Prezydent Donald Trump stanął w obliczu ryzyka kolejnej możliwej próby zamachu w sobotę po tym, jak bandyta otworzył ogień przed hotelową salą balową, gdzie brał udział w corocznej kolacji korespondentów Białego Domu.
Doszło do tego po dwóch próbach w 2024 r. podczas jego kampanii prezydenckiej, w tym jednej, która musnęła ucho, kilka cali od śmiertelnego strzału.
Po ewakuacji z hotelu Trumpa, wiceprezydenta JD Vance’a i wyższych urzędników administracji prezydent rozmawiał z reporterami w sali odpraw Białego Domu. Wkrótce zwrócił uwagę na potrzebę wybudowania kontrowersyjnej sali balowej, którą buduje na terenie Białego Domu, gdzie kiedyś znajdowało się Wschodnie Skrzydło.
Projekt kwestionowano w procesach sądowych, zarzucając, że budowa sali balowej nie była zgodna z odpowiednimi protokołami, podczas gdy administracja jako powód kontynuacji podała bezpieczeństwo narodowe.
„Dlatego musimy mieć wszystkie cechy tego, co planujemy w Białym Domu” – powiedział w sobotę Trump. „To właściwie większe pomieszczenie i znacznie bezpieczniejsze. Jest odporne na drony. To kuloodporne szkło. Potrzebujemy sali balowej”.
Policja podała, że bandyta, który był gościem hotelu, wydawał się być sam i zaatakował punkt kontrolny w hotelu. Uzbrojony był w strzelbę, pistolet i kilka noży.
Zastrzelił agenta Secret Service, który miał na sobie kamizelkę kuloodporną, a następnie przygwoździł go do ziemi. Agent został ranny i trafił do szpitala. Z doniesień wynika, że aresztowanym mężczyzną jest 31-letni Cole Tomas Allen z Torrance w Kalifornii.
Trump powiedział, że „nie jest to pierwszy przypadek w ostatnich latach ataku na naszą republikę przez niedoszłego zabójcę”.
Zapytany, dlaczego spotkał się z wielokrotnymi próbami zamachu, Trump odpowiedział, że badał zabójstwa w przeszłości i stwierdził, że celem byli „ludzie o największym wpływie”, jak Abraham Lincoln.
„Ludzie, którzy robią najwięcej i którzy wywierają największy wpływ, to ci, których ścigają” – wyjaśnił Trump.
Później dodał: „Nie powstrzyma mnie to od wygrania wojny w Iranie. Nie wiem, czy to miało z tym coś wspólnego. Nie, nie sądzę, na podstawie tego, co wiemy”.
Agenci pełnią wartę po incydencie podczas dorocznej kolacji Stowarzyszenia Korespondentów Białego Domu 25 kwietnia 2026 r. w Waszyngtonie.
Andrzeja Harnika/Gettyimages
Bezpieczeństwo na imprezie
Wkrótce pojawiły się pytania o poziom bezpieczeństwa w hotelu, w którym odbywała się kolacja korespondentów.
„Byłam tam dziś wieczorem i nie było żadnej ochrony, która uniemożliwiałaby wejście do hotelowego lobby. Goście musieli po prostu okazać bilet na imprezę poprzedzającą wydarzenie lub samą kolację, aby wejść, co z perspektywy czasu było niepokojące” – Caty Payette, dyrektor ds. komunikacji senatora Martina Heinricha, napisała w serwisie X.
Prokuratorka Dystryktu Kolumbii Jeanine Pirro powiedziała, że podejrzanemu postawiono zarzut użycia broni palnej podczas przestępstwa z użyciem przemocy i napaści na funkcjonariusza federalnego przy użyciu niebezpiecznej broni.
„Ta osoba zamierzała wyrządzić jak najwięcej szkód i na szczęście dzięki punktowi kontrolnemu, tuż przed salą balową, gdzie znajdowały się tysiące ludzi, którzy słuchali prezydenta Stanów Zjednoczonych, ponieważ ten punkt kontrolny działał, nikt nie został ranny” – powiedział.

