
W sobotę Wenezuelę ogarnęła niepewność, gdy ludzie starali się ustalić, kto rządzi krajem Ameryki Południowej po tym, jak amerykańska operacja wojskowa pojmała prezydenta Nicolása Maduro.
„Co stanie się jutro? Co stanie się za godzinę? Nikt nie wie” – powiedział Juan Pablo Petrone, mieszkaniec Caracas.
Prezydent Donald Trump dokonał szokującego wyboru w sprawie tego, kto przejmie kontrolę: Stany Zjednoczone, być może w porozumieniu z jednym z najbardziej zaufanych doradców Maduro.
Delcy Rodríguez pełni funkcję wiceprezydenta Maduro od 2018 r. i nadzoruje znaczną część gospodarki Wenezueli zależnej od ropy naftowej, a także budzące strach służby wywiadowcze. Ale jest osobą, z którą administracja Trumpa najwyraźniej chce współpracować, przynajmniej na razie.
„Zasadniczo jest gotowa zrobić to, co naszym zdaniem jest konieczne, aby Wenezuela znów była wielka” – powiedział Trump reporterom o Rodríguezie, który podczas pierwszej administracji Trumpa spotkał się z amerykańskimi sankcjami za swoją rolę w podważaniu wenezuelskiej demokracji.
Długie kolejki przecinały supermarkety i stacje benzynowe, a Wenezuelczycy, od dawna przyzwyczajeni do kryzysów, wrócili, aby uzupełnić zapasy. W niektórych częściach Caracas wybuchły niewielkie prorządowe demonstracje, ale w 29-milionowym kraju większość ulic pozostała pusta.
Trump ostro wyraził się o tym, że przywódczyni opozycji Maria Corina Machado, która w zeszłym roku otrzymała Pokojową Nagrodę Nobla, nie ma wsparcia, aby rządzić krajem.
Trump powiedział, że Rodriguez odbył długą rozmowę z sekretarzem stanu Marco Rubio, podczas której Trump stwierdził, że powiedziała mu: „Zrobimy wszystko, czego będziesz potrzebować”.
„Myślałem, że był bardzo miły” – dodał Trump. „Nie możemy ryzykować, że ktoś inny przejmie Wenezuelę i nie będzie miał na uwadze dobra Wenezuelczyków”.
Rodríguez próbował pokazać siłę i jedność wśród wielu frakcji partii rządzącej, bagatelizując wszelkie oznaki zdrady. Przemawiając w telewizji państwowej, zażądał natychmiastowego uwolnienia Maduro i jego żony Cilii Flores oraz potępił operację USA jako rażące naruszenie Karty Narodów Zjednoczonych.
„W tym kraju jest tylko jeden prezydent i nazywa się Nicolás Maduro” – powiedział Rodríguez w otoczeniu wyższych urzędników cywilnych i dowódców wojskowych.
Nie było żadnych bezpośrednich oznak, że Stany Zjednoczone rządzą Wenezuelą.
Żadnych przekleństw
Trump wskazał, że Rodríguez został już zaprzysiężony na prezydenta Wenezueli, zgodnie z przekazaniem władzy opisanym w konstytucji. Telewizja państwowa nie transmitowała jednak żadnych ceremonii zaprzysiężenia.
W swoim telewizyjnym przemówieniu Rodríguez nie ogłosiła się pełniącym obowiązki prezydenta ani nie wspomniała o przemianach politycznych. Symbol na dole ekranu identyfikował ją jako wiceprezydent. Nie dawał żadnych sygnałów, że będzie współpracował ze Stanami Zjednoczonymi.
„To, co dzieje się z Wenezuelą, jest okrucieństwem naruszającym prawo międzynarodowe” – stwierdził. „Historia i sprawiedliwość zapłacą ekstremistom, którzy promowali tę zbrojną agresję”.
Konstytucja Wenezueli stanowi również, że w przypadku nieobecności prezydenta nowe wybory muszą zostać rozpisane w ciągu miesiąca. Eksperci debatują jednak, czy miałby tu zastosowanie scenariusz sukcesji, biorąc pod uwagę brak legitymizacji rządu i niezwykłą interwencję wojskową USA.
Wenezuelscy wojskowi szybko zaprezentowali swój sprzeciw w wiadomościach wideo.
„Zaatakowali nas, ale nas nie pokonają” – powiedział minister obrony, generał Władimir Padrino López, ubrany w mundur wojskowy.
Minister spraw wewnętrznych Diosdado Cabello wystąpił w telewizji państwowej w hełmie i kamizelce kuloodpornej, wzywając Wenezuelczyków, aby „zaufali przywódcom politycznym i wojskowym” i „wyszli na ulice”, aby bronić suwerenności kraju.
„Te szczury zaatakowały i pożałują tego, co zrobiły” – powiedział o USA.
Mieszkańcy Caracas, tacy jak Yanire Lucas, musieli zbierać potłuczone szkło i inne śmieci po porannej eksplozji w bazie wojskowej obok jej domu.
„To, co się dzieje, jest bezprecedensowe” – powiedział Lucas, dodając, że jego rodzina boi się wychodzić z domu. „Nadal jesteśmy zdenerwowani i teraz nie jesteśmy pewni, co robić”.
Silne powiązania z Wall Street
Rodríguez, prawnik wykształcony w Wielkiej Brytanii i Francji, ma długą historię reprezentowania na arenie światowej rewolucji zapoczątkowanej przez zmarłego Hugo Cháveza.
Ona i jej brat Jorge Rodríguez, przewodniczący kontrolowanego przez Maduro Zgromadzenia Narodowego, mają silne lewicowe referencje zrodzone w wyniku tragedii. Jego ojciec był przywódcą socjalistycznym, który zmarł w areszcie policyjnym w latach 70. XX wieku. To zbrodnia wstrząsnęła wieloma ówczesnymi działaczami, w tym młodym Maduro.
W przeciwieństwie do wielu członków najbliższego otoczenia Maduro bracia Rodríguez uniknęli zarzutów karnych w Stanach Zjednoczonych. Delcy Rodríguez nawiązała silne powiązania z przemysłem naftowym i republikanami z Wall Street, którzy sprzeciwiali się idei zmiany reżimu pod przewodnictwem USA.
Jego poprzednimi rozmówcami byli założyciel Blackwater Erik Prince, a ostatnio Richard Grenell, specjalny wysłannik Trumpa, który próbował negocjować porozumienie z Maduro w celu zwiększenia amerykańskich wpływów w Wenezueli.
Rodríguez, który mówi płynnie po angielsku, jest czasami przedstawiany jako dobrze wykształcony umiarkowany człowiek, w przeciwieństwie do wojskowych twardogłowych, którzy w latach 90. chwycili za broń wraz z Chávezem przeciwko demokratycznie wybranemu prezydentowi Wenezueli.
Wielu z nich, zwłaszcza Cabello, jest poszukiwanych w Stanach Zjednoczonych pod zarzutem handlu narkotykami i oskarżonych o poważne łamanie praw człowieka. Nadal jednak wywierają wpływ na siły zbrojne, tradycyjnego arbitra sporów politycznych w Wenezueli.
Stanowi to dla Rodrígueza poważne wyzwanie w ugruntowaniu swojej władzy. Eksperci twierdzą jednak, że wpływowi Wenezueli od dawna mają zwyczaj zamykania szeregów za swoimi przywódcami.
„Wszyscy ci przywódcy dostrzegli wartość bycia razem. Cabello zawsze zajmował drugie lub trzecie miejsce, wiedząc, że jego los jest powiązany z losem Maduro, a teraz może to zrobić ponownie” – powiedział David Smilde, profesor socjologii na Uniwersytecie Tulane, który przez ostatnie trzydzieści lat prowadził badania nad dynamiką polityczną Wenezueli.
„Wiele zależy od tego, co wydarzyło się wczoraj wieczorem, którzy urzędnicy zostali wyeliminowani i jak teraz wygląda stan armii” – powiedział Smilde. „Jeśli nie będzie już miała dużej siły ognia, będą one bardziej bezbronne i osłabione, a jej łatwiej będzie przejąć kontrolę”.
Wyraźna afront ze strony opozycji
Na krótko przed konferencją prasową Trumpa przywódczyni opozycji Machado wezwała swojego sojusznika Edmundo Gonzáleza (emerytowanego dyplomatę, powszechnie uważanego za zwycięzcę spornych wyborów prezydenckich w kraju w 2024 r.), aby „natychmiast objął swój konstytucyjny mandat i został uznany za naczelnego wodza”.
W triumfalnym oświadczeniu Machado obiecał, że jego ruch „przywróci porządek, uwolni więźniów politycznych, zbuduje wyjątkowy kraj i sprowadzi nasze dzieci do domu”.
I dodał: „Dziś jesteśmy gotowi potwierdzić nasz mandat i przejąć władzę”.
Zapytany o Machado Trump odpowiedział bez ogródek: „Myślę, że (Machado) byłoby bardzo trudno być liderem” – powiedział.
„Nie ma wsparcia ani szacunku w kraju”.
Wenezuelczycy wyrazili zdziwienie, a wielu spekulowało w mediach społecznościowych, że Trump pomylił imiona obu kobiet. Machado nie odpowiedział na uwagi Trumpa.


