejna granica Ameryki”.

„Przez lata ściśle współpracowałem z grenlandzkimi liderami biznesu i rządami, aby opracować tam strategiczne inwestycje, mimo że administracja Bidena, jak można było przewidzieć, zignorowała i nie doceniła wielkich szans, jakie niesie ze sobą” – napisał Lauder.

Oprócz tego, że jest jedynym spadkobiercą Estee Lauder Companies, Lauder był prezesem Światowego Kongresu Żydów, a wcześniej został mianowany ambasadorem w Austrii przez Ronalda Reagana.

Lauder również wydaje się głęboko zgodny ze sposobem myślenia Trumpa. W 2017 roku w przemówieniu do publiczności na śniadaniu Żydowskiego Funduszu Narodowego na rzecz Arizony opisał Trumpa jako postać populistyczną, której elity nie mogą zrozumieć.

„Donald, którego znam, jest bardzo mądry” – powiedział Lauder według „The Arizona Republic”. „Przemawia w imieniu Amerykanów i pytanie brzmi, dlaczego firma powinna mieć możliwość zamknięcia swoich drzwi, pozbycia się 2000 lub 3000 osób, które prawdopodobnie nigdy więcej nie znajdą pracy, i przeniesienia się do Meksyku bez żadnych konsekwencji”. Oczywiście nie jest jasne, w jakim stopniu bliskie relacje Laudera z Trumpem wpływają na poglądy jej zięcia. Jednak sam Warsh złagodził ostatnio swoje twarde stanowisko, argumentując w artykule w „Wall Street Journal”, że sztuczna inteligencja może okazać się znaczącą siłą deflacyjną poprzez wzrost produktywności, potencjalnie tworząc przestrzeń do obniżenia kosztów pożyczek.

W tym samym artykule powtórzył także pochwałę Laudera pod adresem Trumpa jako człowieka ludu.

„Być może najbardziej niedocenianą cechą administracji Trumpa jest podziw dla indywidualnych osiągnięć” – napisał Warsh. „Traktowanie ludzi w oparciu o ich zasługi, a nie status czy wrażliwość, to odnowione amerykańskie credo”.

Ta historia pierwotnie pojawiła się na Fortune.com

- Advertisement -spot_img

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

- Advertisement -spot_img

Najnowszy artykuł