Tuesday, May 19, 2026

Trump nazwał kiedyś wojnę w Iraku „wielkim błędem”. Teraz musi uspokoić Partię Republikańską po tym, jak powiedział, że nie boi się rozmieścić wojsk w Wenezueli | Fortuna

Koniecznie przeczytaj

Trump nazwał kiedyś wojnę w Iraku „wielkim błędem”. Teraz musi uspokoić Partię Republikańską po tym, jak powiedział, że nie boi się rozmieścić wojsk w Wenezueli | Fortuna

Interwencja wojskowa prezydenta Donalda Trumpa w Wenezueli będzie nowym sprawdzianem jego zdolności do utrzymania niełatwej koalicji republikańskiej w trudnym roku wyborczym, który mogą być definiowane przez krajowe problemy, takie jak opieka zdrowotna i przystępna cena.

Choć większość Republikanów wspierała prezydenta bezpośrednio po oszałamiającej misji Stanów Zjednoczonych mającej na celu pojmanie wenezuelskiego przywódcy Nicolása Maduro i sprowadzenie go do Nowego Jorku w celu postawienia mu zarzutów karnych, w całej partii pojawiły się oznaki niepokoju. W szczególności komentarze Trumpa na temat stanowiska Stanów Zjednoczonych w sprawie „rządzenia” Wenezuelą wzbudziły obawy, że porzuca on filozofię „America First”, która od dawna odróżnia go od bardziej tradycyjnych republikanów i pomogła napędzać jego rozwój polityczny.

„To ten sam waszyngtoński schemat, którym mamy już dość, który nie służy Amerykanom, ale w rzeczywistości służy wielkim korporacjom, bankom i dyrektorom naftowym” – powiedziała w niedzielnym wywiadzie dla „Meet the Press” republikanki z Gruzji, Marjorie Taylor Greene, była sojuszniczka Trumpa, która w poniedziałek złoży rezygnację.

Obawy te podzielali niektórzy niezwiązani ze skrajnie prawicową flanką partii.

Przedstawiciel Brian Fitzpatrick z Pensylwanii, umiarkowany, będący jednym z najbardziej bezbronnych Republikanów w listopadowej połowie kadencji, stwierdził w oświadczeniu, że „jedynym krajem, którym Stany Zjednoczone Ameryki powinny „rządzić”, są Stany Zjednoczone Ameryki”.

Komentarze te odzwierciedlają delikatną dynamikę między Trumpem a innymi Republikanami na początku roku wyborczego, w którym ich partia ryzykuje utratę kontroli nad Kongresem. Choć dominacja prezydenta pozostaje niekwestionowana, to żelazna kontrola, jaką sprawuje nad partią, stanęła w ostatnich miesiącach przed niezwykłymi wyzwaniami. Bloki Republikanów połączyły siły, aby wywrzeć presję na Trumpa, aby udostępnił akta Jeffreya Epsteina. Inni otwarcie zachęcali Trumpa, aby poważniej potraktował kwestie przystępności cenowej.

Agresywna wizja Trumpa dotycząca amerykańskiej dominacji

Niewiele kwestii ma tak kluczowe znaczenie dla marki politycznej Trumpa, jak zapewnienie, że Stany Zjednoczone nie uwikłają się w pozornie niekończące się konflikty zagraniczne kosztem celów wewnętrznych. Na przykład podczas republikańskiej debaty prezydenckiej w 2016 r. określił wojnę w Iraku jako „wielki błąd”.

Jednak w sobotę Trump oświadczył, że „nie boi się żołnierzy na miejscu” w Wenezueli, jeśli uzna to za konieczne, i określił swoje działania jako priorytetowe dla bezpieczeństwa Amerykanów. Wyartykułował agresywną wizję amerykańskiej dominacji na półkuli zachodniej i powiedział reporterom, że ważne jest, aby „otoczyć się dobrymi sąsiadami”.

Jednakże, podobnie jak podczas wojny w Iraku, początkowe zaufanie prezydenta po dramatycznych działaniach wojskowych może czasami stawić czoła bardziej otrzeźwiającej rzeczywistości, która osłabia wewnętrzne wsparcie polityczne.

W Wenezueli wojska amerykańskie mogą ponownie znaleźć się w niebezpieczeństwie, ponieważ Trump ostrzega, że ​​mogą być prowadzone dalsze operacje wojskowe. Trwający konflikt może pogorszyć kryzys uchodźczy na półkuli, który Biały Dom starał się złagodzić poprzez zaostrzenie kontroli granicznych. Ponadto pojawiają się pytania o stopień współpracy Stanów Zjednoczonych ze strony urzędników pozostających w Wenezueli lub o to, jak łatwo można wykorzystać krajowe rezerwy ropy naftowej, aby osiągnąć cel Trumpa, jakim było wydobycie większej ilości energii, gdy Maduro zniknął z pola widzenia.

Wygłoszone w ten weekend komentarze Trumpa na temat ożywienia przemysłu naftowego Wenezueli są zgodne z niektórymi z jego wczesnych krytycznych uwag na temat sposobu, w jaki podchodzi do wojny w Iraku. Podczas przemówienia na Konferencji Konserwatywnej Akcji Politycznej w 2013 roku Trump powiedział, że Stany Zjednoczone powinny „wywozić” ropę z Iraku i „sam sobie płacić”.

Frustracja związana z przebiegiem wojny w Iraku przyczyniła się do znacznych korzyści dla Demokratów w wyborach w 2006 r. i pomogła stworzyć warunki do wyboru Baracka Obamy na prezydenta dwa lata później. Biorąc pod uwagę bagaż tych wojen, sojusznicy Trumpa upierają się, że weekendowe działania w Wenezueli będą inne.

„Wenezuela w niczym nie przypomina Libii” – powiedział sekretarz stanu Marco Rubio w programie „Meet the Press”. „W niczym nie przypomina Iraku. W niczym nie przypomina Afganistanu. W niczym nie przypomina Bliskiego Wschodu, z wyjątkiem irańskich agentów krzątających się po okolicy i spiskujących przeciwko Stanom Zjednoczonym, ok?”

Przewodniczący Senackiej Komisji ds. Wywiadu Tom Cotton argumentował, że lepszym porównaniem jest obalenie Manuela Noriegi w Panamie w 1989 roku.

„To była udana operacja” – Cotton powiedział w programie „State of the Union” stacji CNN. „Myślę, że w dłuższej perspektywie tak samo będzie”.

Mimo to, wśród krytyki pod adresem Stanów Zjednoczonych przejęcia szerokiej odpowiedzialności za zarządzanie Wenezuelą, Rubio zasugerował bardziej ograniczoną rolę. Powiedział, że Waszyngton nie będzie współpracował z codziennym rządem tego kraju Ameryki Południowej inaczej niż nałożenie na Wenezuelę istniejącej „kwarantanny naftowej”.

Nie ma zbyt wiele zorganizowanej opozycji Republikanów wobec strajków.

Nie jest jasne, czy w Partii Republikańskiej pojawia się jakakolwiek silna, zorganizowana opozycja wobec polityki Trumpa w Wenezueli. Zamiast tego wydaje się, że wielu prawodawców daje administracji republikańskiej pewną swobodę i co najwyżej udziela ostrzeżeń.

Senator Susan Collins ze stanu Maine, która w tym roku stoi przed potencjalnie trudną kampanią reelekcyjną, nazwała Maduro „narkoterrorystą i międzynarodowym handlarzem narkotyków”, którego należy nawet postawić przed sądem, i stwierdziła, że ​​„Kongres powinien był zostać poinformowany o operacji wcześniej i należy się w to angażować w miarę rozwoju sytuacji”.

Nawet senator Rand Paul z Kentucky, który często krytykuje interwencje wojskowe, nie sprzeciwił się konkretnie działaniom Trumpa. Napisał w mediach społecznościowych, że „czas pokaże, czy zmiana reżimu w Wenezueli zakończy się sukcesem bez znacznych kosztów pieniężnych i ludzkich”.

Wielu Demokratów potępiło działania Trumpa w Wenezueli, a Komitet Narodowy Demokratów szybko zaczął zbierać pieniądze, krytykując „kolejną niekonstytucyjną wojnę z Trumpem”.

Przedstawicielka Alexandria Ocasio Cortez ze stanu Nowy Jork odrzuciła argument administracji, jakoby zwalczała ona przestępczość narkotykową, stwierdzając w nagłówku Były sekretarz transportu Pete Buttigieg stwierdził, że strajk wpisuje się w „stary i oczywisty schemat”, według którego „niepopularny prezydent, ponosząc porażkę w gospodarce i tracąc kontrolę nad władzą w kraju, postanawia rozpocząć wojnę o zmianę reżimu za granicą”.

Website |  + posts
- Advertisement -spot_img
- Advertisement -spot_img

Najnowszy artykuł