Friday, May 22, 2026

Najlepsi absolwenci Uniwersytetu w Minnesocie są „co najmniej tak samo dobrzy, a może lepsi” niż najlepsi i najbystrzejsi absolwenci Harvardu, mówi były dyrektor generalny Goldman Sachs | Fortuna

Koniecznie przeczytaj

Najlepsi absolwenci Uniwersytetu w Minnesocie są „co najmniej tak samo dobrzy, a może lepsi” niż najlepsi i najbystrzejsi absolwenci Harvardu, mówi były dyrektor generalny Goldman Sachs | Fortuna

Kiedy Lloyd Blankfein był dyrektorem generalnym Goldman Sachs, w szeregi giganta bankowości inwestycyjnej dołączyły tysiące absolwentów najlepszych uniwersytetów.

Ale mimo że był absolwentem Harvardu, nie był snobem co do tego, gdzie ktoś chodzi do szkoły i zdawał sobie sprawę, że największe talenty mogą pochodzić spoza Ivy League.

W wywiadzie dla podcastu Big Shot dwa tygodnie temu Blankfein zauważył, że jego kolega Gary Cohn, były prezes i dyrektor operacyjny Goldmana, studiował na Uniwersytecie Amerykańskim, a obecny dyrektor generalny David Solomon studiował w Hamilton College.

Z pewnością ogólna populacja absolwentów elitarnych szkół powinna przewyższać swoich rówieśników gdzie indziej, przyznał Blankfein.

„Średnia będzie wyższa w tych dużych szkołach, do których bardzo, bardzo trudno się dostać i mają bardzo wysokie progi” – powiedział. „A przeciętny człowiek może być wyższy, a na pewno dolny kwartyl będzie znacznie wyższy”.

Ale kiedy ocenia się najlepszą jakość, ta przewaga znika, dodał Blankfein. Dzieje się tak dlatego, że duży uniwersytet publiczny ma znacznie większą populację studentów.

Dlatego przetrwanie takiego wyzwania i znalezienie się na szczycie klasy oznacza więcej niż bycie najlepszym w znacznie mniejszej grupie.

„Jeśli spojrzeć na tippy top na Harvardzie lub na uniwersytet w Minnesocie, gdzie znajdujesz się w pierwszej 50 000 zamiast w 1600, i już przez to przeszedłeś” – powiedział – „powiedziałbym, że po tym, jak przez to przeszedłeś, są co najmniej tak samo dobre, a może lepsze”.

Tak naprawdę rozwijanie tej przewagi zaczyna się jeszcze przed rozpoczęciem studiów. Studenci, którzy zapisali się do nieelitarnych uczelni, „płyną pod znacznie większy prąd” – stwierdził Blankfein.

Jednak w przypadku uczniów, którzy uczęszczali do najlepszych szkół z internatem, takich jak Choate czy Andover, które wysyłają wielu absolwentów do Ivy League, „płyną z nimi emocje”.

Komentarze pojawiają się, gdy Amerykanie ponownie zastanawiają się nad wartością dyplomu ukończenia studiów wyższych, ponieważ sztuczna inteligencja zmniejsza zapotrzebowanie na pracowników rozpoczynających karierę zawodową. Z kolei zainteresowanie branżami wykwalifikowanymi rośnie, ponieważ sztuczna inteligencja w mniejszym stopniu wpływa na te zawody i nie wymagają zaciągania pożyczek studenckich o wartości dziesiątek tysięcy dolarów lub więcej.

Ponadto studenci coraz częściej wykorzystują sztuczną inteligencję do ukończenia zajęć, które często są oceniane przez profesorów korzystających ze sztucznej inteligencji. Pod znakiem zapytania stoi również rygor akademicki obowiązujący w szkolnictwie wyższym, gdyż Harvard przyznaje, że szalejąca inflacja ocen spowodowała, że ​​około 60% wystawianych ocen to oceny A, w porównaniu z 40% dziesięć lat temu i mniej niż jedną czwartą 20 lat temu.

Tymczasem autor Malcolm Gladwell namawiał niedawno przyszłych studentów, aby wybrali szkołę drugiego lub trzeciego wyboru, gdzie mają szansę znaleźć się wśród najlepszych w swojej klasie.

„Jeśli zależy ci na odniesieniu sukcesu w instytucji edukacyjnej, nigdy nie chcesz być w dolnej połowie swojej klasy. To zbyt trudne” – powiedział w jednym z odcinków podcastu Hasan Minhaj Doesn’t Know. „Więc powinieneś iść na Harvard, jeśli myślisz, że możesz być w górnej ćwiartce swoich zajęć. W porządku. Ale nie idź tam, jeśli masz zamiar być w najgorszych ćwiartkach swoich zajęć. Zajmujesz się STEM? Po prostu zrezygnujesz”.

Jednak coraz większa liczba życiorysów generowanych przez sztuczną inteligencję sprawiła, że ​​wiele aplikacji wygląda identycznie, co skłoniło niektórych rekruterów do zwrócenia się ku prestiżowi uniwersytetu, aby wyróżnić kandydatów.

Jak podaje firma wywiadowcza Veris Insights, badanie przeprowadzone w 2025 r. wśród ponad 150 firm wykazało, że 26% zatrudniało pracowników w wąskiej grupie szkół, w porównaniu z 17% w 2022 r., które robiło to samo.

Oznacza to, że kandydaci do pracy z najlepszych szkół lub tych znajdujących się w pobliżu siedziby firmy mają pierwszeństwo, powiedziała dziennikowi Wall Street Journal Chelsea Schein, wiceprezes ds. strategii badawczej w Veris.

„Nie każdy zaczyna od tego samego miejsca, jeśli niektórzy ludzie mają dostęp do udziału w kampusie, a inni nie” – powiedział.

Ta historia pierwotnie ukazała się na Fortune.com.

Website |  + posts
- Advertisement -spot_img
- Advertisement -spot_img

Najnowszy artykuł