
W miarę dojrzewania boomu na ropę łupkową w USA Big Oil robi coś, czego nie robił od lat: zwiększa globalne poszukiwania poza Ameryką. Najbardziej znaczącym posunięciem w ostatnim czasie było ogłoszenie przez firmę Chevron 11 lutego powrotu do Libii po 15 latach nieobecności.
Ujmując to w kontekście, decyzja ta okazała się słuszna: boom łupkowy – obejmujący odwierty poziome połączone ze szczelinowaniem hydraulicznym, czyli szczelinowaniem – zmienił Stany Zjednoczone z kraju, który 20 lat temu wydobywał 5 milionów baryłek ropy dziennie, w wiodącą na świecie potęgę, która produkowała prawie 14 milionów baryłek dziennie, a nawet eksportowała prawie 5 milionów baryłek.
Umożliwiło to firmom Chevron, Exxon Mobil i innym firmom odpuszczenie metaforycznego pedału przyspieszenia w skali globalnej i zamiast tego skupienie się znacznie bardziej na dosłownym wydobyciu ropy i gazu ziemnego w kraju. Teraz, gdy wydobycie łupków w USA może osiągnąć szczyt i ustabilizować się (lub nawet wejść w umiarkowany spadek), wahadło ponownie się odchyla.
Globalne poszukiwania odzyskują siły z historycznie niskiego poziomu, więc postęp jest stopniowy, ale wyraźnie przyspiesza, powiedział Patrick Rutty, dyrektor ds. wywiadu globalnego w Enverus.
„Biorąc pod uwagę niedawny sukces wierceń i zmniejszające się obawy dotyczące szczytowego zapotrzebowania na ropę, branża ponownie ustala priorytety eksploracji, a jest to dynamika, która powinna doprowadzić wychwytywanie zasobów do stosunkowo wysokiego poziomu w ciągu najbliższych pięciu lat” – powiedział Rutty. Dodał, że istnieje ryzyko wystąpienia globalnego deficytu ropy pod koniec tej dekady, ponieważ popyt w najbliższej przyszłości będzie nadal rosnąć.
Innym powodem zahamowania globalnych poszukiwań jest aktualna prognoza, że światowy popyt na ropę osiągnie ostatecznie szczyt i zacznie spadać pod koniec tego stulecia, w miarę jak świat będzie zmierzał w stronę pojazdów elektrycznych i innych czystszych źródeł paliwa. Jednak choć wzrost popytu uległ spowolnieniu, nadal rośnie, a obecnie największym ryzykiem w perspektywie krótkoterminowej jest niedobór.
Jest to szczególnie prawdziwe, ponieważ amerykańskie odwierty łupkowe wysychają szybciej niż konwencjonalne odwierty po kilku latach wydobywania dużych ilości ropy.
Powrót do granic
Dlatego Big Oil podejmuje teraz działania.
Jeden godny uwagi znak: dawniej rozdarta wojną Libia po raz pierwszy od prawie 20 lat przyznaje licencje na poszukiwania międzynarodowym firmom. Oprócz Chevronu nowe licencje uzyskały włoski Eni, hiszpański Repsol i inne.
Chevron wraca do Libii po opuszczeniu kraju w 2010 roku, w czasie intensywnych niepokojów politycznych.
„Libia posiada znaczne potwierdzone zasoby ropy naftowej i długą historię jej wydobywania” – powiedział wiceprezes firmy Chevron ds. poszukiwań, Kevin McLachlan. „Chevron jest przekonany, że jego udokumentowane doświadczenie w rozwijaniu projektów naftowych i gazowych oraz wiedza techniczna dają mu możliwość wspierania Libii w dalszym rozwijaniu jej zasobów”.
Chevron stwierdził, że transakcja pokazuje coraz większą koncentrację firmy na wschodnim regionie Morza Śródziemnego, w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie. Chevron jest także w trakcie rozszerzania swojej działalności w Egipcie, na Cyprze i w Turcji.
W telekonferencji dotyczącej wyników przeprowadzonej 10 lutego BP nazwało swoje prace wiertnicze na morzu w Libii „najchętniej oglądanym obecnie odwiertem poszukiwawczym w branży”.
Chevron negocjuje także ewentualny powrót do Iraku. W październiku Exxon Mobil podpisał umowę o powrocie również do Iraku.
Prezes i dyrektor generalny Chevron, Michael Wirth, podczas swojej telekonferencji zorganizowanej 30 stycznia na temat wyników badań, podkreślił globalny impuls poszukiwawczy. Powiedział, że obserwuje się większy wzrost zainteresowania ze strony krajów, które chcą, aby amerykańskie firmy inwestowały w wydobycie surowców.
„Minęło dziesięć lat lub więcej, odkąd ostatni raz naprawdę poważnie przyjrzeliśmy się Libii. To się zmienia” – powiedział Wirth. „Potencjał zasobów w niektórych z tych krajów jest niezaprzeczalny. Irak i Libia to dwaj z największych posiadaczy zasobów na świecie”.
Zdecydowanie największym ośrodkiem wydobycia ropy Chevron są Stany Zjednoczone, na które przypada około połowa całkowitego wolumenu wydobycia ropy naftowej. Następnym krokiem będzie jego przywództwo w Kazachstanie.
Po przejęciu Hess w zeszłym roku za 53 miliardy dolarów, Chevron jest także liderem wschodzącej potęgi naftowej u wybrzeży Gujany. Firma nawiązuje nowe, wymuszone partnerstwo z konkurencyjną firmą Exxonem, która dziesięć lat temu dokonała pierwszego odkrycia w Gujanie, co było prawdopodobnie największym znaleziskiem ropy naftowej w tym stuleciu. Ale tak ważne odkrycia są coraz rzadsze w dojrzałej branży.
Pytanie brzmi, czy to się zmieni teraz, gdy poszukiwania ponownie wzmagają się w Ameryce Południowej, Afryce i innych tak zwanych regionach przygranicznych. W Ameryce Południowej rosną inwestycje międzynarodowe w Brazylii, Argentynie, sąsiednim Gujanie, Surinamie, a obecnie, potencjalnie, u drugiego sąsiada Gujany, Wenezueli, teraz, gdy administracja Trumpa sprawuje kontrolę nad jej przemysłem naftowym.
Prezes i dyrektor generalny Exxon, Darren Woods, wychwalał wysiłki tej spółki podczas rozmowy telefonicznej dotyczącej wyników finansowych w październiku.
„W obliczu krzywej wyczerpywania się (amerykańskich łupków) branża musi w dalszym ciągu myśleć długoterminowo, inwestować i znajdować zasoby. Myślę, że teraz to widać” – powiedział Woods. „Ludzie dostrzegają ten zasób i jego horyzont i przechodzą na projekty długoterminowe o dłuższym cyklu. Nigdy nie spuszczaliśmy z tego oczu”.


